sobota, 26 kwietnia 2014

35. *Cause I'm tired of feeling alone...

Meg wyjeżdża już jutro! Załatwiłam prawie wszystko. Wiem, że wylot mają późno, dlatego zaczniemy o 16.00 Klub jest załatwiony, katering też... Tort! Jak już szaleć to szaleć, nie? Chwyciłam moją małą rozpiskę rzeczy, które muszę załatwić albo kupić i zbiegłam po schodach na dół, gdzie był Horan.
- Co Ty tak biegasz?- Niall zrobił mi miejsce na kanapie, na które się wpakowałam.
- Załatwienia mam! Nie przeszkadzaj!- Warknęłam i zaczęłam przeglądać kontakty w telefonie.
- Ty tu przyszłaś!
- Cii!- Wybrałam numer do Matta i podniosłam się z kanapy. Lepiej mi się rozmawia na stojąco.- Halo?
- Cześć, Nat! Co tam?
- Potrzebuje tortu pożegnalnego...
- Stypa jakaś czy co?
- Nie! Moja przyjaciółka wyjeżdża! Ty od razu, że stypa!- Pacnęłam się w głowę.
- Zobaczymy co da się zrobić...- Usłyszałam śmiech w słuchawce.- Ale Jaki chcesz mieć dokładnie? Cena? Kolorystyka? Jakieś specjalne uwagi? Na ile osób?
- Oj! Dość sporo ludu! Ale jest łatwiej niż ostatnio, bo chcę zwykły, przeciętny tort...
- "Sporo ludu" To oznacza?
- To jest impreza otwarta, więc nie mogę ci powiedzieć ile będzie dokładnie osób.
- A w jakiej cenie chcesz się zmieścić?
- Wiesz, że tutaj nie chodzi o pieniądze!
- To może Ty się jeszcze zastanów i zadzwonisz później, ok?
- Nie! Wiem! Zrób mi trzy torty! Jeden czekoladowy, jeden waniliowy i jeden jakiś owocowy. Takie, wiesz... Przeciętne...
- No dobra... Na kiedy?
- Jutro o 15.30 pod tym samym klubem co ostatnio.
- Dobra, to do zobaczenia!- Rozłączył się. Czyli torty mam załatwione! Kolejna rzecz, którą mogę odhaczyć na mojej liście! Wszystko jest już gotowe. Zostało mi jedynie kupić jakąś kreację! Usiadłam na kanapie i głośno westchnęłam.
- Nie zostanę organizatorką imprez!- Kombinowałam od rana i skończyłam dopiero o 14.38! Masakra! Ale tak jest, kiedy zostawiasz wszystko na ostatnia chwilę! A teraz jeszcze na zakupy! Ugh!- Jedziesz ze mną po jakąś sukienkę?
- Jasne, a kiedy?
- Teraz! Tylko się przebiorę!- Wzięłam moją listę i wskoczyłam po schodach na górę. Chłopaki pojechali do dziewczyn, a Harry gdzieś zniknął. Wyszedł rano i jeszcze go nie ma... Martwię się trochę, ale co zrobić? Niall ma rację, on jest dorosły... Wygrzebałam ciuchy <KLIK> Szybko ogarnęłam włosy i poprawiłam makijaż.- Jestem!- Zbiegłam po schodach.
- To chodź.- Horan zamknął drzwi i oboje wsiedliśmy do samochodu. Już po chwili byliśmy pod centrum handlowym.- Nie wiem poco Ci nowa sukienka, jak masz ich pełno, ale już dobra...- Mruknął przechodząc przez duże rozsuwane drzwi.
- Nikt Ci nie kazał ze mną jechać...- Uśmiechnęłam się szeroko i pociągnęłam blondyna do mojego ulubionego sklepu. Zaczęłam przeglądać wieszaki i ostatecznie wygrzebałam trzy sukienki, które były warte mojej uwagi.- Idę je przymierzyć...- Powiedziałam do Nialla, który ruszył za mną w stronę przymierzalni. Rozłożył się na kanapie, naprzeciwko kabiny. Uśmiechnęłam się szeroko i zasunęłam zasłonę. Na początek poszła niebieska sukienka bez ramiączek. Wskoczyłam w nią i przeglądnęłam się w lustrze. Mam już podobną, więc chyba nie ma sensu kupować prawie identycznej... Następna była z koronki bez pleców... Kolor miała świetny! Łososiowy! Lubię sukienki o łososiowym albo miętowym kolorze! Jedyny minus to to, że koronka nie była jakaś wybitna! Ugh! Wyglądałam jakbym chodziła w firance! W życiu nie kupię sukienki!
- Pokażesz się?- Usłyszałam głos zza zasłony.
- Chwila!- Została ostatnia! W niej cała nadzieja! A tak w ogóle, to te sukienki na wieszaku wyglądały lepiej! Ubrałam sukienkę i wychyliłam głowę, żeby zawołać Nialla. Blondyn siedział rozwalony na tej kanapie.- Podołasz zadaniu i zawiążesz mi sukienkę?- Uśmiechnęłam się.
- Miejmy nadzieję, że podołam...- Horan wpakował się do kabiny. Stanęłam tyłem do niego i czekałam, aż uda mu się to zawiązać. Niech się uczy! Dobrze na tym wyjdzie!- Nie za mocno?- Podniósł wzrok na nasze odbicie w lustrze.
- Jest ok... I jak?- Spojrzałam na jego twarz.
- Ślicznie...- Chłopak objął mnie w talii.- Ale zdecydowanie lepiej Ci bez ubrań...- Wymruczał do mojego ucha i zaczął całować mnie po ramionach.
- Niall! Zboczeńcu! W sklepie jesteśmy!- Wycedziłam przez zęby.- Nie w miejscu publicznym! Wynocha mi stąd! Kupujemy tą! A Ty się masz opanować!- Bardziej się śmiałam, niż byłam na niego zła. W sumie nie miałam za co... Każdy chłopak jest zboczony, tylko niektórzy dobrze to ukrywają!- Rozwiąż to...
- Z miłą chęcią...
- A mówią, że Harry to ten zboczony...- Pacnęłam się w czoło, na co Horan się zaśmiał.
- Już...
- To teraz wyjdź.- Wypchnęłam go z kabiny. Szybko ubrałam swoje ciuchy. Wstąpiliśmy jeszcze do paru sklepów i ostatecznie skomponowałam dość ładny zestaw.


