wtorek, 22 kwietnia 2014

34. Are we friends or are we more?~ Change My Mind

- Natalie, zosta...- Stanął w progu, a ja momentalnie odepchnęłam Nialla.- Sory... Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko... Przyniosłem telefon...- Zobaczyłam jak do jego oczu napływają łzy, które starał się za wszelką cenę powstrzymać.
- Harry...- Zeskoczyłam z łóżka.
- Nie, Nat... Nie tłumacz się... To Twoje życie, nie jesteśmy już razem... Masz...- Podał mi komórkę i wyszedł. No pięknie!
- Kurwa...- Mruknęłam odwracając się w stronę Nialla. Chwyciłam się za głowę i zamykając oczy odchyliłam ją do tyłu. Popatrzyłam na blondyna, który rozłożył ręce. Wskoczyłam na miejsce obok niego, a on mocno mnie przytulił.
- Nie przejmuj się tak...
- Martwię się o niego...
- Harry nie jest dzieckiem, Nat... Jest dorosły i musi sobie radzić z problemami, tak?- Chłopak pocałował mnie w głowę. Uwielbiam to... Zawsze kiedy wszystko zaczyna się sypać, on przychodzi, przytula mnie i całuje... Czuję się jak mała bezbronna dziewczynka, ale wiem, że on mnie ochroni przed całym złem. Dobra! Zabrzmiało na maksa sztucznie! Jak w taniej komedii romantycznej...
- Cieszę się, że nie zadajesz zbędnych pytań i mnie tulisz...
- Od tego jestem, prawda?
- Jesteś po to, żeby mnie przytulać?- Podniosłam głowę i wbiłam wzrok w twarz chłopaka, szeroko się przy tym uśmiechając.
- Jestem po to, żeby Cię wspierać, chronić, pocieszać, przytulać, całować, po prostu kochać...- Jeszcze mocniej mnie do siebie przyciągnął.- Ale czy Ty tego chcesz?
- Nie rozumiem...
- Widzę jak reagujesz, kiedy widzisz Harry'ego, kiedy on nas widzi razem... Momentalnie mnie odpychasz na bok, a idziesz do niego...- Widocznie się zasmucił. Mówił cicho, ale nadal nie wypuszczał mnie z uścisku.- Chce wiedzieć na czym stoję...
- Naprawdę to tak wygląda?- Odsunęłam się lekko od Nialla.- Tu nie chodzi o to, że Cię odpycham i biegnę do Hazzy...- Usiadłam na kolanach blondyna, przodem do niego.- Harry przeżywa to bardziej niż ja... Ja sobie radze, a on nie bardzo...
- Popadł w małą deprechę... Zawsze tak miał... Przez kilka dni pił, później nie mógł się pozbierać przez jakiś miesiąc, a na końcu uznawał, że żyje się dalej.- Chłopak położył dłonie na moich biodrach.- Zawsze, to znaczy jak zdarzyło się coś mega ważnego...
- Ale teraz to nie jest to...
- To co?
- Niall, ja Ci nie mogę powiedzieć o co chodzi! Obiecałam mu...


*Oczami Harry'ego*

Boli... Boli bardzo, ale nic nie mogę zrobić. Chcę szczęścia Nat i to jest dla mnie najważniejsze... I wiem, że przy mnie to jest niemożliwe... Poddaje się... Nie ma już szansy dla nas...
- To co?- Przechodziłem właśnie obok pokoju Nialla idąc do swojego.
- Niall, ja Ci nie mogę powiedzieć o co chodzi! Obiecałam mu...- Teraz to już nic mi nie zaszkodzi... Chcą wiedzieć, ok... Wszedłem do pokoju, tak po prostu. Natalie siedziała na Horanie.
- Przestań, Natalie... Teraz to już nieważne... Chcesz wiedzieć o co chodzi?- Podszedłem bliżej nich i podwinąłem rękaw do góry.- O to...

*Oczami Natalie*

- O to...- Hazz pokazał nam swoje przedramiona, a ja o mało nie zeskoczyłam z Nialla.
- Co Ty do cholery robisz? Jeszcze kilka godzin temu było tego o połowę mniej!- Krzyknęłam schodząc z Horana, a on patrzył się na Stylesa jakby zobaczył ducha.
- Hazz, nie możesz się ciąć...- Blondyn podszedł do loczka.- Myśl też o innych, ok?- Harry słabo się uśmiechną i pokręcił przecząco głową. Poprawił rękawy, wychodząc z pokoju. Właśnie sobie uświadomiłam, że nic nie da się już zrobić. Jest tylko Hazz i jego problem... To on musi z nim walczyć, to on musi z nim wygrać, a przede wszystkim, to on musi tego chcieć...


~~

Nie mieliśmy większych sprzeczek z Harrym. Wydaje się nawet, że trochę się ogarnął... Dzisiaj czeka nas kolejna próba... Znowu wychodzimy z Max'em. Mam nadzieję, że obejdzie się bez wracania na boso do domu... Robimy sobie grilla w ogrodzie u chłopaków. Jest taras i basen... A pogoda naprawdę dopisała. Z racji tego, że Megan za niedługo wyjeżdża trzeba z nią spędzić trochę czasu. Max'a nie widziałam od wieków, więc też chciałabym trochę z nim porozmawiać... W końcu kiedyś byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Rozwaliłam się na łóżku jak rozjechana ropucha i gapiłam się w sufit. Niall już wstał, więc całe wyrko moje! Szkoda tylko, że też muszę się z niego zwlec. Próbowałam obrócić się na bok, żeby wstać, ale za każdym razem kończyło się to klęską.
- Dobra, Natalie! I hop!- Powiedziałam sama do siebie, podnosząc się do pozycji siedzącej. Rano jestem stu procentowym leniwcem... Nie dość, że na ogół śmierdzę, to jeszcze mam nienaturalne futro na głowie, a o mojej prędkości już nie wspomnę! Weszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem. O mało się nie przewróciłam, jak zobaczyłam swoje odbicie. Bez prysznica się nie obejdzie. Wróciłam do pokoju skąd wygrzebałam czystą bieliznę i ubranie na dziś <KLIK> Powolnym, wręcz żółwim tempem wlazłam do łazienki, a następnie pod prysznic. Rano czas leci tak strasznie wolno... Dokładnie umyłam każdą część ciała i włosy, bo nie wiem czy one zaliczane są do ciała... Głowę owinęłam ręcznikiem, tak jak swoje ciało. Stanęłam przed lustrem i umyłam zęby. Zdjęłam mój turban i zaczęłam suszyć włosy. Dzisiaj jest tak gorąco, że paradowanie w rozpuszczonych włosach byłoby samobójstwem! Dlatego też spięłam je w kucyka. Ta temperatura przypomina mi Malediwy... Może nie jest aż tak gorąco, ale jednak zawsze coś! Ubrałam się i wzięłam za robienie makijażu. Z kosmetyczki zgarnęłam czarny i przezroczysty lakier do paznokci, zmywacz i waciki, pilniczek, bazę pod lakier oraz specjalny cienki pędzelek do zdobień. Z tym wszystkim zeszłam do kuchni. Chłopcy już coś wpieprzali, a ja rozłożyłam wszystko na stole. Z szafki wyciągnęłam szklankę, do której nalałam sobie chłodnej wody. Dorzuciłam parę kostek lodu i usiadłam na krześle.
- Co ty robisz?- Harry podniósł głowę znad miski płatków, które właśnie jadł.
- Jem paznokcie i maluje śniadanie.- Powiedziałam sięgając po banana do półmiska.- Zaraz! Wróć! Jem śniadanie i maluje paznokcie!- Hazz patrzył na mnie jak na idiotkę, a reszta wybuchła głośnym śmiechem.- Za trudne pytania zadajesz zaraz z rana...- Mruknęłam, obierając owoc. Szybko go zjadłam i wzięłam się za malowanie paznokci. Najpierw baza...- Trzeba zajechać na zakupy... Max i Meg będą koło piętnastej, a jest?- Spojrzałam na zegarek, śmiesznie wachlując rękoma.- A jest 10.26...
- Mogę z Tobą zajechać...- Powiedział Niall i usiadł na krześle obok. Liam i Zayn zdążyli wyjść. Został jeszcze Louis, który siedział na szafce, przygryzając marchewkę.
- Ja też mogę jechać...- Odezwał się Hazz i wstał od stołu, chowając pustą miskę w zmywarce.
- No to my robimy zakupy... A El, Pezz i Dan będą?- Odwróciłam głowę w stronę Lou, na chwilę przestając malować cienkie paski na końcach paznokci. Chłopak wzruszył ramionami.- Chłopaki?!- Wydarłam się na Zayna i Liama
- Co?!
- Zaprosiliście dziewczyny?!
- Nie, a co?!
- To zadzwońcie po nie! Jak mają czas, mogą przyjść!- Dokończyłam drugą rękę i całość pokryłam przezroczystym lakierem. W ten sposób na moich paznokciach pojawił się czarny french... Bardzo delikatne, ale z klasą!
- To jedziemy na zakupy, zbierajcie się...- Pozbierałam ze stołu swoje szpargały i zaniosłam je na górę. Zabrałam telefon i pieniądze, które na pewno się nie przydadzą, bo chłopaki w życiu nie pozwolą mi zapłacić samej za siebie... Niall i Hazz czekali przed domem. Wsiedliśmy do samochodu, który prowadził Nialler. Ja usiadłam z przodu, a Harry z tyłu. Jestem bossem i tyle!- Tak właściwie to co trzeba kupić?- Odwróciłam się w stronę Stylsa, szeroko się do niego uśmiechając.
- Myślałem, że ty wiesz...
- Dobra, mamy jeszcze Horanka!- Krzyknęłam, podnosząc ręce do góry.
- Myślałem tak samo jak Harry.
- No to świetnie!
- Oj tam! Damy radę!- Hazz potrząsnął moim fotelem, na co się zaśmiałam. Zaparkowaliśmy pod sklepem i każde z nas wypakowało się z samochodu. Weszliśmy przez duże, rozsuwane drzwi i Niall chwycił wózek. Pierwsza alejka, do której ruszył Nialler była ze słodyczami. Mamy robić grilla, a on kupuje żelki -,- Zapasy dobra rzecz!
- Horan! Chodź po mięso!- Pociągnęłam go za rękę, a on cicho jęknął i ruszył za mną i Harrym. Kupiliśmy jakieś kiełbasy i inne mięsne rzeczy XD Oczywiście ja skoczyłam w między czasie po wodę, ja bez wody, to jak bez ręki!- Harry, idź po marchewki dla Louisa, bo chyba się skończyły i przy okazji weź jeszcze jakieś owoce... A ty Niall zajdź po jakieś pieczywo...
- Ty to lubisz rządzić...- Blondyn odwrócił się na pięcie, ale w ostatniej chwili się zatrzymał.- A Ty po co pójdziesz? Hm?
- Jak to po co?! Po alkohol!- Zrobiłam minę psychopaty i ruszyłam w stronę odpowiedniej alejki. Wiem, że chłopaki jak najszybciej do mnie dołączą, więc pierwsze co sobie wybiorę, to jakieś dobre wino! Tak! Chce mi się winka! Stanęłam przed ogromną półką i zaczęłam się jej przyglądać. Jestem z tych osób, które są bardzo, ale to bardzo niezdecydowane!
- W czymś pani pomóc?- Usłyszałam za sobą dość miły głos, ale to nie zmieniło faktu, że znowu nazwali mnie panią! Warknęłam pod nosem i odwróciłam się powoli. Przede mną stał dość wysoki chłopak z ciemnobrązowymi włosami i równie ciemnymi oczami. Uśmiechał się szeroko, pokazując swoje śnieżnobiałe i równe zęby. Ubrany był w czarne rurki i koszulkę z logo sklepu. Był młody... Pewnie jakiś stażysta czy coś...
- Jeszcze raz ktoś powie do mnie przez pani, to chyba go rozszarpię...- Wycedziłam zaciskając zęby. W odpowiedzi dostałam szeroki uśmiech.- Jestem Natalie!- Wyciągnęłam do niego dłoń.
- Justin...- Uścisnął ją...- Tak wiem, Bieber, Timberlake...- Wywrócił oczami, a ja się zaśmiałam.
- Nie no! Nawet na to nie wpadłam!
- No może ja nie jestem sławny, ale Ty tak! Natalie Watson? Hm?- Kiwnęłam twierdząco głową.- To czego szukasz?
- Jakiegoś dobrego wina, a poleciłbyś coś?- Odwróciłam się w stronę półki.
- A poleciłbym! Od tego tu jestem! Czego konkretnie szukasz? Wytrawne, półwytrawne, słodkie, półsłodkie, białe, czerwone?
- Słodkie?- Uśmiechnęłam się do niego.- I jakieś półwytrawne!- Klasnęłam.- To co polecasz?- Jak na taki sklep, to wybór win mają ogromny! Od najtańszych, po mega drogie! Od wytrawnych, po słodkie! Jezusie!
- Może zaczniemy od słodkich...- Przeglądnął kilka butelek i pokazał mi jedną. Lubie wino! I to bardzo, bardzo! Jestę smakoszę! XD Pooglądał jeszcze kilka butelek i pokazał mi kolejną.- Rozes Vintage Port z 2007, czerwone, słodkie... Przez dwa lata leżakuje w dębowych beczkach, a później jest rozlewane do butelek. Z Portugalii, a dokładniej Porto... Raczej nie pożałujesz...- Uśmiechnął się szeroko.
- Skoro tak mówisz... Jak będzie niedobre, to Cię znajdę!- Pogroziłam mu palcem.
- Biorę to na siebie! A teraz półwytrawne...
- Masz już wszystko, Nat?- Przerwał mu Niall, który znalazł się obok nas, razem z Hazzą.
- Nie! Wy sobie tam kupujcie co będziecie pili, a ja wybieram winko!
- No ok...- Zaczęli buszować po półkach.
- Kontynuuj...- Zaśmiałam się razem z Justinem.
- To tak... Rzadko dziś spotykane Amarone z Włoch. Z Veneto, to tak na północy tego kraju... Bardziej po wschodniej stronie...- Zaczął śmiesznie wymachiwać rękoma, próbując jakoś mi to zilustrować.-Czekaj!- Poszedł za róg i wrócił z kartką oraz długopisem. Namalował coś buto podobnego i zaznaczył dany obszar.- Gdzieś tu... A wracając... Półwytrawne, rocznik 2009, czerwone...- Niall i Harry mierzyli go wzrokiem. Niech lepiej nie zaczynają!
- Dobra!- Klasnęłam.- Zaufam Ci Jus i biorę te wina! Wielkie dzięki za pomoc...
- Nie ma za co, to moja praca...- Zaśmiał się i podał mi obie butelki.
- Szpec z Ciebie, eee?- Dźgnęłam go w bok z tą moją makabrycznie śmieszną miną. Horan i Styles obserwowali mnie i Justina kątem oka, udając, że coś tam szukają.
- Jaki tam szpec... Słuchaj, Nat... Ja wiem, że jesteś na zakupach i w ogóle, ale mogę zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
- Nie!- Skrzyżowałam ręce na piersi i podniosłam dumnie głowę do góry, co widocznie zdziwiło chłopaka.- No coś Ty! Jasne, że możesz!- Zaczęłam się chichrać jak jakaś wariatka.
- Ty tak masz zawsze?
- Ale jak?
- No tak... Nadpobudliwie...- Jus wyciągnął telefon z kieszeni i zaśmiał się pod nosem.
- Prawie zawsze, ale udaję, że jestem normalna...- Szepnęłam i wybuchłam głośnym śmiechem.- Chłopaki! Zrób któryś zdjęcie!- Podałam im komórkę, którą wcześniej wyjęłam z rąk bruneta. Ustawiłam się obok niego i oczywiście sięgałam mu AŻ do ramienia! Jeeej!
- Już...
- Jeszcze jeden!- Zaczęłam skakać.
- No ok...- Ponownie ustawiłam się obok Justina, tym razem wspinając się na palce, tak żeby dosięgnąć jego policzka, który pocałowałam.
- To za wybór winka!- Harry oddał chłopakowi telefon.- Jeszcze raz wielkie dzięki!
- To ja dziękuję...- Pomachałam mu, znikając w kolejnej alejce.- Wszystko?
- Chyba tak...- Odpowiedział Niall.
- To do kasy!- Wskoczyłam na wózek, co wiązało się z tym, że blondyn musiał mnie pchać przez cały sklep. Przyznam, że na stówę wyglądaliśmy przezabawnie! Ale co się będę przejmować innymi ludźmi! Będę sobą, nawet jak oznacza to bycie kompletnym zjebem! Chłopaki zapłacili i wyszliśmy ze sklepu z kilkoma wypełnionymi po brzegi siatkami. Wpakowaliśmy się do auta i do domku! W samochodzie dostałem mojego kochanego ADHD i śpiewałam pomimo, że w ogóle nie umiem!

