sobota, 8 lutego 2014

~ Trailer!

Miśki! Mamy Trailer bloga! Wiem, że głupio tak po 12 rozdziałach, ale cóż ja nie jestem normalna :)
Zwiastun został wykonany na http://trailer-makers.blogspot.com/
Polecam!!! Komentujcie!


piątek, 7 lutego 2014

12. Widzę w Tobie potencjał na mężczyznę mojego życia. cz. 2

- Czyli nasza Natalie nie jest taka święta, na jaką się wydaje.- Usłyszałam po przyjściu do pokoju, w którym była reszta.
- Pozory mylą...- Rzuciłam i usiadłam na kolanach Hazzy.- To wynocha, bo spać idziemy!
- Nat, ja mam spać sama w pokoju?! Przyjechałyśmy tu razem i razem spędzimy każdą chwile! Nie ma tak łatwo!- Meg się zbulwersowała? Ja chyba śnię, ta spokojna dziewczyna?- Wybacz Harry, mam do niej pierwszeństwo.- Wszyscy wybuchli śmiechem, no prawie... Niall znowu siedział po cichu, gdzieś z boku. Nie wiem co mu jest i powiem, że zaczynam się martwić. Przecież Niallerek zawsze był tym "śmieszkiem". Mam nadzieję, że nie jest na mnie zły za to, że na niego nakrzyczałam... Chodź w sumie wątpię, żeby to było powodem. Jeszcze godzinę temu zachowywał się normalnie. 
- Halo... Nat, ja Cie nie chcę martwić, ale gapisz się na Nialla jak jakaś idiotka i nie kontaktujesz.- Ocknęłam się, widząc śmigającą mi przed oczami rękę Megan.
- Przepraszam, zamyśliłam się.- Palnęłam od razu, no to się zacznie...
- Zamyśliłaś się na temat Horana? A ja to co?- Poczułam, że Hazz kładzie głowę na moim ramieniu.
- To już się zamyślić nie można?! A nawet jak myślałam o Niallu, to co z tego? Mogę sobie myśleć o kim chcę i co chcę, a ty mi tego nie zabronisz...- Mruknęłam i wstałam z kolan Harry'ego.- Chodź, idziemy spać!- Chwyciłam Meg za nadgarstek i wyciągnęłam z pokoju.- Dobranoc!- Krzyknęłyśmy równocześnie, kiedy zamykałam drzwi usłyszałam jeszcze "Co ona taka drażliwa?", wypowiedziane przez Lou.

*Oczami Nialla*

- Co ona taka drażliwa?
- Nie mam pojęcia...- Hazz podrapał się po karku.- Zrobiła się taka na wspomnienie o Niallu...- No pęknie!- Horan? Masz nam coś do powiedzenia?- Tak, mam! Ale nie wam, tylko Natalie! Chciałbym jej powiedzieć o tym co czuję, bardzo!- Noo?
- A skąd ja mam wiedzieć, nie rozmawialiśmy od tej bieganiny po koncercie.- Burknąłem. Nie chcę z nikim rozmawiać, chcę się pozbyć tego uczucia! Kocham Nat, ale Harry to mój przyjaciel, nie mogę nic zrobić.
- Co ty taki nie w sosie?- Obok usiadł Liam.
- Nie ważne.- Posłałem mu sztuczny uśmiech.
- Dobra, dobra... Jakby mi takie fochy dziewczyna stroiła, długo bym nie pociągną.- Pamiętajmy, że Tommo jest z osób, które pierwsze mówią, a później myślą.
- Na świecie jest dużo dziewczyn.- Zaśmiał się Hazz. Nie wytrzymałem, wstałem i podszedłem do niego, zaciskając pięści.
- Uważaj co mówisz Styles! Jak skrzywdzisz Nat, to cię osobiście zajebie!- Warknąłem.- Natalie nie jest byle jaką dziewczyną, którą można w sobie rozkochać, a później zostawić, rozumiesz?!- Wycedziłem, przez zęby.
- Spokojnie Niall, przecież my tylko żartowaliśmy.- Podniósł ręce w geście obronnym.- A tak w ogóle, to co ty się tak zdenerwowałeś? Może się w niej zakochałeś, co?- Nie odpowiedziałem.
- Zakochałeś się w Nat?- Ponownie zapytał mnie Liam.
- Nie wasza sprawa.- Wyszedłem, trzaskając drzwiami. Poszedłem do siebie. Chwyciłem gitarę, brzdąkając to, co akurat wpadło mi do głowy. Granie zawsze mnie uspakajało.