~~

- Natalie?! Już?! Musimy tam być godzinę wcześniej!- Usłyszałam krzyk Nialla.
- Już biegnę!- Odkrzyknęłam z łazienki dokańczając makijaż. Z włosami nie miałam dużo roboty, podkręciłam tylko końcówki.
- Natalie!
- Już!- Wzięłam torebkę i telefon z szafki nocnej. Telefon najważniejszy! Mogą dzwonić albo coś! Wybiegłam z pokoju i już byłam w połowie schodów, kiedy uświadomiłam sobie, że nie mam butów.
- Natalie!- Powiedział Louis całkiem zrezygnowany. Wróciłam się i zabrałam czarne szpilki, które ubrałam na nogi dopiero na dole.
- Jedziemy!- Minęłam chłopaków i wyleciałam z domu. Wpakowaliśmy się szybko do samochodu. Mamy 15-sto minutowe opóźnienie! Zaraz pod klub przyjedzie Matt z tortami, a mnie tam nie ma! Zadzwonił mój telefon.
- Słucham?
- Nat, gdzie wy jesteście?- Usłyszałam głos Perrie.
- Jedziemy! Będziemy za 5 minut!
- Ale katering przyjechał, a ja nie wiem co i jak!
- Już dojeżdżamy...- Rozłączyłam się. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam dość sporo osób czekających przed klubem na wejście. Czyli musimy wjechać od tyłu. Wypadłam z samochodu, jak tylko zobaczyłam, że się zatrzymaliśmy... Wbiegłam do środka i pogadałam z gościem od kateringu. Jak tylko skończyłam mu wszystko tłumaczyć dostałam SMSa od Matta, że czeka pod klubem. Chłopcy i reszta dziewczyn poszli pozałatwiać inne rzeczy. Poszłam na tyły, gdzie Matt rozmawiał z ochroniarzem. Koniecznym było, żeby ochrona stała w całym klubie. Nigdy nie wiadomo jaki świr tu wpadnie!
- Ale tłumaczę panu, że mam torty dla Natalie!
- A ja panu tłumaczę, że nie mamy informacji o żadnych tortach!- Zaśmiałam się pod nosem i podeszłam do przekomarzającej się dwójki.
- Cześć Matt!
- Cześć Natalie... Może wytłumaczyć temu panu poco tu jestem!- Warknął pod nosem i poszedł wyciągać torty. Ominęłam ochroniarza posyłając mu uśmiech, chyba zrozumiał... Chłopak wyładował trzy torty.
- Świetne są!- Rzuciłam się na Matta.- Chodź pomożesz mi wjechać nimi na salę...
- Jasne...- Postawiliśmy torty przy stoliku, na którym ludzie od kateringu rozłożyli swoje żarełko. Zapłaciłam Mattowi i pożegnałam się z nim. 
- Jak chcesz możesz przyjść... Tym razem Cie wpuszczą!- Zaśmiałam się odprowadzając go do samochodu.
- Mam dużo pracy, więc raczej odpada... Ale dzięki za propozycję...
- Szkoda... No to do zobaczenia...- Przytuliłam go i wróciłam na salę.
- Nieźle się spisał... Nie są wymyślne, ale ładne...- Niall stanął za mną i objął mnie w talii. Ma rację! Matt wykonał kawal dobrej roboty!


