niedziela, 23 lutego 2014

17. "Każdy dzień mówi mi, żebym tu został, Przeciwności losu pokonał, a problemom sprostał"~ GrubSon

*"Już sam nie wiem jak to ma być,
bez was nie mogę, a z wami nie umiem żyć.
I co niby mam teraz zrobić...
Już sam nie wiem jak to ma być,
Wszystko się kiedyś zaczyna i kończy"

*Oczami Natalie*

- Mówiłam, że nigdzie nie jadę!- Wstałam na równe nogi.
- A ja mówię, że musisz się przespać! Natalie zrozum nie chcę nic od Ciebie, nie musisz tu siedzieć, nie  musisz się ze mną przyjaźnić, nic nie musisz, a ja zniknę w najbliższym czasie z twojego życia. Nie potrafię o tobie zapomnieć, a przez to niszczę twój związek z Hazzą. Kocham Cie jak nikogo innego i dlatego muszę odejść, tak postanowiłem i tak zrobię. Zniknę z twojego życia raz na zawsze, a od ciebie chcę tylko tego, żebyś pamiętała, że kocham tylko ciebie i nigdy nie pokocham nikogo innego...- Co on do cholery mówi?!
- Może ja pójdę po lekarza? Chyba ci się pogarsza...- Niall nic nie odpowiedział, tylko przekręcił głowę, tak żeby na mnie nie patrzeć.
- Daj spokój, Nat. Idź już lepiej...
- To auto to Cię mocno pierdolnęło! Kochasz mnie i dlatego chcesz odejść, czy ty siebie słyszysz?! Weź daj znać jak zmądrzejesz! Najwidoczniej za dużo wciągnąłeś i jeszcze Cię trzyma!- Nawet się nie odwrócił... Pociągnął tylko nosem.- A ja głupia się o ciebie martwiłam i siedziałam tu jak jakaś idiotka, pomimo że mi nie wolno i musiałam płaszczyć się przed jakimś głupim doktorem, żeby pozwolił mi tu zostać...- Warknęłam sama do siebie, zabierając telefon z szafki przy łóżku i przecierając dłonią łzy, które spływały po moich policzkach. Wyszłam z sali, zamykając po cichu drzwi. Najchętniej bym nimi trzasnęła, ale z racji iż jestem w szpitalu i w dodatku jest dopiero czwarta rano, musiałam się powstrzymać. Wyszłam przed szpital, jest jeszcze ciemno, Hazzy nie ma, a w oddali słychać śmiechy młodzieży w moim wieku, czyli około 20 lat, wracających najprawdopodobniej z imprez, czy klubów. No świetnie! Jeszcze mnie jakiś chory psychicznie, zdeformowany zbok napadnie, pobije, zgwałci, zabije i wyrwie wnętrzności! Boże co ja gadam?! Walnęłam się z całej siły w czoło. Za dużo horrorów Nat... Schowałam dłonie do kieszeni i przeskakiwałam z nogi, na nogę. W końcu podjechała jakaś taksówka, z której wysiadł Harry. Od razu rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam. No nie tak mocno, bo ledwo żyję!
- Boże Nat! Zostawiam Cię na kilka godzin, a ty już płaczesz... Co się znowu stało?
- Nieważne! Niall jest skończonym idiotą...- Warknęłam, wsiadając do samochodu.
- To ja lepiej nie wnikam o co poszło.- Chłopak usiadł zaraz obok.
- I dobrze...- Mruknęłam, opierając głowę o szybę. Popatrzyłam się w stronę szpitala, a w jednym z okien stał Niall. Skąd wiem, że to on? Tylko w jednym oknie, paliło się światło, a te roztrzepane włoski poznam wszędzie. Wracając stał w tym oknie i podpierał się dłońmi o parapet. Ledwo się na nogach trzymał... Odjechaliśmy spod szpitala. Po jakiś dziesięciu minutach byłam już w swoim pokoju. Na ulicy nie było samochodów, więc szybko poszło. Wzięłam prysznic i wskoczyłam, a bardziej wwlokłam się w swoją piżamę (Podobno pisze się "pidżamę", ale ok) Jakimś cudem znalazłam się na łóżku.
- Natalie! Jesteś mega wkurwiająca o...- Meg podniosła się i spojrzała na zegarek.- O piątej nad ranem...- Jęknęła.
- Nie mogę zasnąć, dopiero co przyjechałam, pokłóciłam się z Niallem... Opowiem ci jutro, a teraz idę do Hazzy, niestety sam wybrał sobie na dziewczynę, taką mnie. Dobranoc... A bardziej dobre rano...- wyszłam z łóżka i podeszłam do drzwi.
- Co ten chłopak w tobie widzi?- Dziewczyna przykryła głowę poduszką.
- Nie wiem.- Wyszłam na korytarz i do pokoju Harry'ego. Nawet nie pukałam, bo drzwi miał otwarte, więc wpakowałam się do środka. Hazz podniósł głowę i spojrzał na mnie, przymrużonymi oczami. Zmierzył wzrokiem od góry, do dołu i przesunął robiąc dla mnie miejsce w łóżku, jęknął przy tym niezadowolony.
- Muszę się ruszyć...- Wymamrotał.
- Dzięki...- Odpowiedziałam sarkastycznie, wlazłam do łóżka i wtuliłam w loczka.
- Było warto...- Mruknął i objął ramieniem, przyciągając bliżej. Hazz pocałował mnie w głowę, a później zasnęłam.

