niedziela, 16 lutego 2014

15. "Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym."~ Jan Paweł II

Dzisiejszy rozdział dedykowany jest Karli Horan, która prowadzi wspaniałego bloga Happily

*Oczami Nialla*

Meg odciągnęła mnie i Louisa od Natalie i Harry'ego. Teraz zjebałem na całej linii! Nat będzie miała niezłą jazdę z Hazzą, za to że nas przyłapał! Boże przenajświętszy! Dlaczego?! Dlaczego to mi zawsze muszą przytrafiać się jakieś gówniane historyjki! Zjebałem przyjaźń moją i Nat, a w dodatku narażam jej związek! Przecież ja tylko chcę być szczęśliwy! Czy to musi być takie trudne! Kocham Natalie, chcę żeby była szczęśliwa! Kurwa, kurwa, kurwa!
- Niall, co to do cholery było?!- Jeszcze tego mi brakowało! Głupiego wykładu na temat tego, że nie powinienem był całować Natalie!
- Jeszcze się mnie pytasz?! Kocham Nat i nie zrezygnuje z niej, rozumiecie?! NIE- ZRE-ZY-GNU-JĘ! I w dupie mam wasze zdanie! Wiem, że teraz wszystko spieprzyłem, ale gówno mnie to obchodzi! Wy nie wiecie jak to boli, kiedy osoba dla której zrobiłbyś wszystko, znajduje sobie kogoś innego! Ja tak mam zawsze!- Nie wytrzymałem, a do moich oczu napłynęły łzy.- Chcę tylko być szczęśliwy i chcę też szczęścia Nat...
- Sorry...- Jedyne słowa, które zdołałem jeszcze wydusić. Zostawiłem ich oszołomionych, na środku zatłoczonej ulicy, ale mało mnie to  interesowało. Muszę coś z sobą zrobić, zapomnieć... Muszę się upić... Jak pomyślałem, tak zrobiłem! Ruszyłem w stronę najbliższego klubu. Zamawiałem po kolei jedną kolejkę, później drugą i następną, aż straciłem rachubę. Siedziałem przy barze, pijąc kieliszek, za kieliszkiem. Co chwilę jakaś plastikowa lala się do mnie lepiła, ale miałem świat w dupie! Tylko ja i alkohol, no prawie... W końcu dosiadł się do mnie, jakiś zakapturzony gościu. Na oko kilka lat starszy ode mnie, miał lekki zarost i z tego co zdołałem zobaczyć, był łysy.
- Eee, młody! Z tego co widzę, dobrze się bawisz...- Rozglądnął się, a ja zrobiłem to samo. Na stoliku stało pełno pustych kieliszków.
-Taa, zajebiście...- Burknąłem.
- Stary masz, pomaga w gorsze dni.- Wyciągnął z kieszeni torebkę z białym proszkiem, czyli diler...
- Nie dzięki, nie będę się paprał w tym gównie, wóda mi starczy.- Przechyliłem kolejny kieliszek.
- Nie to nie! Ja się prosić nie będę!- Już miał wstawać, kiedy zmieniłem zdanie, bo niby czemu nie?
- Dobra, dawaj działkę!- Rzuciłem mu kasę, a on torebeczkę. Przeliczył hajs i uśmiechnął się głupkowato.
- Interesy z tobą to czysta przyjemność, dobrej zabawy!- I zniknął w tłumie ludzi, tańczących na parkiecie. No dobra... Wziąłem butelkę wódki i poszedłem do kibla.

*Oczami Natalie*

- Jesteś dziwna!
- Ale i tak mnie kochasz!- Przytuliłam się do niego.
- Kocham!- Harry ponownie wpił się w moje usta i... Zatrzymał windę?
- Co ty robisz?- Wybuchłam śmiechem.- Włącz to!
- Nie mam takiego zamiaru...- Wymruczał mi do ucha.
- A jaki masz zamiar?
- Zaraz się przekonasz...- O nie Harry! Wszędzie tylko nie w windzie! Chłopak przycisnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Zszedł pocałunkami do szyi, a następnie do ramion...
- Pamiętasz co powiedziałam wczoraj?
- No tak, pamiętam...- Odpowiedział, nie przerywając swojej poprzedniej czynności.
- I myślisz, że przez jedną noc zmieniłam zdanie?
- Zawsze mogę mieć nadzieję...
- Nadzieja matką głupich!- Krzyknęłam i nacisnęłam przycisk, który ponownie uruchomił windę.
- Lubisz sobie ze mną pogrywać, prawda panno Watson?- Loczek oderwał się ode mnie i stanął obok, obejmując mnie w talii.
- Prawda, panie Styles.- Podniosłam głowę, żeby wyglądać jak najbardziej dostojnie. Zjechaliśmy do hallu i później dość szybkim krokiem, skierowaliśmy się do Central Parku. Na miejscu spotkaliśmy Meg i Lou,bez Nialla, ale jakoś nikt o nim nie wspomniał. Mimo wszytko martwiłam się o niego. Spacerowaliśmy sobie po parku, później poszliśmy coś zjeść. Znaleźliśmy budkę z hot-dogami... Każdy z nas zamówił po jednym i usiedliśmy na jakiejś ławce. Oczywiście ja jadłam najwolniej... Wszyscy skończyli i czekali na mnie.
- Śmiesznie jesz.- Harry wyciągnął telefon.
- Jem jak każdy człowiek.
- Nie, ty wyglądasz słodko jak jesz.- Zaczął mnie nagrywać, a ja wepchnęłam resztę bułki do buzi.
- Smakowało?- Usłyszałam za sobą śmiech Louisa.
- I poszło na Twitter'a!- Krzyknął Hazz, że co proszę?
- Zatłukę cię, ćwoku!
- Nie! Nie zabijaj mi Harry'ego!- Lou się do niego przytulił.
- Robi się późno moglibyśmy się powoli zbierać.- Zarządziła Meg i wszyscy jak na zawołanie wstali i ruszyli w stronę hotelu. Po drodze mijaliśmy różne sklepy i stragany, aż w końcu Hazz gdzieś zniknął i do hotelu wróciliśmy w trójkę. Weszłyśmy do naszego pokoju i Megan zaczęła swoją niesamowitą opowieść, jaki to NY jest  niesamowity! Spojrzałam na zegarek było grubo po 23, trochę się nachodziliśmy! W końcu na korytarzu usłyszałam charakterystyczne pogwizdywanie. Szybko spławiłam moją przyjaciółkę i pobiegłam do pokoju Harry'ego. Weszłam bez pukania, a on akurat rozwalał się na łóżku.
- Gdzie zniknąłeś?- Położyłam się obok niego.
- A byłem kupić taki mały prezencik...- Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko i wręczył mi je do rąk. Popatrzyłam na niego moim "inteligentnym" wzrokiem.
- No otwórz.- Ponaglił, a ja wykonałam jego polecenie. W środku znajdował się śliczny złoty naszyjnik z zawieszką w kształcie serca i wygrawerowanymi literkami: "H, Z, M, L, L, N, N". Teraz byłam jeszcze bardziej zdezorientowana!
- Jak Harry, Zayn, Megan, Louis, Liam, Niall i Natalie, rozumiesz?
- Boże dziękuje Hazz! Jesteś kochany!- Rzuciłam się na niego i czule pocałowałam.
- To za te wszystkie kosze, które od ciebie dostaję!- Zaśmiał się.- Daj, zapnę ci.- Odgarnęłam włosy i loczek zapiął naszyjnik.
- Nie no, śliczny jest!- Ponownie rzuciłam się na chłopaka. Naszą "romantyczną" chwilę przerwał dźwięk telefonu, mojego telefonu. Dostałam SMS-a od Liama. 

"Natalie, Niall jest w szpitalu. Przyjedź!"

---------------------------------------------------

Z serii "Nagła wena" Rozdział pojawił się naprawdę późno i jest meeega krótki, ale zawsze coś! Miał być dopiero w sobotę, ale mnie natchnęło! Tak sobie leże w łóżku i myślę, myślę, a tu nagle BAM! Mam pomysł! I szybko laptop, żeby cokolwiek napisać i nie zapomnieć! Czekam na wasze komentarze i z góry mówię, jeżeli piszesz z anonima to wolę jeden dłuższy komentarz z twoją opinią, niż spam krótkimi komami <3

piątek, 14 lutego 2014

14. Są na świecie dwa słowa, które wypowiadamy dopiero wtedy, kiedy jesteśmy świadomi ich znaczenia.

Na początku rozdział dedykuję pewnemu anonimowi, który myślał, że się nie zorientuje jak zrobi mi spamik komami <3


JA dziewczyna Harry'ego, całuję się na środku ulicy z jego przyjacielem Niallem! Chyba mnie do końca pojebało!
- Natalie?!- Wtedy odsunęłam się od Horana, o mój Boże, tylko nie to!
- Nie Harry, to nie tak!- "Spierdoliłaś wszystko Natalie..." To jedyne co słyszałam w głowie. Nie, to musi być sen! Błagam tylko nie to! Do oczu napłynęły mi łzy, a usta przykryłam dłonią. Harry stał na środku patrząc na naszą dwójkę, co chwile odwracał wzrok to na Nialla, to na mnie. Pociągnęłam nosem i przetarłam rękami twarz, przygotowując się powiedzenia czegokolwiek. Przeczesałam włosy palcami, odchylając głowę do tyłu, tak mi się lepiej myślało. No Natalie, teraz się tłumacz! Wzięłam głęboki oddech, a Hazz o dziwo nadal stał jak słup soli.
- No wytłumacz się Nat!- Warknął przez zęby.
- To my idziemy... No... Tam... Chodźcie!- Meg złapała Louisa i Nialla za nadgarstki i pociągnęła gdzieś w tłum ludzi. Tak, teraz zostaw mnie samą!
- Harry, to nie tak jak myślisz...
- Nie tak?! To jak do cholery?!- Nie dał mi nawet skończyć! Jak ja mam mu to wytłumaczyć?! Hazz rozglądnął się dookoła, no tak teraz patrzy się na nas kilka osób, zaraz zbiegną się paparazzi... Loczek złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do hotelu, który był nie daleko. Weszliśmy do hallu, a następnie chłopak wciągnął mnie do windy. Kurczowo ściskał mój nadgarstek.
- Puść mnie, to boli...- Mruknęłam dławiąc się łzami i szarpnęłam lekko ręką. Widniał na niej czerwony ślad...
- Przepraszam...- Boże, jego głos jest taki obojętny!- To może wreszcie mi wytłumaczysz, czemu lizałaś się z Niallem?!- Drzwi windy się otworzyły, a my skierowaliśmy się do pokoju Harry'ego.
- Możesz na mnie nie krzyczeć?!- Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na podłogę. Źle znoszę takie sytuacje, nigdy sobie z nimi nie radziłam. To, że jestem taka uczuciowa, jest moją największą zmorą!
- Jak ja mam na ciebie nie krzyczeć, jak?! Co ty sobie do cholery wyobrażasz?! Że przelizałaś się z moim przyjacielem, a ja będę spokojny?! Naprawdę?! Jesteś aż taką idiotką?!- Hazz zaciskał pięści.- Kurwa!- Przez okno wyleciała, jak przypuszczam, jakaś poduszka.
- Nie będę z tobą rozmawiać, skoro masz zamiar się na mnie drzeć!- Wstałam i wytarłam łzy, chwyciłam za klamkę i już miałam wychodzić, kiedy poczułam mocne szarpnięcie.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem!- Harry pociągnął mnie za nadgarstek i popchnął, tak że upadłam na łóżko.- Chyba należą mi się wyjaśnienia!- Warknął. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak agresywnego, bałam się... Bałam się Harry'ego... Podciągnęłam kolana aż pod brodę i schowałam twarz w dłoniach. Hazz usiadł obok mnie i ciężko westchnął.
- Dlaczego ty mi to zrobiłaś?- Popatrzyłam na niego, a on chwycił moją twarz w dłonie i przetarł łzy, spływające po moich policzkach.- Przecież wiesz, że bardzo Cię kocham... Co robię źle?
- Przepraszam! Tak bardzo przepraszam!- Wtuliłam się w jego tors, mocząc swoimi łzami koszulkę, którą akurat miał na sobie.- Ja... Pokłóciłam się wczoraj z Niallem, nie chciał powiedzieć co mu jest i... i jak poszliście to on... to on powiedział, że mnie kocha, a właściwie to nie powiedział, tylko mnie pocałował... Przepraszam, że go nie odepchnęłam! Ja cię kocham, Harry!
- Wiem Nat, też cię kocham...- Hazz pocałował czubek mojej głowy.
- Już nie jesteś zły?- Chłopak westchnął ciężko.
- Nie, nie jestem.- Uśmiechnął się.- Nie płacz już. Trzeba zadzwonić do Meg...
- No, miałam spędzić z nią trochę czasu.- Pociągnęłam nosem.- Zadzwoń do niej i dogadaj się, gdzie mamy przyjść, a ja idę się ogarnąć.- Wstałam i poszłam do łazienki, umyłam twarz i nałożyłam makijaż. Wyszłam, a Hazz czekał na mnie przy drzwiach.
- Idziemy?
- Tak, mamy się spotkać w Central Parku.
- To chodź.- Loczek podszedł do mnie i objął w talii.
- Nigdy więcej mi tego nie rób, dobrze?- Obrócił mnie w swoją stronę i uniósł mój podbródek.
- Przecież wiesz, że nie zrobię!- Zaśmiałam się...
- Pocałuj mnie...- Wyszeptał, kiedy się przytulaliśmy.
- Zrobione! A teraz chodź, bo Meg będzie czekać.- Już miałam się odwracać, kiedy Harry mi do uniemożliwił.
- Chcę więcej...- Wymruczał i wpił się w moje usta.
- Musimy... iść...- Mówiłam między pocałunkami, szkoda że on mnie nie słuchał. Musnęłam kilka razy jego szyję, wsłuchując się w ciche pomrukiwanie chłopaka. Jak kotek!
- Chodź już!- Pociągnęłam go za rękę i wyszliśmy z pokoju.
- Zrobiłaś to specjalnie!- Powiedział, kiedy drzwi windy się zamknęły.
- Ale co?
- Podnieciłaś mnie, a później dałaś mi kosza.- Skrzywił się, wyglądał jak małe dziecko, które nie dostało cukierka.
- Od początku mówiłam, że musimy iść, to ty się chciałeś pobawić!- Zaczęłam się śmiać.
- Jesteś dziwna!
- Ale i tak mnie kochasz!- Przytuliłam się do niego.
- Kocham!- Harry ponownie wpił się w moje usta i... zatrzymał windę?
- Co ty robisz?- Wybuchłam śmiechem.- Włącz to!
- Nie mam takiego zamiaru...- Wymruczał mi do ucha.
- A jaki masz zamiar?
- Zaraz się przekonasz...- O nie Harry! Wszędzie tylko nie w windzie!

-----------------------------------------------------------------

Mamy rozdział! Krótki, bo krótki, ale jak to mówią "Lepszy rydz, niż nic!" Komentujcie, gdyż bardzo zależy mi na waszej opinii! A tak w ogóle to szczęśliwego dnia psychicznie chorych! Następny rozdział pojawi się najprawdopodobniej w sobotę.
Jak będę zadowolona z komentarzy, to może wcześniej!

środa, 12 lutego 2014

13. Nigdy nie rezygnuj z osoby, na widok której szybciej bije ci serce.

- Niall?- Położyłam się na łóżku, zmęczona skakaniem po pokoju.
- Hmm?- Mruknął obok mojego ucha, aż mnie ciarki przeszły!
- Czemu byłeś taki, jakiś przybity? No wiesz, u Harry'ego w pokoju?- Odwróciłam do niego twarz, a uśmiech zszedł mu z twarzy. Zrobił się taki... blady?
- Nic, po prostu źle się czułem.- Mruknął.
- Niall, nie okłamuj mnie! Przecież mam oczy!- Wstałam z łóżka i stanęłam na środku pokoju.- Powiedz mi prawdę...- Chłopak wykonał to samo i stanął naprzeciwko mnie, przyciągnął do siebie i przytulił, ale go odepchnęłam.- No mów!
- Ja tylko...- Staliśmy twarzą w twarz, a dzielące nas centymetry skutecznie zostały zmniejszane przez Nialla.
- Ty co?
- Ja po prostu... No bo...
- Wysłów się wreszcie! Co ty? Zabiłeś kogoś? Nie dali ci jeść? No co?!
- Miałem gorszy dzień...- Odwrócił głowę.
- Serio? I myślisz, że ja ci w to uwierzę?! Nie chcesz, to nie mów! Myślałam, że skoro jesteśmy przyjaciółmi, to możemy sobie powiedzieć o wszystkim!
- Nie krzycz, dobrze? Jest późno i jeszcze chłopcy przyjdą.
- Ty się teraz interesujesz tym, że chłopaki przyjdą?! Serio?! Nie rozumiem co może być aż tak złego, że nie chcesz mi powiedzieć!- Mogłabym tak nawijać, gdyby Niall mnie na bezczelnego nie przytulił, zaczęłam się wyrywać.- Puszczaj deklu! No puść mnie!- Szarpałam się na wszystkie strony, ale on był za silny.
- Uspokój się!
- Nie chcę!- W końcu puścił! Bogu dzięki!- Nie chcę z tobą rozmawiać, skoro nie możesz mi powiedzieć co ci jest!
- Natalie, ja nie mogę Ci powiedzieć, zrozum. Nie chcesz tego wiedzieć, uwierz...
- Właśnie, że bardzo chcę! Nie chcesz, to nie mów!- Odwróciłam się na pięcie i wyszłam z jego pokoju. Nie to nie, ja łaski nie potrzebuję!

*Oczami Nialla*

Zajebiście! Jestem w kropce! Nie mogę jej powiedzieć co czuję, a przez to się z nią pokłóciłem! Chwyciłem pierwszy lepszy przedmiot, który miałem po ręką i rzuciłem nim o ścianę. Dlaczego zawsze kiedy zakocham się w jakiejś dziewczynie, ona znajduje innego?! Poszedłem wziąć prysznic i położyłem się spać. Jedyny problem to taki, że nie mogę zasnąć! Kurwa mać! Zawsze wszystko musi się spierdolić! Zepsułem niespodziankę Nat, chłopaki dowiedzieli się, że się w niej zakochałem, pokłóciłem się z nią, rozwaliłem telefon, bo akurat nim rzuciłem i w dodatku nie mogę zasnąć!

-Niall? Niall?- Obudziło mnie szarpanie za ramiona, otworzyłem leniwie oczy, a przed sobą zobaczyłem zapłakaną twarz Natalie. Boże, co jej jest? I skąd do cholery ta krew?- Niall obudź się!
- Co ci się stało?- Podniosłem się do pozycji siedzącej i zobaczyłem poziome kreski na nadgarstkach dziewczyny. Co tu się do cholery jasnej dzieje?
- Ja musiałam Niall, przepraszam...- Rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Ale dlaczego?- Ująłem jej twarz w dłonie.
- On...- Przytuliła się do mnie. Szkoda, że znowu nie mam pojęcia o co chodzi!- Przepraszam Niall...
- Za co?- Nat wstała i podeszła do okna, zrobiłem to samo.
- Kocham Cię...- Wyszeptała i wpiła się w moje usta. Nie wierzę, że to się dzieje, że znowu czuję smak jej ust!- Nie zapomnij o mnie...- Pocałowała moje czoło i skoczyła... Skoczyła z okna, a ja patrzyłem na jej ciało, które bezwładnie upadło na beton.
- Natalie!

- Nie Niall! Jestem Meg!- Usłyszałem śmiech dziewczyny, czyli to był tylko sen! Okropny, a za razem cudowny sen.- No wstawaj śpiochu!- Po raz kolejny otworzyłem oczy.
- Daj spać! Nigdzie dzisiaj nie idę, nie wstaję, a tym bardziej nie wychodzę.- Przykryłem się kołdrą po uszy.
- No nie bądź gbur, tak samo jak Natalie! Ona też leży w łóżku i nie ma zamiaru wstać, a ja się nudzę!- Megan zaczęła skakać po moim łóżku.- Wiem, że się pokłóciliście, ale chodźcie gdzieś!- Podniosłem się na łokciach i spojrzałem na dziewczynę, która nie mogła ustać w miejscu.
- Masz ADHD?
- Czasami...- Zaśmiała się i pociągnęła za rękę, tak że spadłem na podłogę.
- Już wstaje!- Jęknąłem.- To gdzie idziemy?
- Najpierw śniadanko, później zwiedzanko!
- Ok...- Meg wyszła, a ja ogarnąłem się jakoś. Ubrałem swoją ulubioną koszulkę (czyt. Crazy Mofos) i czarne rurki, do tego jakieś pierwsze lepsze supry i gotowy. Po drodze zwinąłem fullcap'a i zbiegłem na dół, gdzie czekała Meg. Myślałem, że pójdziemy sami, ale był jeszcze Lou i Harry i Nat, no pięknie.Zmierzyłem Megan wzrokiem miała ubrane to, a Natalie to.
- Cześć wam!- Podbiegłem do nich i ruszyliśmy na miasto.- Miałem obiecane śniadanko!- Przytuliłem Meg od tyłu i oparłem brodę o jej ramię.- Jestem głodny!
- No przecież idziemy teraz do Nando's, to nie narzekaj!
- Uwielbiam cię!- Pocałowałem ją w policzek. Natalie szła z Hazzą za rękę, a Lou podbiegał do każdego stada gołębi krzycząc "Kevin?! To ty?!" Zjedliśmy obiecane śniadanko i wyszliśmy z lokalu.
- To jakie plany?- Stanęliśmy na chodniku.
- Tak: Time Square, Statua Wolności, Central park i sklepy!
- Przejdziemy całe miasto?!- Krzyknął Lou
- Tak!- Zaśmiała się Megan.
- Pić mi się chce!-Jęknęła Nat.
- To ja i Harry idziemy po jakieś picie, a wy tu czekajcie.
- Idę z wami!- I cała trójka zniknęła gdzieś za rogiem. No zajebiście zostałem ja z Natalie!
- Nie chcę się z tobą kłócić.- Przerwałem dłuższą ciszę, która stawała się już niezręczna.
- Ja z tobą też nie.- Blondynka się uśmiechnęła.- To powiesz o co chodzi?
- Będziesz to dalej ciągnąć? Ja na prawdę nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.

*Oczami Natalie*

- No powiedz!- Przybliżyłam się do Nialla, robiąc słodką minkę.
- Sama tego chciałaś.- Uśmiechnął się cwaniacko i pociągnął mnie za nadgarstek łącząc nasze usta razem. Co tu się dzieje? I dlaczego ja odwzajemniłam pocałunek? Czyli on mnie jednak kocha? Całujemy się na środku zatłoczonej ulicy i nikt nie zwraca na nas uwagi. Boże mój kochaniutki! Niall Horan mnie pocałował, ale co z Harrym, co ja robię? Opamiętałam się w końcu, ale nie potrafiłam "odkleić" się od słodkich ust blondyna. Mam taki mętlik w głowie, że zaraz mózg wypłynie mi uszami, co z jednej strony byłoby dość śmieszne. Wróćmy do teraźniejszości! JA dziewczyna Harry'ego całuje się na środku ulicy z jego przyjacielem Niallem! Chyba mnie do końca pojebało!
- Natalie?!- Wtedy mi się udało odsunąć od Horana, o mój Boże tylko nie to!
- Nie Harry, to nie tak!- "Spierdoliłaś wszystko Natalie..." To jedyne co słyszałam w głowie...

-----------------------------------------------------------------------------

Macie 13 rozdział mordeczki! Jest do dupy, miałam zamiar go poprawiać, ale uznałam, że jak się za to zabiorę, będzie jeszcze gorzej! I w ogóle to jestem straaasznie wami zawiedziona, ale to strasznie! Czyta 12 osób (wynik ankiety) a tylko dwa komentarze? Really?! Za 5 komentarzy wstawię NEXT, a tym czasem w wspomnianych komentarzach odpowiedzcie na pytania.
- Podobało się?
- Wprowadzić coś takiego jak "W poprzednim rozdziale"?
- Czy wygląd bloga wam się podoba?
- Czy Trailer wam się podoba?
ANONIMY SIĘ PODPISUJĄ!

sobota, 8 lutego 2014

~ Trailer!

Miśki! Mamy Trailer bloga! Wiem, że głupio tak po 12 rozdziałach, ale cóż ja nie jestem normalna :)
Zwiastun został wykonany na http://trailer-makers.blogspot.com/
Polecam!!! Komentujcie!


piątek, 7 lutego 2014

12. Widzę w Tobie potencjał na mężczyznę mojego życia. cz. 2

- Czyli nasza Natalie nie jest taka święta, na jaką się wydaje.- Usłyszałam po przyjściu do pokoju, w którym była reszta.
- Pozory mylą...- Rzuciłam i usiadłam na kolanach Hazzy.- To wynocha, bo spać idziemy!
- Nat, ja mam spać sama w pokoju?! Przyjechałyśmy tu razem i razem spędzimy każdą chwile! Nie ma tak łatwo!- Meg się zbulwersowała? Ja chyba śnię, ta spokojna dziewczyna?- Wybacz Harry, mam do niej pierwszeństwo.- Wszyscy wybuchli śmiechem, no prawie... Niall znowu siedział po cichu, gdzieś z boku. Nie wiem co mu jest i powiem, że zaczynam się martwić. Przecież Niallerek zawsze był tym "śmieszkiem". Mam nadzieję, że nie jest na mnie zły za to, że na niego nakrzyczałam... Chodź w sumie wątpię, żeby to było powodem. Jeszcze godzinę temu zachowywał się normalnie. 
- Halo... Nat, ja Cie nie chcę martwić, ale gapisz się na Nialla jak jakaś idiotka i nie kontaktujesz.- Ocknęłam się, widząc śmigającą mi przed oczami rękę Megan.
- Przepraszam, zamyśliłam się.- Palnęłam od razu, no to się zacznie...
- Zamyśliłaś się na temat Horana? A ja to co?- Poczułam, że Hazz kładzie głowę na moim ramieniu.
- To już się zamyślić nie można?! A nawet jak myślałam o Niallu, to co z tego? Mogę sobie myśleć o kim chcę i co chcę, a ty mi tego nie zabronisz...- Mruknęłam i wstałam z kolan Harry'ego.- Chodź, idziemy spać!- Chwyciłam Meg za nadgarstek i wyciągnęłam z pokoju.- Dobranoc!- Krzyknęłyśmy równocześnie, kiedy zamykałam drzwi usłyszałam jeszcze "Co ona taka drażliwa?", wypowiedziane przez Lou.

*Oczami Nialla*

- Co ona taka drażliwa?
- Nie mam pojęcia...- Hazz podrapał się po karku.- Zrobiła się taka na wspomnienie o Niallu...- No pęknie!- Horan? Masz nam coś do powiedzenia?- Tak, mam! Ale nie wam, tylko Natalie! Chciałbym jej powiedzieć o tym co czuję, bardzo!- Noo?
- A skąd ja mam wiedzieć, nie rozmawialiśmy od tej bieganiny po koncercie.- Burknąłem. Nie chcę z nikim rozmawiać, chcę się pozbyć tego uczucia! Kocham Nat, ale Harry to mój przyjaciel, nie mogę nic zrobić.
- Co ty taki nie w sosie?- Obok usiadł Liam.
- Nie ważne.- Posłałem mu sztuczny uśmiech.
- Dobra, dobra... Jakby mi takie fochy dziewczyna stroiła, długo bym nie pociągną.- Pamiętajmy, że Tommo jest z osób, które pierwsze mówią, a później myślą.
- Na świecie jest dużo dziewczyn.- Zaśmiał się Hazz. Nie wytrzymałem, wstałem i podszedłem do niego, zaciskając pięści.
- Uważaj co mówisz Styles! Jak skrzywdzisz Nat, to cię osobiście zajebie!- Warknąłem.- Natalie nie jest byle jaką dziewczyną, którą można w sobie rozkochać, a później zostawić, rozumiesz?!- Wycedziłem, przez zęby.
- Spokojnie Niall, przecież my tylko żartowaliśmy.- Podniósł ręce w geście obronnym.- A tak w ogóle, to co ty się tak zdenerwowałeś? Może się w niej zakochałeś, co?- Nie odpowiedziałem.
- Zakochałeś się w Nat?- Ponownie zapytał mnie Liam.
- Nie wasza sprawa.- Wyszedłem, trzaskając drzwiami. Poszedłem do siebie. Chwyciłem gitarę, brzdąkając to, co akurat wpadło mi do głowy. Granie zawsze mnie uspakajało.

*Oczami Nat*

- Niall jest jakiś dziwny.- Opadłam ciężko na łóżko i westchnęłam.- Taki jakby...
- Przygaszony?- Meg dokończyła za mnie.
- No, za spokojny, jak na Nialla.- Uśmiechnęłam się do sufitu.- Mam takie dziwne wrażenie, że tu chodzi o mnie.
- Natalie, bo jak powiedziałaś, że nawet jak myślałaś o Niallu, to... ble, ble, ble...- Zaśmiała się.
- No, to co?
- To on się zarumienił!- Dziewczyna położyła się obok mnie, z bananem na twarzy.
- I co w związku z tym?
- No nie wiem, może ty się mu podobasz?
- Żartujesz? Przecież jestem z Harrym, Niall dobrze o tym wie i wiesz z resztą jaki on jest. Nigdy by się nie zakochał w dziewczynie swojego przyjaciela!
- No nie wiem... Mi to czymś śmierdzi.- Mruknęła.
- To ty.- Wybuchłam śmiechem.
- Dzięki, czuje się doceniona. -,-
- Nie ma za co.
- Ale Natalie! Pomyśl chodź chwilkę!- Podniosła się na łokciach.- Te jego teksty: "A jeżeli ja nie chcę z niej zejść?", albo "Natalie jest moja! Porywam ją na dzisiaj i jutro!". Nic ci to nie mówi? Do tego wszystkiego ten rumie...- Nie dokończyła, bo usłyszałyśmy trzask drzwi.-...niec. Kto to mógł być?
- Różni idioci łażą po hotelach.
- Ja uważam, że powinnaś z nim pogadać! Chociażby zapytać się co mu jest!- Może Megan ma racje? Może Niall się w mnie zakochał? Ale to by było niedorzeczne! Choć, jak się temu dokładnie przyjrzeć, nie wydaje się być niemożliwym. Nie wyobrażam sobie tego, że Horan mnie kocha... To by było jakieś dziwne. Jednak coś w środku mówi mi "Pogadaj z nim...", nie zaraz! To Meg szepcze mi do ucha!
- Idiotka!
- Tez Cię kocham, paróweczko!- Obie wybuchłyśmy śmiechem.
- No idź!
- Ok, idę.- Mruknęłam leniwie podnosząc się z łóżka.
- A później mi opowiesz.- Meg puściła mi oczko. Podeszłam do drzwi i ostatni raz na nią spojrzałam.
Uśmiechnęłam się i wyszłam na korytarz. Pokój blondyna znalazłam dość łatwo, no cóż... Tylko z jednych drzwi dobiegało brzdąkanie gitary. Zapukałam, oczekując odpowiedzi.
- Nie będę z wami gadał, debile!- Oj, ktoś tu jest zdenerwowany.
- Jestem debilem, jej!- Zaśmiałam się, a drzwi się uchyliły.
- To ty Nat! Wchodź!- Ustąpił mi miejsca w progu.
- No nie wiem, w końcu nie chcesz gadać z debilami, a ja zaliczam się do tej grupy.- Dźgnęłam go w brzuch.
Chłopak objął mnie w tali i wciągnął do pokoju. Cały czas śmiałam się jak idiotka, zupełnie jak Niall. Zawsze kiedy byliśmy razem, miałam napad śmiechu.
- To po co przychodzisz?- Zaczął bawić się moimi włosami.
- Pogadać, chyba...
- To chyba czy na pewno?- Pokazał rząd swoich ślicznych ząbków.
- Na pewno. Ale pierwsze zagrasz mi coś, co? Albo jeszcze lepiej nauczysz mnie czegoś! Albo nie! Pierwsze zagrasz, a później nauczysz!
- Śmieszna jesteś, jak jesteś taka niezdecydowana, wiesz?
- Wiem!- Wyszczerzyłam się.- To graj już!
- Ale śpiewasz ze mną!
- Ok! Nie ponoszę odpowiedzialności za utratę twojego słuchu.
- Zaryzykuję.- Posłał mi ciepły uśmiech.- To co?
- Nie wiem, coś co znam.
- Live While We're Young?
- Ja początek, ty refren.
- Tak jest, kapitanie Horan!- Zasalutowałam, na co wybuchliśmy śmiechem.

Niall:
Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on you
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music up the window’s down

Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
And we know it too
Yeah, we’ll keep doing what we do
Just pretending that we’re cool

Razem
So tonight...

Ja:
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Tonight let’s get some

- Ślicznie śpiewasz.- Powiedział, kiedy już skończyliśmy.
- Dzięki, wrodzony talent!- Podniosłam wysoko głowę.
- Wrodzona skromność.- Zaśmiał się.
- No baa! A teraz mnie ucz!- Usiadłam mu na kolanach i wzięłam gitarę. Niall objął mnie i położył swoja dłoń na mojej tak, że wyglądały jak jedna. Przyłożył moje palce do odpowiednich strun i lekko przycisną.
- To jest A (a-dur)- Uśmiechnął się.
- E tam! Łatwe!- Zaczęliśmy się wygłupiać. Nialler ciągle grał jakieś śmieszne melodyjki, a ja chichrałam się jak niedorozwój.
- Niall?- Położyłam się na łóżku, zmęczona skakaniem po pokoju.
- Hmm?- Mruknął zaraz obok mojego ucha, aż mnie ciarki przeszły!
- Czemu byłeś taki, jakiś przybity? No wiesz, u Harry'ego w pokoju.- Odwróciłam do niego twarz, a uśmiech zszedł mu z twarzy. Zrobił się taki... blady?
- Nic, po prostu źle się czułem.- Mruknął.
- Niall, nie okłamuj mnie. Przecież mam oczy.- Wstałam z łóżka i stanęłam na środku pokoju.- Powiedz mi prawdę...- Chłopak wykonał to samo i stanął naprzeciwko mnie, przyciągnął do siebie i przytulił, ale go odepchnęłam.- No mów!
- Ja tylko...- Staliśmy twarzą w twarz, a dzielące nas centymetry skutecznie zostały zmniejszane przez Nialla.
- Ty co?
- Ja po prostu... No bo...

-------------------------------------------------------------------

Macie drugą część! Jeju, jej! Nie wiem jak wam, ale mi się podoba i tyle! Uczę się grać na gitarze już 5 miesięcy i tak mnie na naukę natchnęło i myślę, że wyszło dość spoko! Zostaw komentarz!

czwartek, 6 lutego 2014

12. Widzę w Tobie potencjał na mężczyznę mojego życia. cz. 1

- Ja nie chcę...-  Wygramoliłam się spod loczka i ubrałam koszulkę. Ja się tu zaraz poryczę, a nawet nie wiem z czego. Przecież to nic złego odmówić chłopakowi seksu, nie? To czemu ja się czuję, jakbym nie wiadomo co zrobiła! Bałam się odwrócić w stronę Hazzy i spojrzeć mu w oczy. Watson, ty zawsze coś spierdolisz! Spojrzałam przez okno i poczułam na swoich biodrach duże dłonie chłopaka. Wsunął ręce pod moją koszulkę i zdjął ją jednym, sprawnym ruchem, ponownie...
- Emm... Harry, ja naprawdę nie chcę.- Ściszyłam głos i spuściłam wzrok.
- Wiem kotku.- Uniósł mój podbródek, tak żebym popatrzyła na jego twarz.- Tylko nie wiedziałem, że masz jeszcze inne tatuaże niż ten na nadgarstku.- Uśmiechnął się delikatnie, pokazując go palcem.- Chyba nie myślałaś, że będę na Ciebie naciskał?
- Noo...- Spuściłam wzrok.
- Popatrz na mnie.- Wykonałam jego polecenie, a on pochylił się tak, że stykaliśmy się czołami.- Przecież wiesz, że do niczego bym cię nie zmuszał.- Nienawidzę, kiedy Hazz robi się taki poważny!
- Przepraszam...- Odsunęłam się lekko, no i pięknie! Teraz jest mi i smutno i głupio i w dodatku jestem na siebie zła!
- Nie masz za co.- Uśmiechnął się i delikatnie pocałował.- To pokażesz mi te tatuaże?
- Jasne!- Usiadłam na łóżku, zdjęłam buty, a koszulki już nie miałam.- Chodź!- Poklepałam zachęcająco miejsce obok siebie.- No to tak...- Zaczęłam pokazywać palcem różne z moich tatuaży. Zaczynając od tego na plecach, przez ten na biodrze, kończąc na tym na kostce. Odwróciłam się w stronę Harry'ego, który całował mnie delikatnie w łopatkę, na której miałam tatuaż. Uśmiechnął się do mnie, wtedy mnie olśniło!
- Mam jeszcze jeden, tylko się odwróć, bo muszę zdjąć stanik.- Jego głupkowaty wyraz twarzy mówił sam za siebie. Palnęłam się w głowę.
- No co?- Nie Hazz, oczywiście ty nic nie wiesz!
- Pstro! Odwracasz się, czy nie chcesz zobaczyć?
- No już, już...- Skrzywił się i odwrócił twarzą do ściany. Zdjęłam stanik i zasłoniłam piersi ręką.
- Wiem, że podglądałeś, nie udawaj.- Burknęłam, odwracając się do chłopaka.
- Nie podglądałem!
- Wcale...- Wywróciłam oczami.- A tak wracając ten tatuaż jest moim ulubionym. Zrobiłam go po swojej pierwszej sesji, kiedy moje marzenia się spełniły!- Harry uśmiechnął się i czule pocałował. No i to by było na tyle, czasu tylko we dwoje. Drzwi się otworzyły i do środka wpadli chłopcy i Meg.
- O Boże! Nie wiedzieliśmy, że wy się tu będziecie...- Zaczęła Megan, ale przerwała widząc moje mordercze spojrzenie.
- Mogę popatrzeć?!- Krzyknął Lou, a wszyscy wybuchli śmiechem, prawie wszyscy. Tylko Niall stał z tyłu i nic nie mówił. Nie będę wnikać co mu jest...
- Ale z was są idioci!- Palnął Hazz.
- Ja sobie wypraszam!
- Miałem na myśli tych debili, Meg.- Uśmiechnął się.
- A tak w ogóle, to my się nie ten... tego... Mniejsza! Ja tylko pokazywałam Harry'emu swoje tatuaże!- Nadal stoję półnaga, przed czwórką, poprawka, piątką chłopaków! Świetnie -,-
- Ty masz tatuaże?- Uśmiechnął się Zayn.
- No kilka...- Odwzajemniłam uśmiech.- Chcecie to pokaże.
- Jasne!- Krzyknął Niall, a wszyscy dziwnie się na niego popatrzyli, oprócz mnie.
- To chodź, a wy zamknijcie drzwi, ciołki!- Cóż wszyscy zostali w środku, a ja pokazałam im tatuaże i poszłam do łazienki się ubrać.
- Czyli nasza Natalie nie jest taka święta, na jaką się wydaje.- Usłyszałam po przyjściu do pokoju, w którym była reszta.
- Pozory mylą...- Rzuciłam i usiadłam na kolanach Hazzy.- To wynocha, bo spać idziemy!

-----------------------------------------------------------------

Dziele to na części, bo dzisiaj nie dam rady napisać reszty. W sobotę pojawi się druga część. Wkrótce pojawi się trailer bloga! Tak wiem, że po tylu rozdziałach to głupio, ale ja jestem inna i nic na to nie poradzę, niestety... Czekam na komentarze :)

sobota, 1 lutego 2014

~ Ogłoszenia parafialne!

Jak dobrze wiecie, Directioners chcą pobić rekord VEVO. W związku z tym wydarzeniem, aby nabijać wejścia nie mogę być zalogowana na Google+. Przepraszam, ale rozdział nie pojawi się ani dziś, ani jutro, gdyż w poniedziałek wracam do szkoły i zacznie się nauka. Oczywiście jak znajdę wolną chwile w ciągu tygodnia dodam następny rozdział, a jeżeli nie, to pojawi się on w przyszłą sobotę.

POBIJEMY TEN REKORD!