- Która jest godzina?- Odwróciłam się w stronę blondyna.
- Dochodzi 16...
- Meg i Max zaraz przyjadą...
- A co stresujesz się?- Niall się zaśmiał i mocno mnie przytulił.
- Jak tam gołąbki?- Za nami znalazła się Perrie i cała reszta. W sali powoli robiło się dość tłoczno, a Megan i Max'a jeszcze nie było! Pociągnęłam Nialla za rękę przed klub. Zaczynam się martwić, przecież dobrze wiedzieli, że maja tu być o 16.00! Reszta została w środku, nikt im nie odbierze dobrej zabawy! W dodatku Harry też miał dojechać, a go nie ma, do cholery! Nie dość, że Megan i Max, to jeszcze on! Zmówili się czy co?
- Nat, przestań się tak martwić... Może auto im nie odpaliło albo drzwi się zatrzasnęły? Takie rzeczy się zdarzają i nie są szkodliwe...- Nialler objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Nie pomagasz...- Mruknęłam.
- Oj, no Natalie! Nie zamieściłaś w tej swojej rozpisce małych opóźnień?- Blondyn się zaśmiał za co dostał ode mnie w ramię.- Ty też się spóźniłaś...
- Ale to inna sprawa! Zrozum, że się martwię!
- Ale nie ma o co...- Do moich oczu zaczęły napływać łzy. W głowie mam najczarniejsze scenariusze tego, co mogło się stać! Może potrącił ich samochód? Albo zostali porwani dla okupu? Przecież zarówno Harry, jak i Max są znani! Ktoś mógł ich porwać! A co gorsze, mógł ich nawet pozabijać! Nigdy nie wiadomo jakie typy się kręcą po mieście! Zacisnęłam powieki, żeby się nie rozpłakać... Czemu ja jestem taka płaczliwa?!- Uspokój się już! Nic im nie jest...- Niall chwycił mój podbródek i musnął moje usta.- Oczywiście gdzieś z boku błysnął flesz... Nie wiem o co to całe halo z paparazzi, ale niech im będzie...- Zadzwonimy...- Blondyn wyciągnął z kieszeni telefon i po chwili przyłożył go do ucha. Czekałam aż zacznie coś mówić, aż ktoś podniesie słuchawkę!- Nie odbiera...
- Jadą!- Krzyknęłam i pokazałam palcem na nadjeżdżający samochód.
- Mówiłem! A Ty się tak martwiłaś!
- Ale Hazzy nie ma... Nie wrócił od wczoraj, a ja byłam tak zajęta, że nawet tego nie zauważyłam...
- Może pojechał do rodziny...
- Powiedziałby...
- Nie musi się nam ze wszystkiego spowiadać...
- Cześć!- Megan do nas podbiegła i mocno przytuliła. Była ubrana w to. Później doszedł do nas Max i razem weszliśmy do klubu. Zarówno Meg, jak i Max byli zachwyceni! Czyli jednak mi się udało, ale to nie zmienia faktu, że cholernie martwię się o tego idiotę. Innym udzielił się ten klimat, a mi nie!
- Idę do niego zadzwonić.- Powiedziałam zaraz przy uchu Nialla, bo muzyka grała dość głośno. Chłopak pokiwał twierdząco głową. Wyszłam z budynku i wybrałam numer do Harry'ego. Nie odbiera! Próbowałam jeszcze kilka razy i za każdym coraz bardziej się denerwowałam. Nagle na ramieniu poczułam czyjąś dłoń, dzięki której się wzdrygnęłam. Odwróciłam się i zobaczyłam Hazzę.- Jak ja się martwiłam! Gdzieś Ty był?!
- Przepraszam... Jest dopiero 17.05 a ja sobie zwyczajnie zapomniałem, a byłem na drugim końcu miasta i...
- Nieważne! Dobrze, że nic Ci nie jest!- Rzuciłam się na niego z szerokim uśmiechem.
- Chodź...- Pociągnął mnie za nadgarstek. Teraz już wszystko jest idealnie!