- Ej! Wstawajcie zakochańce! No już!- Obudził mnie krzyk Lou. Chłopak zdzierał z nas kołdrę.
- Czego chcesz idioto?!- Hazz przytulił się do mnie, a kiedy Louis odsłonił zasłony, schował twarz w zagłębie mojej szyi. Harry jest wampirem! (o.O) Oczywiście ja, jak to ja zaczęłam się śmiać.
- Noo! Ileż można spać! Jest już 13!- Tommo pociągnął mnie za nogę i spadłam z łóżka.
- Wstaję!- Podniosłam się i rozglądnęłam po pokoju. Oprócz Louisa, była tam jeszcze Meg.- Wstałam, a teraz idę spać.- I wskoczyłam do łóżka, a Harry zaraz objął mnie ramieniem.
- Nie jedziesz z nami do Nialla?- Dziewczyna dźgnęła mnie w ramię.
- Nie wspominaj mi nawet o tym imbecylu! Nie idę do niego, ani dzisiaj, ani jutro, ani w ogóle!- Ponownie otworzyłam oczy, żeby spojrzeć na zdezorientowaną dwójkę.
- Pokłóciliście się?
- Nieważne...- Mruknęłam, ale cóż... Ja tak już mam, że jak się mnie obudzi, to nie mogę później zasnąć.- Jedźcie beze mnie...- Wstałam i poszłam do mojego (naszego) pokoju, zrobiłam poranną toaletę i wyciągnęłam jakieś ciuchy. <KLIK> Zrobiłam lekki makijaż, a włosy splotłam w warkocz. Nie będę siedziała w hotelu! Jak jestem smutna, to nie mogę usiedzieć na dupie -,- Choć w sumie mogę jechać z nimi do Nialla, bo w końcu co mi szkodzi? Zgarnęłam telefon i zbiegłam na dół, ale się spóźniłam... No to spacerek Natalie. Ruszyłam przed siebie zatłoczonymi ulicami Nowego Yorku. Skąd ci wszyscy ludzie się tu wzięli? Więcej ich mama nie miała?! Oczywiście co jak co, ale przed hotelem było kilku paparazzi, którzy zrobili mi  zdjęcia. Z tego co wiem jedzenie w szpitalach jest paskudne, więc wstąpiłam do Nando's po jakieś żarełko dla Niallera. Weszłam do środka i podeszłam do kasy. Zmówiłam dość sporo jedzenia, ale tam są wszyscy więc... Czekając na swoje zamówienie podeszła do mnie jakaś dziewczyna na oko 15 lat, może...
- Dzień dobry...- Powiedziała prawie niesłyszalnie.
- Cześć.- Wyszczerzyłam się jak idiotka, a dziewczyna posłała mi nieśmiały uśmiech.
- Jestem Emily i czy mogłabym prosić o autograf?
- Jasne! Nie bój się nie gryzę, znaczy czasami gryzę, ale ciebie nie ugryzę.- Zaczęłyśmy się śmiać, a ja podpisałam się w notesie, który mi podała.- Proszę.
- A mogę sobie zrobić z panią zdjęcie?
- Jaką panią?! Mów mi Nat, nie lubię jak ktoś mówi do mnie przez pani, aż taka stara nie jestem.- Ustawiłyśmy się do zdjęcia i jakiś chłopak nam je zrobił.
- Dzięki! A teraz uśmiech!- Em zaczęła mnie kręcić...
- Pani zamówienie.- Serio?! Pani, naprawdę?! Aż tak staro wyglądam?! No cóż... Zapłaciłam i wzięłam dwie siatki z zapakowanym jedzeniem. Pożegnałam się z Emily i skierowałam do szpitala. Na szczęście z Nando's nie było daleko, więc doniosłam jako tako ciepłe żarełko. Stanęłam przed salą, z której dochodziły śmiech chłopaków i Meg. No dobra Natalie, Niall cię nie zje! Dobra, nie byłabym tego taka pewna.. Wdech i zapukałam do drewnianych drzwi z numerkiem 210. Otworzyłam je nieśmiało i weszłam do środka, taszcząc reklamówki z jedzeniem.
- Cześć wam.- Uśmiechnęłam się. I nie dostałam odpowiedzi...- Mam żarełko Niall!