Biegałam jak głupia po pokoju, bo nie mogłam niczego znaleźć! Szlag by to! Po sprzątaniu domu razem z chłopakami, wyglądałam jak żul spod biedronki! Wygrzebałam jakieś ubrania z szafy i wbiegłam z nimi do łazienki.<KLIK> A z resztą to co mi się tak spieszy? Mogą na mnie poczekać! Przynajmniej będzie wielkie wejście! Spięłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Zgarnęłam telefon i pohasałam na taras. Meg i Max'a jeszcze nie było, więc mi się upiekło! Rozwaliłam się na leżaczku i tylko czekałam na dźwięk dzwonka. Nie poleżałam długo, bo po domu rozniosło się charakterystyczne ding-dong!
- Ja otworzę...- Podniosłam się powoli i przeszłam przez dom do drzwi, otwierając je.- Hajo!- Przytuliłam stojącą za nimi dwójkę, która się zaśmiała. A Megan pocałowała mnie w policzek.
- Cześć, Nat...- Max zrobił to samo co rudzielec kilka sekund temu.
- Chodźcie!- W trójkę wyszliśmy na taras.- Zayn, Louis i Liam zaraz dojadą, bo pojechali po dziewczyny...- Wróciłam na swoje stare miejsce.
- Zmęczyłaś się?- Max zaśmiał się pod nosem i przywitał z Niallem. Widziałam, że nieźle się zmieszał, kiedy chciał podejść do Harry'ego.
- Zmęczyłam i nie bój się! Nie ugryzie Cie!
- Nie byłbym tego taki pewny...
- Przepraszam za ostatnio, nie wyszło najlepiej...- Hazz stanął obok bruneta.
- Spoko... Tylko więcej zaufania do swojej dziewczyny!
- Nat nie jest moją dziewczyną...- Powiedział ciszej i spuścił głowę...
- Sory...
- Nie no, jest ok!
- Cześć Wam!- Na taras wyszli chłopcy z dziewczynami.

Siedzimy tu już dość sporo. Harry bawi się w operatora grilla i rozmawia z chłopakami. Ja razem z Meg i resztą dziewczyn rozmawiamy na swoje tematy, a oni na swoje. Wszystkie wzięłyśmy się za winka, które kupiłam i muszę przyznać, że Justin się spisał! Sprawdziłam godzinę i było już grubo po północy. Trochę się zasiedzieliśmy, ale tak to jest, kiedy spędza się czas w dobrym towarzystwie. Nagle usłyszałyśmy głośny krzyk i plusk. Zayn wepchnął Louisa do wody, a wtedy podbiegł do niego Liam i wepchnął Malika. W końcu wyszło na to, że każdy z nich był w wodzie! Wybuchłyśmy głośnym śmiechem! Chłopaki wyszli z wody, która lała się po nich strużkami.
- I jak ja teraz wyschnę, jak słońca nie ma?- Hazz potrząsną śmiesznie głową. Oczywiście wygoniłyśmy ich, żeby poszli się przebrać. Ostatecznie każde z nas wróciło do swojej poprzedniej czynności, czyli rozmawiania.
- To świetnie, że dostałaś taka propozycję!- Pezz upiła trochę wina.
- Po jutrze wyjeżdżacie, tak?- Dodała Danielle.
- Tak... Będę za wami wszystkimi tęsknić!
- Oj nie przesadzaj! To tylko miesiąc!
- To AŻ miesiąc!- Zaśmiała się.
- Trzeba zrobić jakąś imprezę pożegnalną!- Klasnęła El.
- A ta nie jest pożegnalna?
- Wiesz, że nie o tym mówię!
- Zrobimy coś o wiele lepszego!- Krzyknęłam, a mój głos brzmiał tak dziwnie cwaniacko. Trzeba wziąć się za planowanie!

----------------------------------------------------------------

Hejo, Mordki! Taki dzisiaj dostałam zaskok, że zamiast jutro, rozdział dodam dzisiaj! W 35 rozdziale jest najważniejsza akcja, a ja go spieprzyłam! Ugh! Tak w ogóle, to co robiliście w Święta? Moje były dość specyficzne XD W niedzielę grałam z mamą na "perkusji", a w poniedziałek byłam Trybsonem! XD A z resztą co Wam będę gadać! Na samym dole notki znajdziecie filmiki XD Rozdziału powinno nie być w ogóle, bo odechciało Wam się komentować, ale były Święta, każdy jechał do rodziny, więc jest Wam wybaczone! Proszę o głos w ankiecie! A teraz do rzeczy! Macie filmik z moich Świąt! Miłego oglądania!

Co do tego filmiku,nie zwracajcie uwagi na miny jakie tam robię XD Nie ma to jak łazić cały dzień w koszulce z Reala XD 

Mam nadzieję, że chociaż trochę się pośmialiście! A teraz do następnego, czyli do soboty (Żeby nie było nieporozumień) Papa, Mordki! <3

17 komentarzy:

  1. Kurde , nigdy nie mogę trafić jako pierwsza grrr >:o , rozdział jak zwykle świetny , czekam z niecierpliwością na ten 35 !!! <3 Żal mi tylko było Hazzy , biesny :'( , ale jak widać się trochę ogarnął i bardzo się z tego cieszę :DD mam nadzieje ,że już nie wróci do cięcia się i picia , bo to by było straszne :/

    <3 ten blog jest świetny i wgl już tyle razy wspomniałam ,że cię kocham , ale jeszcze raz nie zaszkodzi <3 kckckc <3

    W odpowiedzi na post HazzusiowejAsi , również ją pozdrawiam <3 kc <3 i pamiętaj ,że przy najbliższej okazji cię zmoczę w ramach śmingusa dyngusa, bo wczoraj niestety cię nie dopadłam <3
    więc szykuj się muahahahahahaha xD / horanoina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuu.... Mamo! Ona mnie straszyyy! ;) :D Spoksik .

      Usuń
  2. Ale dzisiaj napisałaś się z tymi winami, ale z ciebie szmakosz i szpec... Rozdział wspaniały, ta akcja w kuchni z jedzeniem paznokci i malowaniu śniadania spowodowała u mnie nagły napad śmiechu. Ja spędziłam święta u babci z moimi muzykami, w poniedziałek gdy wchodził do domu oblałam go wodą z miski. Był cały mokry, później się zrewanżował wylewając na mnie cały pojemnik po detergencie do kucia szyb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ile się musiałam naszukać informacji o winie w necie?! Żeby było dobrej jakości i koniecznie z Włoch, Portugalii albo Hiszpanii ;-; Jak się poświęcam, ale teraz przynajmniej coś wiem!

      Usuń
  3. hahahahahahahahahahahaha śmiechowe KRZYCZ TRYBSON od dzisiaj Cę nazywam Trybsonka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki znawca win hahaha :D jezu, nie znam bardziej szalonej osoby od Ciebie :D nie dziwię się że Nat ma takie adhd :D wgl tak mi szkoda Harry'ego ale to już mówiłam. Biedny :c dobrze, że jeszcze z Niall'em się nie pokłócił. Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ten rozdział i kocham nialla i Ally powinna z nim być ale szkoda mi hazzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jezu przepraszam miałam na myśli Natallie, przed tym czytałam blog o Ally i jakoś tak zapamiętałam o boże ale się wygłupiłam. -,- . I chciałabym żeby była z Niallem chociaż myślę że będzie z Harrym bo go nadal kocha.

      Usuń
    2. Wcale się nie wygłupiłaś, bo Natalie, Nat, Ally? Why not?

      Usuń
  6. świetny chciałabym zeby Natallie wróciła do Harrego

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny. Gratuluje Hazzusiowi za ogarnięcie się :PP
    A Cb pozdrawiam wariatko :*

    Dzisiaj me urodzinki są xDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sto lat, sto lat! Niech żyje, żyje naaam! Kiedyś się poświęcę i nakręcę filmik i jak mi czytelnik powie, kiedy ma urodziny, to będzie musiał słuchać jak mu "Sto lat" śpiewam! XD

      Usuń
  8. Świetny blog :-) super się czyta :-) ale bardzo chciałabym żeby Nat wróciła do Hazzy wiem Niall ja traktuje idealnie ale mimo wszystko :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham ,kocham kocham <3 rozdział świetny jak zawsze <3 / horanoina

    OdpowiedzUsuń