Siedzieliśmy przy sporym stoliku. Co chwila podchodziła jakaś osoba, która chciała porozmawiać. Reszta przyszła po prostu się pobawić. Tak się cieszę, że Megan ma szansę! Nawet jeżeli musi wyjechać. Miesiąc to nie jest długo! Przeżyję... Chyba... Tak bardzo nienawidziła tej pracy w bibliotece, to teraz ma! Wiem, że nic się jej tam nie stanie, bo będzie z Max'em. Jedyne czym mogę się martwić to Harry... Jest taki smutny, nieobecny... Ja nie wiem co mogę jeszcze zrobić!
- Przestań myśleć i chodź...- Niall wystawił do mnie rękę. Uśmiechnęłam się i odkładając drinka, chwyciłam ją. Weszliśmy na parkiet i akurat zaczęła lecieć wolna... Mają wyczucie, trzeba im przyznać... Horan położył dłonie na moich biodra, a ja swoje zawiesiłam na jego ramionach. Kołysaliśmy się w rytm muzyki, a ja nie mogłam skupić się na chłopaku. Naprawdę martwię się o Harry'ego. Mam wrażenie, że jest z nim coraz gorzej i widzę, że udaje... Udaje, że wszystko jest ok...- Nie przejmuj się tak...- Niall przyciągnął mnie bliżej siebie, o ile było to możliwe... Westchnęłam tylko.
- Nie potrafię się tak nie przejmować... Taka już jestem i tyle...
- Przecież wszystko jest już dobrze...- Blondyn chwycił moja twarz w dłonie.- Harry już nie pije, my przestaliśmy się tak bardzo ukrywać... Wszystko wróciło do normy...
- Naprawdę nie widzisz, że Hazz tylko udaje?
- On udaje, czy może Ty nie chcesz uwierzyć, że jest dobrze? Hm?- Niall lekko się uśmiechnął.
- Nie wiem...
- A gdzie ta Natalie, która żyje chwilą i nie przejmuje się problemami?
- Tutaj!- Zaczęłam się śmiać, jak jakaś wariatka!
- No i to mi się podoba...- Horan wpił się w moje usta. Usłyszałam oklaski na sali... Takie to dziwne, że się ludzie całują? No ale lud nie wiedział, że ja i Niall... Odsunęłam się lekko od niego, bo miałam wrażenie, że zaraz mnie połknie... Jesteśmy w miejscu publicznym! Chłopak się zaśmiał, a ja przygryzłam lekko wargę. Przez jego ramię zobaczyłam Harry'ego. Patrzył na mnie, ale kiedy złapałam z nim kontakt wzrokowy, on od razu przekręcił głowę w inną stronę. Piosenka się skończyła, więc chwyciłam Horana za rękę i pociągnęłam w stronę stolika.
- No, no, no! Umiecie zrobić wokół siebie zamieszanie!- Zaśmiała się Pezz.
- Nialler się nam rozhasał!- Słysząc te słowa, padające z ust Louisa, o mało nie posikałam się ze śmiechu, Co z tego, że wszyscy patrzyli na mnie jak na idiotkę! 
- Kiedyś trzeba!- Nadal nie mogłam przestać się chichrać.
- Następny ja sobie rezerwuję!- Krzyknął Max.
- Następny, co?
- Taniec!- Kiwnęłam głową i upiłam łyk drinka. Teraz zauważyłam, ze Harry'ego nie ma z nami. Ciekawe gdzie poszedł? Może do toalety? Oczywiście nie musiałam długo czekać, aż znowu usłyszałam wolna piosenkę.- Dobra, Nat! Zarezerwowałem sobie i nawet jak nie pójdziesz, to Cię tam siłą wciągnę!- Max zaczął się zaśmiał.
- Tylko łapy przy sobie!- Warknął Niall, na co wszyscy wybuchli śmiechem! Wyszłam z chłopakiem na parkiet i zarzuciłam ręce na jego ramiona, a on swoje podniósł do góry.
- Co ty robisz?- Zrobiłam minę w stylu WTF?! A on odwrócił głowę w stronę stolika.
- Może być Niall?!
- Świetnie!
- Idioci! Kompletne zjeby!