- To wszystko dla niego?- Krzyknął Lou.
- No nie, dla mnie też!- Zaśmiałam się i podeszłam bliżej.
- Podobno w szpitalach nie umieją gotować, więc pomyślałam, że może będziesz głodny i poszłam do Nando's kupiłam ci coś... Ijeszczeprzepraszam,żenaciebienakrzyczałam.- Ostanie zdanie powiedziałam tak szybko, że nikt mnie nie zrozumiał.
- Co?- Nialler się podniósł i usiadł na łóżku sięgając do reklamówki. I wyciągnął jedno z pudełek.- Dzięki...- Mruknął zapychając się jego zawartością.- Ale co mówiłaś?
- I jeszcze przepraszam, że na Ciebie nakrzyczałam.
- Nic się nie stało, zasłużyłem...- Usiadłam na "moim" krzesełku i wyciągnęłam pudełko z sałatka. Popatrzyłam  się na chłopaków i Meg, którzy stali bez słowa i się na nas dziwnie patrzyli.
- No jedzcie! Co jak co, ale Niall i ja tego wszystkiego nie zjemy!- Rozdałam podałam im siatkę, w której było 5 pudełek.
- A nawet jak zjemy wszystko, to mogę zajść po więcej!
- Wy to się z Niallem dobraliście...- Meg pacnęła się w czoło.
- Ona gotuje, on je... Układ idealny!- Krzyknął Zayn. Kiedy się tak zajadaliśmy do pomieszczenia wszedł lekarz i zaczął się na wstępie z nas śmiać. Za nim weszła mała dziewczynka z notesem w ręku. Miała około 10 lat i ubrana była w czerwone rurki i białą bluzkę z napisem "Crazy Mofos", czyli fanka chłopaków. Do tego czarne vansy i muszę powiedzieć, że całokształt wyglądał świetnie! Miała długie, blond włosy sięgające do pasa i duże, niebieskie oczka.
- To jest moja córka, Katy. Jest wielką fanką zarówno chłopaków, jak i pani.- Spojrzał na mnie. Jeszcze raz ktoś nazwie mnie panią, to chyba wybuchnę!- Może to nie najlepszy moment, ze względu na miejsce i sytuację, ale ona bardzo chciała was poznać.
- Nic się nie stało.- Niall przerwał jedzenie i uśmiechnął się od ucha do ucha.
- A pan będzie mógł wyjść jeszcze dzisiaj, ale dopiero wieczorem. Chcemy pana jeszcze poobserwować.
- Dobrze.
- To ja zostawiam córkę... To nie będzie duży problem?
- Nie, nie!- Krzyknęłam, a chłopcy zaczęli się ze mnie śmiać.
- Dobrze, to ja wychodzę do innych pacjentów.- Popchnął zachęcająco dziewczynkę, a ona podeszła do łóżka Nialla. Chłopak poklepał miejsce obok siebie.
- Mogę prosić o autograf?- Podała blondynowi notes i mazak. Otworzyła na stronie gdzie było zdjęcie Horana, obok był Li. Chłopak grzecznie podpisał i podał notes Lou, a ten Harry'emu itd. W końcu dziewczynka otworzyła zeszyt na pierwszej stronie, gdzie widniało moje zdjęcie. Podpisałam się i przeglądnęłam kolejne strony. Miała bardzo dużo autografów, od przeróżnych gwiazd. Jeden od Seleny Gomez, następny od Justina Biebera i kolejny od Pezz...
- Poznałaś bardzo dużo osób.- Oddałam jej notes i uśmiechnęłam się.
- Tak. Jak się czujesz?- Popatrzyła się na Nialla.
- Dobrze! Dostałem jedzenie i jestem szczęśliwy!- Wszyscy się zaśmialiśmy. Reszta dnia minęła nam na rozmawianiu z Katy. Dowiedziałam się, że ma psa, którego nazwała Nando, albo chomika, którego nazywa Chomik. Chciałaby zostać w przyszłości weterynarzem.