*Oczami Nat*

- Niall jest jakiś dziwny.- Opadłam ciężko na łóżko i westchnęłam.- Taki jakby...
- Przygaszony?- Meg dokończyła za mnie.
- No, za spokojny, jak na Nialla.- Uśmiechnęłam się do sufitu.- Mam takie dziwne wrażenie, że tu chodzi o mnie.
- Natalie, bo jak powiedziałaś, że nawet jak myślałaś o Niallu, to... ble, ble, ble...- Zaśmiała się.
- No, to co?
- To on się zarumienił!- Dziewczyna położyła się obok mnie, z bananem na twarzy.
- I co w związku z tym?
- No nie wiem, może ty się mu podobasz?
- Żartujesz? Przecież jestem z Harrym, Niall dobrze o tym wie i wiesz z resztą jaki on jest. Nigdy by się nie zakochał w dziewczynie swojego przyjaciela!
- No nie wiem... Mi to czymś śmierdzi.- Mruknęła.
- To ty.- Wybuchłam śmiechem.
- Dzięki, czuje się doceniona. -,-
- Nie ma za co.
- Ale Natalie! Pomyśl chodź chwilkę!- Podniosła się na łokciach.- Te jego teksty: "A jeżeli ja nie chcę z niej zejść?", albo "Natalie jest moja! Porywam ją na dzisiaj i jutro!". Nic ci to nie mówi? Do tego wszystkiego ten rumie...- Nie dokończyła, bo usłyszałyśmy trzask drzwi.-...niec. Kto to mógł być?
- Różni idioci łażą po hotelach.
- Ja uważam, że powinnaś z nim pogadać! Chociażby zapytać się co mu jest!- Może Megan ma racje? Może Niall się w mnie zakochał? Ale to by było niedorzeczne! Choć, jak się temu dokładnie przyjrzeć, nie wydaje się być niemożliwym. Nie wyobrażam sobie tego, że Horan mnie kocha... To by było jakieś dziwne. Jednak coś w środku mówi mi "Pogadaj z nim...", nie zaraz! To Meg szepcze mi do ucha!
- Idiotka!
- Tez Cię kocham, paróweczko!- Obie wybuchłyśmy śmiechem.
- No idź!
- Ok, idę.- Mruknęłam leniwie podnosząc się z łóżka.
- A później mi opowiesz.- Meg puściła mi oczko. Podeszłam do drzwi i ostatni raz na nią spojrzałam.
Uśmiechnęłam się i wyszłam na korytarz. Pokój blondyna znalazłam dość łatwo, no cóż... Tylko z jednych drzwi dobiegało brzdąkanie gitary. Zapukałam, oczekując odpowiedzi.
- Nie będę z wami gadał, debile!- Oj, ktoś tu jest zdenerwowany.
- Jestem debilem, jej!- Zaśmiałam się, a drzwi się uchyliły.
- To ty Nat! Wchodź!- Ustąpił mi miejsca w progu.
- No nie wiem, w końcu nie chcesz gadać z debilami, a ja zaliczam się do tej grupy.- Dźgnęłam go w brzuch.
Chłopak objął mnie w tali i wciągnął do pokoju. Cały czas śmiałam się jak idiotka, zupełnie jak Niall. Zawsze kiedy byliśmy razem, miałam napad śmiechu.
- To po co przychodzisz?- Zaczął bawić się moimi włosami.
- Pogadać, chyba...
- To chyba czy na pewno?- Pokazał rząd swoich ślicznych ząbków.
- Na pewno. Ale pierwsze zagrasz mi coś, co? Albo jeszcze lepiej nauczysz mnie czegoś! Albo nie! Pierwsze zagrasz, a później nauczysz!
- Śmieszna jesteś, jak jesteś taka niezdecydowana, wiesz?
- Wiem!- Wyszczerzyłam się.- To graj już!
- Ale śpiewasz ze mną!
- Ok! Nie ponoszę odpowiedzialności za utratę twojego słuchu.
- Zaryzykuję.- Posłał mi ciepły uśmiech.- To co?
- Nie wiem, coś co znam.
- Live While We're Young?
- Ja początek, ty refren.
- Tak jest, kapitanie Horan!- Zasalutowałam, na co wybuchliśmy śmiechem.

Niall:
Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on you
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music up the window’s down

Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
And we know it too
Yeah, we’ll keep doing what we do
Just pretending that we’re cool

Razem
So tonight...

Ja:
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Tonight let’s get some

- Ślicznie śpiewasz.- Powiedział, kiedy już skończyliśmy.
- Dzięki, wrodzony talent!- Podniosłam wysoko głowę.
- Wrodzona skromność.- Zaśmiał się.
- No baa! A teraz mnie ucz!- Usiadłam mu na kolanach i wzięłam gitarę. Niall objął mnie i położył swoja dłoń na mojej tak, że wyglądały jak jedna. Przyłożył moje palce do odpowiednich strun i lekko przycisną.
- To jest A (a-dur)- Uśmiechnął się.
- E tam! Łatwe!- Zaczęliśmy się wygłupiać. Nialler ciągle grał jakieś śmieszne melodyjki, a ja chichrałam się jak niedorozwój.
- Niall?- Położyłam się na łóżku, zmęczona skakaniem po pokoju.
- Hmm?- Mruknął zaraz obok mojego ucha, aż mnie ciarki przeszły!
- Czemu byłeś taki, jakiś przybity? No wiesz, u Harry'ego w pokoju.- Odwróciłam do niego twarz, a uśmiech zszedł mu z twarzy. Zrobił się taki... blady?
- Nic, po prostu źle się czułem.- Mruknął.
- Niall, nie okłamuj mnie. Przecież mam oczy.- Wstałam z łóżka i stanęłam na środku pokoju.- Powiedz mi prawdę...- Chłopak wykonał to samo i stanął naprzeciwko mnie, przyciągnął do siebie i przytulił, ale go odepchnęłam.- No mów!
- Ja tylko...- Staliśmy twarzą w twarz, a dzielące nas centymetry skutecznie zostały zmniejszane przez Nialla.
- Ty co?
- Ja po prostu... No bo...

-------------------------------------------------------------------

Macie drugą część! Jeju, jej! Nie wiem jak wam, ale mi się podoba i tyle! Uczę się grać na gitarze już 5 miesięcy i tak mnie na naukę natchnęło i myślę, że wyszło dość spoko! Zostaw komentarz!

czwartek, 6 lutego 2014

12. Widzę w Tobie potencjał na mężczyznę mojego życia. cz. 1

- Ja nie chcę...-  Wygramoliłam się spod loczka i ubrałam koszulkę. Ja się tu zaraz poryczę, a nawet nie wiem z czego. Przecież to nic złego odmówić chłopakowi seksu, nie? To czemu ja się czuję, jakbym nie wiadomo co zrobiła! Bałam się odwrócić w stronę Hazzy i spojrzeć mu w oczy. Watson, ty zawsze coś spierdolisz! Spojrzałam przez okno i poczułam na swoich biodrach duże dłonie chłopaka. Wsunął ręce pod moją koszulkę i zdjął ją jednym, sprawnym ruchem, ponownie...
- Emm... Harry, ja naprawdę nie chcę.- Ściszyłam głos i spuściłam wzrok.
- Wiem kotku.- Uniósł mój podbródek, tak żebym popatrzyła na jego twarz.- Tylko nie wiedziałem, że masz jeszcze inne tatuaże niż ten na nadgarstku.- Uśmiechnął się delikatnie, pokazując go palcem.- Chyba nie myślałaś, że będę na Ciebie naciskał?
- Noo...- Spuściłam wzrok.
- Popatrz na mnie.- Wykonałam jego polecenie, a on pochylił się tak, że stykaliśmy się czołami.- Przecież wiesz, że do niczego bym cię nie zmuszał.- Nienawidzę, kiedy Hazz robi się taki poważny!
- Przepraszam...- Odsunęłam się lekko, no i pięknie! Teraz jest mi i smutno i głupio i w dodatku jestem na siebie zła!
- Nie masz za co.- Uśmiechnął się i delikatnie pocałował.- To pokażesz mi te tatuaże?
- Jasne!- Usiadłam na łóżku, zdjęłam buty, a koszulki już nie miałam.- Chodź!- Poklepałam zachęcająco miejsce obok siebie.- No to tak...- Zaczęłam pokazywać palcem różne z moich tatuaży. Zaczynając od tego na plecach, przez ten na biodrze, kończąc na tym na kostce. Odwróciłam się w stronę Harry'ego, który całował mnie delikatnie w łopatkę, na której miałam tatuaż. Uśmiechnął się do mnie, wtedy mnie olśniło!
- Mam jeszcze jeden, tylko się odwróć, bo muszę zdjąć stanik.- Jego głupkowaty wyraz twarzy mówił sam za siebie. Palnęłam się w głowę.
- No co?- Nie Hazz, oczywiście ty nic nie wiesz!
- Pstro! Odwracasz się, czy nie chcesz zobaczyć?
- No już, już...- Skrzywił się i odwrócił twarzą do ściany. Zdjęłam stanik i zasłoniłam piersi ręką.
- Wiem, że podglądałeś, nie udawaj.- Burknęłam, odwracając się do chłopaka.
- Nie podglądałem!
- Wcale...- Wywróciłam oczami.- A tak wracając ten tatuaż jest moim ulubionym. Zrobiłam go po swojej pierwszej sesji, kiedy moje marzenia się spełniły!- Harry uśmiechnął się i czule pocałował. No i to by było na tyle, czasu tylko we dwoje. Drzwi się otworzyły i do środka wpadli chłopcy i Meg.
- O Boże! Nie wiedzieliśmy, że wy się tu będziecie...- Zaczęła Megan, ale przerwała widząc moje mordercze spojrzenie.
- Mogę popatrzeć?!- Krzyknął Lou, a wszyscy wybuchli śmiechem, prawie wszyscy. Tylko Niall stał z tyłu i nic nie mówił. Nie będę wnikać co mu jest...
- Ale z was są idioci!- Palnął Hazz.
- Ja sobie wypraszam!
- Miałem na myśli tych debili, Meg.- Uśmiechnął się.
- A tak w ogóle, to my się nie ten... tego... Mniejsza! Ja tylko pokazywałam Harry'emu swoje tatuaże!- Nadal stoję półnaga, przed czwórką, poprawka, piątką chłopaków! Świetnie -,-
- Ty masz tatuaże?- Uśmiechnął się Zayn.
- No kilka...- Odwzajemniłam uśmiech.- Chcecie to pokaże.
- Jasne!- Krzyknął Niall, a wszyscy dziwnie się na niego popatrzyli, oprócz mnie.
- To chodź, a wy zamknijcie drzwi, ciołki!- Cóż wszyscy zostali w środku, a ja pokazałam im tatuaże i poszłam do łazienki się ubrać.
- Czyli nasza Natalie nie jest taka święta, na jaką się wydaje.- Usłyszałam po przyjściu do pokoju, w którym była reszta.
- Pozory mylą...- Rzuciłam i usiadłam na kolanach Hazzy.- To wynocha, bo spać idziemy!

-----------------------------------------------------------------

Dziele to na części, bo dzisiaj nie dam rady napisać reszty. W sobotę pojawi się druga część. Wkrótce pojawi się trailer bloga! Tak wiem, że po tylu rozdziałach to głupio, ale ja jestem inna i nic na to nie poradzę, niestety... Czekam na komentarze :)

sobota, 1 lutego 2014

~ Ogłoszenia parafialne!

Jak dobrze wiecie, Directioners chcą pobić rekord VEVO. W związku z tym wydarzeniem, aby nabijać wejścia nie mogę być zalogowana na Google+. Przepraszam, ale rozdział nie pojawi się ani dziś, ani jutro, gdyż w poniedziałek wracam do szkoły i zacznie się nauka. Oczywiście jak znajdę wolną chwile w ciągu tygodnia dodam następny rozdział, a jeżeli nie, to pojawi się on w przyszłą sobotę.

POBIJEMY TEN REKORD!

czwartek, 30 stycznia 2014

11. Musisz dać z siebie wszystko, co tylko możesz i gdy dobrniesz do punktu, w którym naprawdę pragniesz sukcesu, tak jak pragniesz oddychać, wtedy właśnie zaczniesz zwyciężać.

- Dedykują tą piosenkę Natalie i Meg.- Uśmiechnął się do nas, a ja zrobiłam tradycyjny facepalm. Podniosłam wzrok na zaskoczonego Harry'ego.
Odmachałam mu, no pięknie! Niall pomyślałbyś czasem! Miała być niespodzianka i oczywiście nie wyszło! Oj Horan pożałuje swojej głupoty i to gorzko! Popatrzyłam na niego wzrokiem zabójcy! Chłopcy musieli zacząć śpiewać, no to mi zostało tylko wpatrywanie się w Hazzę.
Reszta koncertu minęła bardzo szybko, aż za szybko. Chciałam jeszcze ich posłuchać, ale cóż... Ludzie zaczęli powoli wychodzić z budynku, a ja z Meg poszłyśmy za scenę. Oczywiście przejściówki miałyśmy powieszone na szyi, myślałam, że ochrona mimo wszystko będzie chciała je sprawdzić czy coś, a tu nic. Co ważniejsze niektórzy witali się ze mną "Dobry wieczór panno Watson." itd. Tak zapomniałam, dziewczyna Harry'ego, każdy musi mnie tam znać -,- Minęłam w korytarzu Louisa
- Część Nat! Co ty tu robisz?
- Nie zawracaj mi głowy! Gdzie jest ten farbowany pajac?- Zobaczyłam go wychodzącego zza rogu.
- Niall uciekaj!- Krzyknął Lou, a ja już biegłam w stronę blondyna.
- Co?- Zapytał zdezorientowany. Zwolniłam trochę kroku, krzycząc na niego.
- Niall ty głąbie! Wiedziałeś, że to ma być niespodzianka! Chodź raz pożałujesz swojej głupoty!- Nawijałam tak na okrągło i już po kilku sekundach stałam obok chłopaka.- Zabiję Cię!- Warknęłam, a on krzyknął mi w twarz "Potato!"
Odwróciłam się w stronę Louisa i Meg, z miną w stylu WTF?! 
- Uciekł...- Tommo pokazał palcem biegnącego Nialla. Przechytrzył mnie!
- Wracaj tu tchórzu!- Rzuciłam się za nim i lataliśmy tak po całej hali. W końcu zaczęłam się z niego śmiać, tak samo jak on ze mnie. Stanęłam z boku i oparłam się o ścianę. No to zobaczymy...

* Oczami Nialla*

Krzyknąłem jej w twarz i zwiałem. Może to i głupie, ale skuteczne! Nat biegła za mną, aż w końcu zaczęła się śmiać.
- Ała!- Rozglądnąłem się po pomieszczeniu i zobaczyłem Natalie opartą o ścianę, trzymała się za kostkę. Podbiegłem do niej.
- Co jest?
- Źle stanęłam, boli...- Podniosła na mnie wzrok, miała zeszklone oczy.
- Pokaż.- Kucnąłem, po sekundzie już leżałem. Nat usiadła na mnie i zwycięsko się uśmiechnęła.- Wrobiłaś mnie!
- Może, nie moja wina, że się dałeś.
- Tak się bawimy?- Chwyciłem ją za nadgarstki i obróciłem, tak że teraz ona leżała, a ja na niej siedziałem. Przygwoździłem jej ręce koło głowy.
- I teraz co powiesz?- Uśmiechnąłem się głupio.
- To nie fair, jesteś silniejszy!- Chciała się wyrwać.
- Widzisz, masz pecha.

*Oczami Natalie*

- Widzisz, masz pecha.- Uśmieszek nie schodził mu z gęby.
- Zabiję Cię Horan!- Zacisnęłam zęby. <Wierszyk ułożyłam ^.^ Jestę geniuszę>
- Nie dasz rady, jestem za piękny, żeby mnie zabijać.
- Haha Teraz to dojebałeś!- Prychnęłam mu w twarz.
- Co tu się do cholery jasnej dzieje?! Słychać was na zewnątrz!- Do pomieszczenia wszedł Hazz, a za nim Liam i Zayn.
- Natalie chce zabić Nialla, ale coś jej to nie wychodzi.- Powiedział Lou, drapiąc się po karku.
- Zejdziesz z niej, czy ci pomóc?- Loczek stał już obok nas.
- A jeżeli ja nie chcę?- Ooo, robi się ciekawie.
- To ci pomogę.- Harry uśmiechnął się głupio.
- A jeżeli ja chcę, żeby on na mnie siedział?- Meg parsknęła śmiechem.
- Boże Nat nie wiesz jak to zabrzmiało!- Chwyciła się za brzuch.- Boże, nie wyrabiam!
- Tylko się nie posikaj!- Krzyknęłam, bo stała dość spory kawałek od nas.
- Ja porywam Natalie, dzisiaj i jutro jest moja.- Niall wstał i wziął mnie na ręce, przerzucając przez ramię.
- Zaraz co?! Puść mnie!
- Nie!
- No puść downie (czyt. Dałnie)! Nie wygodnie mi tak!- Jego chyba już do końca pojebało!
- Ale mi wybaczysz i dasz buziaka.
- Marzenie!- Wybuchałam śmiechem.
- Nie to nie!
- No ok!- Blondyn postawił mnie na ziemi, a ja cmoknęłam go w policzek. <Koniec nienormalnej części.>
- Co ty tu robisz?- Zapytał Zayn.
- No bo tęskniłam, więc zabrałam Meg i jestem!- Uśmiechnęłam się.
- Cieszę się!- Harry objął mnie w talii i pocałował.- Dobra, zbieramy się i do hotelu.
- Racja, a wy w którym mieszkacie?- Tym razem odezwał się Lou.
- Ten sam co wy!- Meg odpowiedziała za mnie. Pozbieraliśmy rzeczy i wsiedliśmy do auta.

*Hotel- pokój Hazzy*

- No to Liam zajął się Megan.- Uśmiechnęłam się siadając na łóżku.
- No, coś tam jest.- Harry do mnie dołączył.- Skąd w ogóle pomysł, żeby tu przylecieć?
- Tęskniłam za tobą!- Zrobiłam słodką minkę, a Hazz wpił się w moje usta.
- Ja za tobą też.- Wyszeptał, a ja złączyłam nasze usta. Najpierw Harry był delikatny, taki trochę niepewny, ale później pogłębił pocałunek.
Popchnął mnie lekko, tak żebym się położyła. Zjechał pocałunkami na szyję, a później obojczyki. Wplotłam niepewnie palce w jego włosy, kiedy on zaczął zdejmować moją bluzkę. Błądził dłońmi po moim ciele, co wywołało falę dreszczy, przyjemnych dreszczy.
- Harry... Hazz...- Próbowałam jakoś odciągnąć jego uwagę od całowania mojego dekoltu.
- Hm...- Podniósł się i spojrzał mi w oczy, zatopiłam się w kolorze jego tęczówek.
- Ja...- Nie mogłam oderwać od nich oczu, tak jakby mnie zahipnotyzowały.
- Co Nat?- Przestań się na mnie patrzeć, to ci powiem!
- Ja nie chcę...- Wygramoliłam się spod loczka i ubrałam koszulkę. Ja tu się zaraz pobeczę, a nie wiem nawet z czego! Przecież to nic złego odmówić chłopakowi seksu, nie? To czemu ja się czuję jakby nie wiadomo co zrobiła!

------------------------------------------------------------------

Najgorszy rozdział EVER! Nie cierpię mojej weny! Nie wierzę, że można napisać coś takiego, ale cóż obiecałam, to dodaję. Czekam na negatywne komentarze. Zostajemy przy zasadzie:
5 komentarzy= NEXT
Jak chcecie to potraficie! Jeśli dacie radę (na pewno dacie) to rozdział pojawi się w sobotę.
P.S. Jutro teledysk! Mam nadzieję, że uda się pobić rekord! Czytacie? Pomóżcie! Damy radę!

wtorek, 28 stycznia 2014

10. To głupie jak szybko można przywiązać się do kogoś, prawie go nie znając.

Uwaga! W rozdziale pojawią się linki pod słowami "to". Z racji, że linki są na blogu w takim samym kolorze jak tekst, to was ostrzegam!

- Będę za wami tęsknić.- Rzuciłam się na całą piątkę.
- Kup mi taką koszulkę!- Krzykną Horan jak już się odlepiliśmy. <KLIK>
- Zobaczymy.- Zaśmiałam się, a oni musieli już iść na odprawę. Stałam i patrzyłam na znikających za rogiem chłopców. I tyle ich widziałam, teraz tydzień męki. Bez nich będzie mi strasznie nudno! Ale w sumie mam idealny pomysł, tak zdecydowanie idealny. Wyciągnęłam z kieszeni swój telefon <KLIK> Tak wiem, że to tatuaże chłopaków, ale dostałam tą obudowę od Meg i strasznie mi się spodobała. A wspominając o Megan, wybrałam do niej numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi...
- Hej Nat!- Usłyszałam jej wesoły głos.
- Cześć, mam do Ciebie sprawę.
- Mogę wiedzieć jaką?- Zapytała ze śmiechem w głosie.
- Krótko: Pierwsze zakupy, później niespodzianka. Czekam na ciebie jutro o 14.00 przed domem. Tylko bez gadania wszystko Ci jutro wytłumaczę.- Starałam się brzmieć stanowczo.
- No dobrze, to do zobaczenia.
- Pa.- Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wyszłam z lotniska i wsiadłam do taksówki, podałam kierowcy adres i ruszyliśmy. To jest wprost idealny pomysł!

*Oczami Nialla*

Pożegnaliśmy się z Natalie, później odprawa i siedzieliśmy w samolocie. Będzie mi jej brakować. Nie wierzę, że to mówię, ale chyba się w niej zakochałem. Nigdy nie czułem czegoś takiego, każdy jej uśmiech, każde spojrzenie, jest spełnieniem moich marzeń. No i wszystko byłoby ok, gdyby nie Harry. Oczywiście nie winię go za to, że Nat kocha jego, ale też całkiem mu nie ufam. Nie oszukujmy się Hazz jest, jaki jest. Lubi czasem zabalować, a po pijaku przychodzą mu do głowy różne, głupie pomysły. Boję się, że może skrzywdzić Nat, że ją zrani. Chcę żeby była szczęśliwa, nie ważne czy ze mną, czy z kimś innym, a to chyba jest definicja miłości, przynajmniej dla mnie. Jeżeli on doprowadzi ją do łez, to przysięgam, że zabiję go gołymi rękami. Nikomu nie pozwolę skrzywdzić mojego największego skarbu, nikomu! Włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem pierwszą lepszą piosenkę. 

* 8h później- hotel*

Nienawidzę stref czasowych! Nie cierpię ich! Jest 21.04 siedzę w swoim pokoju, wyleciałem o 18.00, a lot trwał ok 7h, ale w NY siedzę po 3h! To jest jakieś chore, dlaczego cały świat nie może mieć tej samej godziny?! Zadzwonię do Natalie, że dolecieliśmy. Wykręciłem numer i czekałem aż odbierze.
- Halo?- Głos miała, taki... Zaspany?
- Cześć Nat. Śpisz już?
- Nie wiem jak tam u was, ale tu jest druga w nocy! Ciebie chyba do reszt pogięło! Normalnie ludzie śpią, o tej porze!
- Przepraszam, ale za cholerę nie mogę się do tych stref czasowych dostosować!- Fajnie, że o tym też zapomniałem.- Nie chciałem Cię obudzić.
- Nic się nie stało. Dolecieliście jakoś?
- No jeszcze żyję, więc nie ma tragedii.- Zaśmiałem się.
- Cieszę się, a teraz daj spać!- Jęknęła.
- Dobranoc księżniczko.- Uśmiechnąłem się sam do siebie i poczułem, że ona to odwzajemnia.
- A która jest u was?
- Po 21...
- No to nawzajem.- Zaśmiała się i rozłączyła. Świetnie, ja to chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję! Koncert mamy dopiero po jutrze, ale musieliśmy przyjechać wcześniej, żeby wszystkiego się dowiedzieć. W sumie to też się położę, co mi szkodzi, jestem zmęczony tym lotem. Wziąłem prysznic i walnąłem się do wyrka, uprzednio zjadając jakąś kanapkę, którą miałem ze sobą.

Rano obudziło mnie słońce. Przetarłem oczy i spojrzałem na zegarek, była dopiero 7.42. Przeciągnąłem się, ubrałem jakieś ciuchy i wziąłem do rąk laptopa, z nadzieją, że Nat będzie online. Nie myliłem się.
- Hej! Widzisz mnie?- Zapytałem z bananem na twarzy.
- Widzę, widzę.- Odwzajemniła uśmiech.
- Wstała?
- Em... Niall tu jest 13.- Zaczęła się ze mnie śmiać. Znowu?!
- Ugh...
- Za to u was pewnie ranek.- Zaczęła mi się przyglądać.
- No tak...- Rozglądnąłem się po pokoju.- Skąd wiesz?
- Bo jesteś cały poczochrany.- Wybuchła śmiechem, a ja przeczesałem włosy palcami.- Dopiero co wstałem, więc...
- O Liam! Cześć!- Zaczęła do niego machać.
- Część Nat!- Uśmiechnął się, a ja za ten czas sięgnąłem po czapkę.
- No i już nie widać tej burzy włosów!- Zaśmiałem się. Poprawiłem ta czapkę kilka razy, aż w końcu rzuciłem ją na bok.- Dobra, mogę wyglądać jak menel!
- Nic nowego...- Zaśmiał się Liam, a po chwili Nat do niego dołączyła,
- Ej!- Walnąłem go w ramię, aż spadł z krzesła. No, to dopiero było śmieszne, Natalie się popłakała.
- Wiecie chłopaki, ja dzisiaj wychodzę i muszę już spadać.- Zrobiła smutna minkę i nam pomachała.
- Nie! Ja nie chce!- Zaczął się drzeć Li i chyba obudził resztę. Ja jej odmachałem, na swój własny sposób, a ona się rozłączyła.

*Oczami Natalie*

Rozłączyłam się, prawie zapomniałam o moim planie. Wysłałam jeszcze tylko SMS-a do Nialla "Pozdrówcie Harry'ego! Kocham was! Xx" i szybko wybiegłam z domu. Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i do niej wsiadłam. Podałam adres Megan. Popatrzyłam się na siebie<KLIK>, dobrze, że chociaż ubrałam się dzisiaj w miarę dobrze, bo  nie zdążyłam się nawet przebrać. Podjechaliśmy pod dom dziewczyny, a ona już stała na podjeździe. Kiwnęłam głową na znak, że ma wsiąść do samochodu. Wykonała moje "polecenie", powiedziałam kierowcy gdzie teraz ma nas zawieść i ruszyliśmy. Po 15 min zaparkowaliśmy pod centrum handlowym, zapłaciłam za taksówkę i weszłyśmy do budynku.
- Co ty kombinujesz?- Zapytała jak przekroczyłyśmy próg jakiegoś sklepu.
- Nie muszę ci chyba tłumaczyć, że One Direction są teraz w NY, prawda?
- No maja jakiś koncert charytatywny, a co?
- A to!- Wyciągnęłam z kieszeni cztery kawałki papieru, a jej podałam tylko dwa. Oglądnęła je z każdej strony i o mało nie pisnęła.
- Żartujesz prawda?!- Popatrzyła na mnie z dużymi oczami.
- Nie!- Uniosłam zwycięsko głowę.- Jedziesz ze mną na ich koncert i to w NY!
- Boże! Ja zwariuję! Kocham Cię, normalnie!- Rzuciła mi się na szyję.
- Wylatujemy jutro o 8.00 i mam jeden warunek.
- Zrobię wszystko!
- Chłopcy nie mogą się dowiedzieć, to ma być dla nich niespodzianka. Będziemy udawać fanki, media nie dowiedzą się, że poleciałam do NY, będę spała u ciebie i przebrane pojedziemy na lotnisko, nikt się nie zorientuje. Miejsca mamy przy samej scenie, a w domu mam wejściówki za scenę. Pojedziemy do mnie spakuję się i później pójdziemy do ciebie i stamtąd na lotnisko. Dlatego tu jesteśmy, mamy udawać fanki, więc musimy na nie wyglądać. Zrozumiałaś?- Spojrzałam na nią.
- Tak jest!- Zasalutowała.- Ale czy ty powiedziałaś, że ja wejdę za kulisy?!
- Tak! Chodź zrobimy te zakupy, trzeba się wyspać.- Pociągnęłam ja za rękę i odwiedziłyśmy każdy sklep. Meg nigdy nie była na koncercie 1D, ale cóż nie każdy ma kasy jak lodu. Dlatego to będzie jej pierwszy koncert i w dodatku polecimy razem do NY! Z pełnymi torbami wróciłyśmy do mnie. Spakowałam walizkę, będziemy tam tak długo jak chłopcy. Pojechałyśmy do dziewczyny, no to jutro wielki dzień!

* 6.00- dom Meg*

Wstałyśmy prawie w tym samym czasie. Ja szybko się ogarnęłam, tak samo jak Megan. Jak skończyłyśmy wszystko robić była 6.50. Taksówka zamówiona, rzeczy spakowane, wszystko zapięte na ostatni guzik, łącznie z naszym "przebraniem". Licząc możliwe spóźnienia samolotu, czy inne czynniki, w hotelu będziemy ok. 14.00, a koncert zaczyna się o 18.00. Stanęłam naprzeciwko dziewczyny i zlustrowałam ją wzrokiem<KLIK>, ona nie ma takiego dużego problemu jak ja, bo jej nie rozpoznają. Dlatego ja włożyłam czapkę i okulary przeciwsłoneczne, żeby jak najbardziej zakryć swoją twarz. <KLIK> 
- Świetnie!- Krzyknęła przyglądając mi się od góry do dołu.
- Mam nadzieję, że mnie nie rozpoznają.- Oglądnęłam się w lustrze.
- Chodź taksówka już jest. Nie wierzę, ze to się dzieje!- Wyszłyśmy z domu, a Meg zamknęła drzwi na klucz. Jak najszybciej przeszłyśmy odprawę i na szczęście nikt mnie nie poznał. Lot minął szybko, ale po lądowaniu czekała mnie kolejna walka o przetrwanie.
- Nareszcie!- Krzyknęłam siadając na łóżku w hotelu.- Nie wiesz jak się cieszę!
- Ja też! Chcę już ten koncert!- Rozpakowałyśmy rzeczy. Meg chciała wyjść, ale ja musiałabym się znowu ukrywać, więc zostałyśmy w hotelu.

* 17.00- hotel*

- Musimy już wyjść!- Krzyknęłam biegając po pokoju.
- No wiem! Spóźnimy się!- Wpadłyśmy na siebie i wybuchłyśmy śmiechem.
- Wyglądamy jak typowe fanki, wybierające się na koncert.- Meg założyła na szyję wejściówkę za scenę, a ja zrobiłam to samo. Ubrałam to, a Megan to.
- Chodź!- Pociągnęłam ją za nadgarstek i zakluczyłam pokój. Zbiegłyśmy po schodach i wsiadłyśmy do taksówki, która zawiozła nas na miejsce. Teraz się zorientowałam, że jest to Madison Square Garden.
- Niewierze!- Krzyknęła Meg.
- Ja też!- Otwarłam buzię. Stało tam pełno Directioners w różnym wieku. Tylu dziewczyn na raz nigdy w życiu nie widziałam! Dostałyśmy się do środka i na swoje miejsce. Meg chwyciła moją dłoń i nerwowo zagryzała wargę, zaśmiałam się z niej. Spojrzałam na zegarek 18.06, powinni zaczynać. Jak na zawołanie, na scenę wbiegli chłopcy, a tłum fanek zaczął głośno piszczeć, łącznie z Megan.
- Jak się bawi NY?!- Krzyknął Lou, a na sali zrobił się gwar.
- Cii... Cii...- Niall przyłożył palec do ust, a to brzmiało strasznie zabawnie.- No cicho, no...
- Chcielibyśmy podziękować jednej z Directioner, która niestety nie chciała podać swoich danych, za wpłacenie dość sporej sumki, na konto naszej akcji! Mamy nadzieję, że się ujawnisz, a jak nie to Cię znajdziemy!- Wszyscy zaczęli się śmiać.
- To ty!- Krzyknęła Meg.
- No tak, ale nie chce żeby ktoś wiedział!- Odpowiedziała i skupiłam się na słowach chłopców. Zaczęli śpiewać i oczywiście musieli podchodzić pod scenę. Po pół godziny zrobili sobie krótką przerwę, chcieli napić się wody. Zaczęłam gadać z Meg, pytałam czy się jej podoba, a ona pokazała palcem Nialla.
Zauważył mnie, no pięknie! Pokręciłam głową na znak "Nie!", ale on wstał i podszedł do nas. Tyle dobrze, że chłopcy byli zajęci gadaniem z fankami.
- Co ty tu robisz?!
- Musiałeś mnie zauważyć! Chciałam wam niespodziankę, razem z Meg zrobić!
- No to przepraszam, nic nie widziałem!
- I o to chodzi.- Odszedł, chyba zrozumiał aluzję. Zaczęli ponownie śpiewać.
- Teraz zaśpiewamy "Little things"- Powiedział Liam, a blondasek usiadł z gitarą.
- Dedykuje to piosenkę Natalie i Meg.- Uśmiechnął się do nas, a ja zrobiłam tradycyjny facepalm. Podniosłam wzrok na zaskoczonego Harry'ego.
Odmachałam mu, no pięknie! Niall pomyślałbyś czasem!

-------------------------------------------------------

Oj długo pisałam, ale chyba nie wyszedł najgorszy... I normalnie zawiodłam się na was! W ankiecie pisze, że czyta aż 10 osób, więc daje wam limit, nie mam wyboru...
5 KOMENTARZY= NEXT
Jeśli dacie radę pojawi się on najprawdopodobniej w czwartek.

sobota, 25 stycznia 2014

9. Trzeba być trochę podobnym, by się rozumieć i nieco różnym by się pokochać.

- Harry bierzesz Natalie na poważnie, czy ona jest kolejną dziewczyną "do kolekcji"?- Na sali zapadła cisza, a wszyscy mieli wytrzeszczone oczy. Spojrzałam na Hazzę, a on na mnie. Widziałam wściekłość w jego oczach. Błagam Harry, tylko się opanuj... Nie potrzebujemy teraz takiej akcji, a patrząc na chłopaka nie jest za dobrze. Zaciskał pięści ze złości, ale nic nie mówił.
- To, że media sobie ubzdurały moje wielkie romanse nie jest moją winą! Nie znacie mnie, więc kurwa nic nie wiecie! Dopierdalacie się do byle gówna i nie dajecie mi żyć! W dupie mam to co o mnie piszecie, ale niszczycie tym moje życie prywatne! Pani też nie byłaby zadowolona, gdyby ktoś się pani do rodziny wpierdolił!- Loczek wstał i tak po prostu wyszedł. Jeszcze tego mi brakowało, przetarłam twarz dłońmi.
- Przepraszamy za niego.- Powiedział zmieszany Liam, nie dziwię mu się, teraz będziemy we wszystkich gazetach, wiadomościach i stronach plotkarskich.
- Ale to chyba znaczyło, że zależy mu na Nat.- Lou wysłał szeroki uśmiech do blondynki, chciał rozluźnić atmosferę.
- No cóż, dziękuje z wywiad.- Uścisnęliśmy każdy po kolei jej dłoń i wyszliśmy ze studia. Harry'ego nie było przed budynkiem, pewnie pojechał do domu. Tam było strasznie dużo paparazzi, nie daliby mu spokoju. Wsiedliśmy do samochodu, oczywiście zatrzymały nas korki. Jakoś udało nam się przejechać, już prawie podjeżdżaliśmy pod dom, kiedy na chodniku zobaczyłam dobrze mi znaną postać chłopaka.
- Stój!- Krzyknęłam na Liama, który prowadził samochód. Brunet wykonał moje polecenie, a ja wybiegłam z auta. Reszta pojechała dalej.
- Harry?- Podeszłam do loczka, a on nawet nie drgnął.- Harry!- Pociągnęłam go za ramię.
- Nie chcę z nikim gadać.- Burknął i poszedł dalej.
- Hazz, nie obchodzie mnie to co piszą o tobie media, tak?
- Nat...- Przeciągnął odwracając się w moja stronę.- Nic nie rozumiesz, oni się na mnie uwzięli! Niszczą mi życie! Wystarczy, że spotkam się z jakąś moją koleżanką, a już pojawią się artykuły "Harry Styles zdradzam Natalie Watson!" To nawet nie chodzi o mnie, tylko o ciebie.- Chwycił moją twarz i pogładził kciukiem policzek.- Ja chcę żebyś ty była szczęśliwa, a ze mną to będzie nie możliwe.
- Niby dlaczego?
- Nat, jeżeli każda gazeta będzie pisała o tym, że cię rzekomo zdradzam, a później dojdą jeszcze media telewizyjne i internet, to chyba nie powiesz mi, że tak to olejesz. A ja się boję, że w końcu w to uwierzysz.- I co? Jesteśmy sobą dwa dni, a on mi zaraz powie, że nie możemy być razem, przez jakieś jedno gówniane pytanie!
- No to tylko świadczy, że mnie jeszcze nie znasz Styles. Ja zrobiłabym ci rzeźnie, ale jakby to była prawda, a nie jakieś pierdolenie! Kocham cię debilu, co wiąże się z tym, że ci ufam! Skończ ten cyrk i chodź do domu!- Złapałam go za rękę i pociągnęłam za sobą.- Ja z wami długo nie pociągnę, jak tak dalej pójdzie. Do psychiatryka mnie odwiozą.- Zaśmiałam się.
- Też cię kocham.- Harry objął mnie w talii i pocałował w głowę. Do domu był jeszcze kawałek, ale nie obeszło się bez fanek, zarówno moich jak i Harry'ego. Zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcia i w końcu dotarliśmy na miejsce.
- Jesteśmy!- Krzyknęłam wchodząc do salonu, byli tam wszyscy oprócz Li. Usiadłam na kanapie i zalogowałam na Twitter'a.- Robimy coś? Idziemy gdzieś?- Rozglądnęłam się wzrokiem o pomieszczeniu.
- Nie wiem, mi się nie chce.
- Niall, tobie nigdy nic się nie chce.- Wywróciłam oczami. Nagle po pomieszczeniu rozbiegł się dźwięk telefonu, mojego telefonu.- To wy myślcie, ja idę odebrać.- Wstałam z kanapy i wyszłam na zewnątrz, dzwoniła Gabrielle, no to mam przejebane.
- Halo?- Zapytałam niepewnie.
- Nat?! Co się stało dzisiaj na tym wywiadzie? Wszędzie coś gadają o tobie i Harrym, jesteście razem?
- No tak, a co?
- W sumie to nic, szczęścia! Ale co się tam stało?- Musisz ciągnąć, na serio?!
- Nic, albo inaczej, ja nic nie zrobiłam. Harry wyszedł, ale to nic ważnego.
- Pamiętasz co mówiłam?!
- Tak Gab, pamiętam!
- To się masz tego trzymać i powodzenia życzę.
- Dzięki.- Uśmiechnęłam się wciskając czerwona słuchawkę. Upiekło mi się, schowałam telefon do kieszeni. Wróciłam do domu, akurat w tym samym momencie co Liam.
- Kto dzwonił?- Zapytał Harry.
- Gabrielle, Paul.- Odpowiedzieliśmy równocześnie i również w tym samym czasie wybuchliśmy śmiechem.
- Po co?- Niall przeżuwał kanapkę.
- Gab pytała się o wywiad, nic ważnego.- Usiadłam obok niego, za to Li usiadł na fotelu.
- Paul załatwił nam charytatywny koncert.- Odezwał się.
- Świetnie! Kiedy?- Harry pokazał swoje dołeczki, obejmując mnie ramieniem.
- No nie tak świetnie, bo wyjedziemy na tydzień do Nowego Yorku.- Tydzień nie będę widziała Hazzy, świetnie! Po prostu idealnie!
- Wyjeżdżamy jutro wieczorem.- Dokończył i Lou włączył jakąś komedię. Ledwo co poznałam Harry'ego to już się zaczyna! Trasa, koncerty, wywiady i inne gówna! No ale wiedziałam na co się piszę, zgadzając się na bycie dziewczyną samego Harry'ego Stylesa! Później już nic się nie wydarzyło, poszliśmy spać.

Rano obudziło mnie słońce, które padało przez niezasłonięte okna. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam w bok, ale Hazzy nie było obok. Weszłam do łazienki, ogarnęłam się trochę i ubrałam ten zestaw <KLIK> Włosy spięłam w roztrzepanego koka i zbiegłam na dół. Po kuchni krzątał się Harry w samych bokserkach. Przygryzłam wargę i przytuliłam go od tyłu. Odwrócił się i złożył na moich ustach czuły pocałunek.
- Nie chcę żebyś jechał.- Szepnęłam, odsuwając się od niego.- Będę tęsknić.
- Ja też.- Pocałował mnie w nos i podał talerz z naleśnikami. Zjadłam,  a w tym czasie wstała cała reszta. Dzisiaj nie było ani chwili spokoju, cały czas się pakowali, a ja każdemu w tym pomagałam. Zleciało bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy była 16.38. Chłopcy mają samolot o 18.00, więc szybko się pozbieraliśmy i wsiedliśmy do samochodu.

*Godzinę później- lotnisko*

- Będę za wami tęsknić!- Rzuciłam się na całą piątkę.
- Kup mi taką koszulkę!- Krzyknął Horan, jak już się odlepiliśmy.
- Zobaczymy.- Zaśmiałam się, a oni musieli już iść na odprawę. Stałam i patrzyłam na znikających za rogiem chłopców. I tyle ich widziałam, teraz cały tydzień męki. Ale w sumie mam idealny pomysł, tak zdecydowanie idealny!

-----------------------------------------------------------------

Nie mam weny, więc wyszło, co wyszło. Przepraszam, że rozdział pojawia się teraz, a miał być we środę, ale naprawdę, wena mnie zawodzi. KOMENTUJCIE!