Właśnie staliśmy na  lotnisku. Wszyscy, oprócz Harry'ego... Nie wrócił... 

- To do zobaczenia...- Megan mocno mnie przytuliła.
- Będę tęsknić...
- A obiecałam, że nie będę ryczeć!- Meg mruknęła sama do siebie.
- To tylko miesiąc, tak?- Dziewczyna pokiwała głową i jeszcze raz mnie przytuliła.- Będę dzwonić...
- Dam Ci znać jak wylądujemy...
- Ej! Niema się czym przejmować! Megan będzie ze mną i na pewno jej nie zgubię!
- Chodź tu!- Rzuciłam się na Max'a.
- Jest o wiele łatwiej, niż za pierwszym razem, nie?- Uśmiechnął się.
- O wiele!- Wszyscy się pożegnali i Megs razem z Max'em musieli iść na odprawę. Pomachałam im i razem z chłopakami wyszliśmy z lotniska. Wróciliśmy do domu, a ja nie myślałam o niczym innym, jak o tym, że Hazzy nie ma! Nie przyszedł się nawet pożegnać! Wzięłam prysznic i wpakowałam się na łóżko, zaraz obok Nialla. Mam złe przeczucia...

Rano obudził mnie mój telefon. Podniosłam się i przetarłam oczy. Spojrzałam na wyświetlacz, ale nie dzwonił nikt, kogo miałabym w kontaktach. Może jeszcze chodzi o coś z tym wczorajszym klubem...
- Halo?- Przyłożyłam komórkę do ucha i spojrzałam na Horana, który przekręcił się na bok. Mruknął niezadowolony...
- Pani Natalie Watson?
- Tak, a o co chodzi?- Poprawiłam się i szczerze powiedziawszy byłam wystraszona, bo głos mężczyzny, z którym rozmawiałam był bardzo poważny...
- Pan Styles został właśnie przywieziony do szpitala...- Upuściłam telefon na podłogę i zakryłam usta dłonią. Wiedziałam, że coś jest nie tak!- Halo? Halo?- Usłyszałam z telefonu i szybko go podniosłam.
- Słucham...- Wydukałam, bo dławiłam się własnymi łzami.- Co z nim? Dlaczego trafił do szpitala?
- Próba samobójcza... Więcej informacji udzielimy na miejscu...- Teraz kompletnie się popłakałam. Telefon ponownie wylądował na podłodze, a mi zrobiło się słabo. Zakręciło mi się w głowie, ale na szczęście nie zemdlałam... Co ten idiota zrobił...


*Ponieważ mam dość czucia się samotnym...

------------------------------------------------------------

Hejo! Mordki wy moje! <3 Najważniejszy rozdział w całym blogu (Tak samo jak następny) a ja kompletnie zjebałam! Nienawidzę siebie, że zawsze jak jest coś najważniejszego, to ja muszę to zjebać! Ugh! Torciki są wykonaniem mojego wujka! Aww! <3 Ma bardzo ciekawe pomysły, a jak chcecie zobaczyć więcej, to TU macie link. Byłam sobie przedwczoraj u bff na nocowanku! Było zajebiście! Zeżarłyśmy pizze i chyba z tone frytek! A tak dokładnie to ok. 5 misek XD Dzwoniliśmy do ludzi prosząc do telefonu jakiegoś Mietka XD Albo chciałyśmy sprzedać tonkę węgla i gościu to łyknął XD Kazał przywieść to gdzieś do Czernichowa XD O 7.00 rano, bo tak mu pasowało, miałyśmy zadzwonić i zaspałyśmy ;-; Ciekawe czy przyjechał po tonkę węgla XD Oglądałyśmy mega zboczone komedie i ostatecznie poszłyśmy spać ok. 03.00 Podsumowując! Mogłabym tak codziennie! Mam nadzieję, że skomentujcie ^^ i że Wam się podoba! A teraz fotki XD




14 komentarzy:

  1. Ja chcieć kolejny rozdział, ciekawi mnie okropnie co dalej z Hazzą, ale nie chce żeby Natalie z nim była bo wole jak jest z Horankiem i ta pierwsza focia mnie rozwala

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle genialny rozdział *-* czekam na next ;)
    Zapraszam na nowy rozdział :)
    http://onedirection1237.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. super jak mogłaś skończyć w takim momencie ja chce nowy rozdział teraz zaraz tylko proszew żeby Harry żył:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem tego samego zdania :'( proszę tak bardzo ładnie , żeby on tylko żył , mój promyczek kochany, nie możesz mi go zabrać :'( /horanoina

      Usuń
  4. Ale suuuper! :) kiedy będzie next ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Hazz :c nie mogę doczekać się następnego rozdziału, tyle się dzieje! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dotrzymałaś obietnicy i wszystko opisałaś. Jestem ciekawa następnego rozdziału. Te próby samobójcze to chyba codzienność lub uzależnienie u Harry'ego. hahaha

    OdpowiedzUsuń
  7. AAAAAAAAAAA !!!!!!! HARRY !!! :---( NIALL ZBOCZENIEC HAHAHA <3 HAHAHAHAHAHAHAHAHSHSHAHAHAHAAHAHHAHAHAHAH XDDD ĆPAŁAM WCZORAJ JAKIŚ PROSZEK ANGRY BIRDS XDDD HAHAHAHAH XDDD LOOLS XDDD XDD HAHAHA XD XD HAH XD <3 ROZDZIAŁ ZAJEBISTY KOCHANIE <3 AAAAAA !!! <3 *OOO* <3 *^* *3* *-* *0* *6* <33 *ooo* <3 KOCHAM CIĘ I ADS NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE <3 ALE CHYBA ROBIE SIĘ TAKA JAK HARRY :-) I PEWNIE TAK SKOŃCZE ;** XD <3 ROZDZIAŁ CUDO ! I DAWAJ WYNIKI KONKURSU ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci czegoś sie naćpała :
      HORANOINY XDDD

      Usuń
  8. O boże .... cała się zestresowałam przez CB <3 . Przynajmniej już nie rycze xD
    Ej tobie czy Natalie sie lepiej rozmawia na stojąco XD , bo ja też tak mam :D
    .
    Pozdrawiam czekam na następny itd. , itp. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* , Zapomniałam napisać wczoraj ;) :
      Zmieniłaś tło bloga!! xD Nadal ładne xD

      Usuń
  9. o mój boże... ten koniec to był dla mnie szok , mało zawału nie dostałam , ale już tak na poważnie :o co ten idiota tym razem zrobił :'( biedny Harry naprawdę mi go żal , to toksyczna miłość, która go niszczy, ale Natalie gdyby z nim była nie wytrzymałaby emocjonalnie :((( to wszystko jest takie trudne i zagmatwane :o liczę ,że Harry pozbiera się jakoś , nawet jakby trwało to bardzo długo ;(( liczę ,że wszystko się jakoś poukłada , wiem teks taki przereklamowany, no ale trudno ;(

    z niecierpliwością czekam na następny wyczekiwany przeze mnie rozdiał , ciekawe jak potoczy się akcja i wgl. :) jednym słowem DAWAJ MI SZYBKO TEN ROZDZIAŁ BO JUŻ MNIE ROZNOSI I LEPIEJ, ŻEBYŚ GO NIE ZEPSUŁA!!! ;P xD ;** <3 <3 <3 kckckc <3 /horanoina

    OdpowiedzUsuń