*Wieczorem*

Pożegnaliśmy Katy i zaczęliśmy się powoli zbierać do hotelu. Niall załatwił już wszystkie formalności związane z wypisem.Chłopaki pojechali samochodem, a ja z Horanem postanowiliśmy się przejść. Powoli spacerowaliśmy uliczkami NY.
- Jeszcze raz Cie przepraszam. Naprawdę nie powinnam tak na Ciebie najeżdżać.
- Już nie ważne... To nie jest twój problem, tylko mój. To ja się znowu zakochałem, a to już nie twoja wina, że ty nie odwzajemniasz mojego uczucia.
- Boże Niall! Ja nie chcę, żebyś był smutny, ani nic!
- Ja będę szczęśliwy, kiedy ty będziesz szczęśliwa.- Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w głowę.
- Jesteś cudowny.- Przytuliłam się do niego.
- Ja zawsze mogę na ciebie czekać, do końca swoich dni.
- Nie ma sensu. Nie jestem ciebie warta...
- Jasne, to ja nie jestem wart ciebie. Harry nawet nie wie jakie ma szczęście, będąc z tobą. To jest chyba najgorsze... On nie zdaje sobie z tego sprawy.- Zatrzymaliśmy się i Niall chwycił moja twarz w dłonie.- Nikt nigdy nie będzie Cie kochał, tak bardzo jak ja.

*GrubSon- Właściwy Kurs 

-----------------------------------------------------

To by było na tyle. Miałam wczoraj trochę czasu i napisałam pól rozdziału, a dzisiaj dopisałam resztę. Czekam na komentarze! One dają naprawdę dużą motywację!
P.S. Następny rozdział pojawi się najprawdopodobniej w sobotę. Chyba, że dam jakoś rade wcześniej. Bo jestem trochę chora i nie wiem jak to będzie :(

5 komentarzy:

  1. ojej, jaka słodka końcówka *.* "Harry nawet nie wie jakie ma szczęście, będąc z tobą. To jest chyba najgorsze... On nie zdaje sobie z tego sprawy.- Zatrzymaliśmy się i Niall chwycił moja twarz w dłonie.- Nikt nigdy nie będzie Cie kochał, tak bardzo jak ja." - zakochałam się w tym fragmencie <333 rozdział cudowny! Już nie mogę się doczekać następnego! Zdrowiej i weny życzę! ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę doczekać się następnego rozdziały. Nie mogę się doczekać kiedy Niall wyjdzie ze szpitala i Nat będzie miała więcej czasu dla Harrego. Czekam na następny i życzę zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow *-* ta końcówka *O* me gusta ♥ czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń