wtorek, 18 marca 2014

24. Czasami upadamy, żeby potem wstać i zacząć żyć na nowo

Dzisiejsza dedykacja dla Wanessy Kotulskiej! <3
Miałam napisany rozdział i po prostu nie zostało nic jak dedykacja :)
Dziękuję, że czytasz!

*Oczami Natalie*

- No Harry! Idziemy!- Złapałam chłopaka pod rękę i poszliśmy na górę. Wszyscy się po upijali, a my musimy ich tachać do pokojów! Weszliśmy do sypialni i Hazz rozwalił się na łóżku, a ja zaczęłam szukać czystej bielizny.
- Natalie...- Na swoich biodrach poczułam silne, duże dłonie. Wyprostowałam się, obracając w stronę loczka.
- Co?- Uśmiechnęłam się, a Harry mnie przytulił, całując delikatnie w szyję.
- Nic...- Wyszeptał, zatapiając się w moich ustach.
- Harry...- Zaśmiałam się.- Jesteś pijany...
- Kto ci to powiedział?- Loczek znów zaczął całować moją szyję.
- Harry!- Odepchnęłam go lekko, nadal się śmiejąc.
- Tobie się tylko wydaje, że jestem pijany...
- Bredzisz Styles!
- Natalie...- Zaraz wybuchnę śmiechem! Nie wiem dlaczego, ale tak będzie! Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął szeptać do ucha.
- Boże Harry!- Uciekłam z jego uścisku wchodząc do łazienki. To jest właśnie Hazz po pijaku! Jeszcze bardziej zboczony, o ile da się być bardziej... Kocham tego słodkiego idiotę! Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czystą bieliznę.Wyszłam z pokoju z nadzieją, że Harry już poszedł spać. Nie cierpię prawdziwości przysłowia "Nadzieja matką głupich" Jest za bardzo trafne! Styles siedział sobie na łóżku, dokładnie się mi przyglądając. Uśmiechnął się głupkowato. Tak Natalie, wyjdź w samej bieliźnie do Harry'ego! Jesteś naprawdę mądra!
- Idź spać!- Starałam się brzmieć poważnie, ale wszyscy wiemy, że nie za bardzo mi to wychodzi.
- Chodź ze mną!- Rozłożył ręce.
- Śpisz na kanapie!- Pogroziłam mu palcem z kamienną twarzą, ale oczywiście w rezultacie tylko wybuchłam śmiechem. Kogo ja oszukuję? Przecież chyba umrę, jak będę musiała tu spać całkiem sama.
- Naprawdę?- Hazz zrobił smutną minkę.
- Eh...- Pacnęłam się w czoło.- Nie...
- To chodź!
- Idź się umyj!
- Dobrze mamo...- Loczek zwlókł się z łóżka i skierował w stronę łazienki. Wpakowałam się pod cieplutką kołderkę i wzięłam do ręki telefon. Pomimo tego, że jest lato, w nocy, a tym bardziej w lesie jest chłodno. Zalogowałam się na Twitter'a, przeglądnęłam jeszcze jakieś głupie stronki i odłożyłam iPhone'a na szafkę nocną. Za ten czas Hazz zdążył już wrócić i położyć obok mnie.
- Dobranoc.- Przekręciłam się na bok.
- Dobranoc...- Loczek pocałował mnie w głowę i sam poszedł spać. Przez okno padało jasne światło księżyca, przebijające się przez korony drzew. Szkoda, że ten czas tak szybko mija... Czasami zastanawiam się co by było gdybym nie poszła wtedy na ten casting i nie zrobiła kariery. Wszystko byłoby wtedy zupełnie inne, pewnie nie poznałabym wtedy chłopaków... Ale nie żałuję i to jest najważniejsze... Jezus Maria! Coś się poruszyło z oknem! Mogę się założyć! Tam coś jest! Boże Natalie, panikujesz! Naprawdę muszę przestać krzyczeć sama do siebie w myślach. Jeszcze zwariuję! Przysunęłam się bliżej Harry'ego i zaczęłam szukać dłonią jego ręki. Oczywiście trafiłam no to, co nie trzeba! Wiecie o czym mówię! Szybko złapałam rękę Hazzy i przerzuciłam ją przez swoją talię tak, że loczek mnie przytulił. Splotłam nasze palce i przysunęłam jeszcze bliżej. Teraz mnie potwory nie zjedzą! Poczułam na swojej szyi pocałunki, składane przez chłopaka.
- Hazz...- Zaczęłam się śmiać.- Zboczeńcu, zostaw mnie!- Wydukałam przez śmiech i równocześnie przez zęby.
- To ty mnie pierwsza zaczęłaś obmacywać...
- To było przez przypadek!- Walnęłam go poduszką.
- Jasne... "Przez przypadek..."- Powiedział z ironią i mocno mnie przytulił.- Śpimy!
- Ty już dawno powinieneś spać!
- Nie wiem czy wiesz, Nat... Ale jestem już dorosły i sam o sobie decyduję.
- Skoro jesteś dorosły, to zachowuj się jak dorosły, a nie jak napalony nastolatek!- Pocałowałam go w nos i zasnęłam wtulona w jego tors.


*23 Lipca*

Wstałam rano w swoim łóżku, całkiem sama. Dlaczego? Chłopcy od rana mają załatwiać przeróżne rzeczy związane z dzisiejszą imprezą. W końcu One Direction wybił kolejny roczek, prawda? Po południu wpadnie do mnie Megan, razem się wyszykujemy i pojedziemy do chłopaków. Zaczynamy ok. 18.00, a ja z Niallem wyjdziemy już po 21.00. Wpadniemy po walizki, które będą u mnie w domu. Jest po drodze i zaraz później na lotnisko :) Nie mam pojęcia gdzie Horan chce mnie wywieźć, ale mam nadzieję, że przeżyję... Zwlokłam się z łóżka i ubrałam wygrzebane ciuchy. Postanowiłam, że przebiegnę się przez park, a wracając wskoczę do sklepu, bo lodówka świeci pustkami. Później trochę ogarnę, syf tu niemiłosierny! Nie wiem skąd biorą się te wszystkie śmieci, skoro całymi dniami nie ma mnie w domu. Zeszłam na dół do kuchni i wzięłam trochę pieniędzy oraz telefon. Zakluczyłam drzwi i ruszyłam przed siebie. Lubię słuchać co dzieje się w mieście. Odgłosy samochodów, pełno ludzi, którzy się gdzieś spieszą... Co jak co, ale mnie to akurat uspokaja. Przebiegłam się do parku, a wracając wpadłam do pobliskiego supermarketu, po jakieś jedzonko. Wzięłam koszyk i zaczęłam przechodzić między półkami. Skręcając w regał ze słodyczami, zobaczyłam śliczną blond czuprynkę. Uśmiechnęłam się sama do siebie, wystraszymy go! Podeszłam po cichutku i zasłoniłam mu oczy. Jak tylko poczuł mój dotyk podskoczył ze strachu, a ja się cicho zaśmiałam.
- Zgadnij kto?
- Nie wiem... Liam?
- Idiota!- Puściłam chłopaka, a ten wyciągnął do mnie rękę.
- Miło mi, ja Niall.- Zaczęliśmy się śmiać.- Co tu robisz?
- A co się robi w sklepie?- Zapytałam, podnosząc jedną brew.
- Spakowana na dzisiaj?
- Jasne! I zgaduję, że chociażbym nie wiem co zrobiła, to nie powiesz mi gdzie jedziemy?
- Nie!
- Dobra Niall, ja spadam. Musze jeszcze w domu posprzątać, Megan ma przyjść.
- Wiesz ja też już w sumie mam wszystko. Chodź!- Poszliśmy do kasy, ja zapłaciłam za siebie, później czekając na blondyna. Wyszliśmy ze sklepu, ja z jedną siatką wypełnioną do połowy i zgrzewką wody, a on z trzema siatkami wypełnionymi po brzegi. Gdzie on to wszystko mieści?
- Podwieźć Cię?- Otworzył samochód.
- Jak chcesz...- Uśmiechnęłam się szeroko.
- Jasne, że chcę! Wsiadaj!- Niall otworzył mi drzwi. Weszłam do samochodu i ruszyliśmy, po chwili Horan zaparkował na podjeździe. No tak mój dom jest tylko kawałek od sklepu.
- Dzięki!- Pocałowałam go w policzek.- Przejedziemy z Meg o 17.
- Nie ma za co.- Wysiadłam z auta i wchodząc do domu pomachałam do odjeżdżającego blondyna. Rozpakowałam zakupy, włączyłam muzykę i wzięłam się za sprzątanie. Pierwsze pozbierałam wszystkie papierki, które walały się po wszystkich pokojach. To jest właśnie minus posiadania dużego domu, wiele pomieszczeń do wyczyszczenia. Wiem, że mogłabym zatrudnić sprzątaczkę, ale nie lubię jak ktoś grzebie w moich rzeczach. Całe sprzątanie zajęło mi w sumie 3h, pewnie pucowałabym dłużej, ale nie przykładałam się do tego tak bardzo. Zdążyłam nalać sobie szklankę wody, kiedy ktoś, a mianowicie Meg zadzwoniła do drzwi. Pobiegłam otworzyć...
- Cześć!- Dziewczyna rzuciła się na mnie, mocno ściskając.
- Dusisz...
- Przepraszam! To jak? Idziemy się odpicować?
- Jasne!- Pociągnęłam przyjaciółkę za nadgarstek i zaciągnęłam ją do garderoby.- To pierwsze ty!- Zaczęłam grzebać po wieszakach i wyciągnęłam ten zestaw.- Jak?
- Dawaj go!- Megan ubrała się w wybrane ciuchy.
- Świetnie! Teraz makijaż i fryzurka!- Podkręciłam końcówki włosów dziewczyny i zrobiłam jej lekki makijaż.- Jak na mnie wyglądasz co najmniej wspaniale.
- Dzięki! To teraz ty!- Ponownie zaczęłyśmy buszować po wieszakach. Kiedy wybrałam ciuchy, Megs mnie uczesała i pomalowała. 
Nie lubię mieć tony tapety na twarzy, czy jakiś wymyślnych fryzur. Rzucam się jak głupia, kiedy na pokazach próbują zrobić ze mnie kompletny plastik. Podkład, tone podkładu, aż schodzi płatami! Mam charakterek i niestety ludzie, którzy ze mną pracują muszą się z tym pogodzić. Zgarnęłyśmy rzeczy i zamówiłyśmy taksówkę. Przyjechała po kilkunastu minutach, wsiadłyśmy do samochodu i podałam adres chłopców. Ruszyliśmy, na szczęście droga do chłopaków nie zajęła nie wiadomo ile czasu. Zapłaciłam kierowcy i razem z Megan wysiadłyśmy z samochodu. Wygrzebałam klucze z torebki i otworzyłam nimi drzwi. Harry dał mi je zaraz po powrocie z naszego małego biwaku.
- Jesteśmy!
- Świetnie! Zaraz wychodzimy!- Zawołał Liam z góry i po chwili całą zgraja zbiegł po schodach.
- Ślicznie wyglądasz.- Hazz pocałował mnie na przywitanie.
- Zgadzam się! Tylko o Meg nie zapominając!- Niall pocałował mnie w policzek, tak samo jak Megs.
- A gdzie dziewczyny?
- Będą czekać pod klubem. Gotowi?- Li rozglądnął się po chłopakach.
- No raczej tak...
- To jedziemy!- Wyszliśmy z domu, a na podjeździe stała limuzyna. Dam sobie rękę uciąć, że jeszcze przed chwilą jej nie było!
- Będzie wielkie wejście!- Zaśmiałam się wsiadając do samochodu.
- No ba! Przecież wejście musi być!- Niall wpakował się na miejsce obok.

Podjechaliśmy pod klub, jak tylko otworzyliśmy drzwi limuzyny dopadły nas błyski fleszy. Pełno fotoreporterów! Harry pomógł mi wysiąść. To tak: Liam przyszedł z Danielle, Louis z El, Zayn z Pezz, Hazz ze mną, a Niall z Meg, czyli do pary. Weszliśmy do klubu, uprzednio pozując do zdjęć. Chłopaki musieli kulturalnie przywitać się z każdym gościem. Od Paula, przez Gabrielle, swoją drogą nie wiem co ona tu robi. Ja chodziłam grzecznie za Hazzą, witając się z różnymi człowiekami xD W końcu podeszliśmy do pucatego rudzielca. Już go lubię!
- Ed!- Chłopaki się przywitali, a ja stałam szeroko się uśmiechając.- Nat to jest Ed, Ed to jest Nat.
- Miło mi poznać.- Chłopak wyciągnął rękę.
- Mi też!- Przytuliłam rudzielca :)
- Hehe, fajna jest...
- I cała moja...- Harry objął mnie w talii i pocałował w policzek.
- Ja Cię tu zostawiam, muszę znaleźć Meg. To jej pierwsza taka wielka impreza i trochę się o nią boję.
- Ale jest z Niallem.
- No właśnie!- Machnęłam rękami i odeszłam szukając dziewczyny. Uśmiechałam się do nieznanych mi ludzi, aż wpadłam na Lou.
- Widziałeś Megan?
- Siedzi przy barze z Niallem.
- Dzięki.- Poszłam w wyznaczone miejsce i zastałam tam śmiejącą się parkę. Czyli nie potrzebnie się martwiłam. Nialler słodko wygląda razem z Megs. Może zostaną parą... Panna Hill poleciała na Horana w garniturze! Tak zdecydowanie blondynek wygląda świetnie w garniaku.
- Tu was mam!- Usiadłam na wolnym miejscu.- Jak tam? Zająłeś się nową?
- Jasne!- Odpowiedział Irlandczyk.
- Ej!- Megs walnęła mnie w ramię.- Ale prawdę mówiąc sama to bym się tu albo zgubiła albo zabiła!
- Zapowiada się niezła zabawa!

Jest już prawie 20.00, a ja nadal nie dostałam telefonu, na który czekam od rana. Ale cóż... Mam nadzieję, że zdążą. Zgarnęłam Megan, wmawiając Niallowi, że idziemy do toalety, tak samo zrobiłam z resztą dziewczyn.
- Natalie! Ja wiem, że ty miewasz ciekawe pomysły, ale co znowu narobiłaś?!- Krzyknęłam Pezz, kiedy wyszłyśmy na zaplecze klubu.
- Zaraz zobaczycie.- W tym momencie dostałam smsa, na który tak długo czekałam. Podjechała ciężarówka z tortem.
- Co jest?- Zapytała El, stając obok mnie, kiedy z samochodu wysiadł mężczyzna w białym fartuchu.
- Dobry wieczór. Przepraszam Natalie, ale mieliśmy małe problemy techniczne.
- Szybko, jeszcze zdążymy! A wam już wszystko tłumaczę. To jest Matt, mój dobry znajomy i jeden z najlepszych cukierników w Londynie. Kilka dni temu byłam u niego w firmie zamówić tort dla chłopaków i musimy nim wyjechać równo o 20.22!
- Świetnie!- Dan klasnęła z zadowolenia, a Matt wypakował z ciężarówki ogromniasty tort na wózku. Był on kilkupiętrowy, w kolorze czerwieni. Na najniższym piętrze były jadalne zdjęcia chłopaków, które po obejściu tortu, tworzyły małą oś czasu. Pierwsze przedstawiało chłopaków z XF kolejne były z następnych lat. Aż do najnowszego, które udało mi się zrobić zanim pojechaliśmy w drogę powrotną z biwaku. Na następnym piętrze znajdowały się imiona chłopaków razem z ich numerami z XF, a na samej górze napisana była dokładna data powstania zespołu.
- Cudo!- Megs otworzyła paszczę.
- Dzięki Matt!- Przytuliłam chłopaka.
- Nie ma za co i radzę się spieszyć, jest 20.20.- Pomachał nam wsiadając do ciężarówki i odjechał. Wjechałyśmy tym wózkiem na zaplecze, czekając na wybicie odpowiedniej godziny.
- Już!- Wyszłyśmy na salę i wszystko nagle ucichło. Ludzie robili nam miejsce, a chłopcy widząc zamieszanie zebrali się w jedno miejsce.
- Niespodzianka!- Krzyknęłyśmy wszystkie równocześnie. Chłopakom szczęki opadły, więc chyba się podobało. Pokroiliśmy cisto i każdy dostał po kawałku. Dobrze, że było takie duże...

Siedziałam przy barze, rozmawiając z Edem i Harrym. Jest świetnie! :)
- Natalie!- Za moimi plecami znalazł się Niall.
- No?
- Musimy już jechać.- Uśmiechnął się szeroko.
- No dobra!- Wstałam, zabierając przy tym torebkę.- Będę tęsknić.- Pocałowałam loczka.- Za tobą też!- Tym razem przytuliłam Eda.
- Będziemy dzwonić!- Niall chwycił mnie za nadgarstek i wyszliśmy z klubu. Wsiedliśmy do taksówki, która zawiozła nas pod mój dom. Przebrałam się szybko <KLIK> Horan też ubrał coś luźniejszego i pojechaliśmy na lotnisko. Później odprawa i siedzieliśmy w samolocie.
- To gdzie lecimy? Noo, powiedz!- Przeciągnęłam, kładąc głowę na ramie chłopaka.
- Zobaczysz...- Uśmiechnął się. Ciekawość mnie zeżre! Tylko szkoda, że lecimy tak późno. Strasznie chce mi się spać.
- Od teraz robisz za poduszkę.- Powiedziałam z bananem na twarzy i zasnęłam.

- Natalie!- Obudziło mnie lekkie szturchanie.
- Hm?- Otworzyłam leniwie oczy.
- Jesteśmy!- Wyszliśmy z samolotu, ale nadal nie wiem gdzie jesteśmy, bo Niall zasłonił mi oczy opaską i kazał nie ściągać aż pozwoli. Czekałam sobie grzecznie, aż Horan odbierze bagaże. Próbowałam coś podejrzeć, ale on ma chyba oczy dookoła głowy! Później wsiedliśmy do taksówki i blondyn gdzieś mnie wywiózł. W końcu usłyszałam szum morza... O to ciekawie!
- Mogę już zdjąć?
- Czekaj!- Przeszliśmy jeszcze kawałek i muszę przyznać, że jest tu strasznie ciepło. No tak, Niall o tym wspominał, bo musiałam spakować odpowiednie rzeczy. Przystanęliśmy i blondyn zdjął opaskę z moich oczu.
Otworzyłam ze zdziwienia usta i spojrzałam na chłopaka.
- Ślicznie...- Szepnęłam.- To gdzie dokładnie jesteśmy?
- Malediwy...- Niall objął mnie ramieniem.- Cały tydzień sami, w tak pięknym miejscu! Podoba się?
- Żartujesz?! Przecież to jest niesamowite!- Krzyknęłam i zaczęłam oglądać cały domek. To będą najlepsze wakacje na świecie!

---------------------------------------------------------

Hejooo Mordki! I kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się wam podoba :) Rozdział dodaje dzisiaj, bo jutro rano nie będzie mi się chciało! Jestem trochę zawiedziona ilością waszych wejść, ale narzekać też nie mogę :) Obecnie czekam na szablon (Mam nadzieję, że przyjmą zamówienie) Na blogu pojawiły się postacie :) Blog jest tu o -> http://you-are-dead-anyway.blogspot.com/ Czekam na wasze komentarze, które (Tak jak wspominałam w notce pod poprzednim rozdziałem) Są dla mnie bardzo ważne :) Jak myślicie dojdzie do czegoś między Nat, a Niallem na tych wakacjach? I z czystej ciekawości... Wolelibyście żeby Natalie była z Niallem czy z Harrym? Ja osobiście lubię Hatalie <3 Nie wiem czemu :)

piątek, 14 marca 2014

23. Jesteś przy mnie zawsze, kiedy tego potrzebuję... Darzysz mnie uczuciem, którego tak bardzo pragnę... Ale jednak coś nie pozwala mi Cię pokochać...

*Oczami Harry'ego*

Nie ma ich już od kilku godzin! A jak im się coś stało? Jak napadli ich w tym lesie? Przecież w ogóle nie znamy tej okolicy! Nie mamy pojęcia kto się tutaj kręci! Horan to jest kompletny imbecyl! Nawet moją dziewczynę potrafi zgubić! Mam chociaż nadzieje, że wpadnie na taki inteligentny pomysł i się nią zajmie! Chodziłem w kółko, próbując dodzwonić sie do Nat. Cały czas sekretarka, u Nialla to samo! Poszli tylko po patyki! Czy to takie trudne?! Kilka większych, drewnianch badyli! Jest ciemno, na prawdę boję się, że coś im się stało.
- Masz te latarki?!- Krzyknąłem do Zayna, który od ponad pięciu minut szuka po całym samochodzie latarek.
- Mam!- Podbiegł do mnie i reszty.
- Podzielmy się na dwie grupy, będzie szybciej. Tylko trzymamy się w miarę blisko, żebyśmy się przypadkiem nie zgubili, jak ta nasza kochana dwójka.- Powiedział Lou.
- No dobra!- Podzieliliśmmy się, a Zayn rozdał latarki. Na to akcję poszukiwawczą czas zacząć!

*Oczami Natalie*

Obudziłam się, kiedy poczułam coś na nodze. Otworzyłam oczy i poświeciłam telefonem na nogę. Siedziała na niej mała, "śliczna" żabka!
- Boże! Aaa!- Zerwałam się i zaczęłam skakać.- Weź ją!
- Co?!- Niall szybko wstał, chyba się wystraszył.
- Żaba!- Zaczęłam się drzeć jak wariatka.
- Ej, spokojnie!- Horan chwycił mnie za ramiona, próbując tym samym mnie uspokoić.- Poszła...
- Matko Boska!- Klapnęłam na korzeniu..
- Hahaha! Wystraszyłaś się żaby! A już myślałem, że to coś poważnego! Hahaha!
- Nie śmiej się, idioto!- Walnęłam go pierwszą lepszą gałązką.
- Widziałaś?- Blondyn nagle stał się strasznie poważny.
- Co?
- Ktoś tam jest...- Szepnął, obejmując mnie ramieniem.
- Nie strasz mnie, debilu!
- Cii...- Zasłonił mi usta ręką.- Mówię poważnie... Chodź zobaczymy.- Niall pociągnął mnie za nadgarstek, ale ja nawet nie myślałam się ruszyć z miejsca.
- Nie, boję się...
- Chodź, jesteś ze mną...
- Nie pomagasz...
- Haha, śmieszne! Chodź!- Skierowaliśmy się w stronę kilku cieni, które chodziły kilkadziesiąt metrów dalej. Wyciągnęłam telefon i sprawdziłam godzinę, była 02.58 Za niedługo będzie się robić jasno. Przybliżyłam się do Nialla.- Chodź, już prawie ich mamy...- wyszliśmy zza drzewa, akurat przed tymi osobami. Jedna z nich wpadła na mnie.
- Natalie! Niall!- Krzyknął zachrypnięty głos, który od razu rozpoznałam.
- Harry!- Przytuliłam się do chłopaka.
- Mam ich!- Krzyknął, a zza krzaków wyszła reszta, czyli Zayn, Meg, Pezz, a za nami znaleźli się Liam, Dan, Lou i El...- Poszliście tylko po patyki i was wcięło!
- Całą noc was szukamy!- Krzyknęła Megan.
- No było ciemno i pomyliłam drogę!
- Jak ja mam Cię na wakacje z Niallem puścić? Jeszcze się nam zgubicie!
- Normalnie...- Mruknęłam, odlepiając się od loczka.
- Weźmy już wracajmy!- Jęknął blondyn i wszyscy ruszyliśmy za Liamem, który dobrze znał drogę do domu. Już z oddali było widać ogień palącego się ogniska. Muszę przyznać, że razem z Niallem zawędrowaliśmy dość spory kawał drogi od domu. Jak ja się cieszę, że oni nas znaleźli! Jak tylko znalazłam się w "chatce", wbiegłam po schodach na górę, wzięłam najszybszy prysznic swojego życia i wpakowałam się do łóżka, w którym leżał Hazz.
- Niech mnie któryś spróbuje do lasu po patyki zaciągnąć, to rękami i nogami się będę bronić!
- Oj, najważniejsze, że się znaleźliście!- Loczek pocałował mnie w głowę.- Nie wiesz, jak ja się o ciebie martwiłem!
- No... Fakt, że byłam z Niallem i jego informacja o tym, iż nie pierwszy raz się zgubił, wcale mi nie pomogła!
- Mam nadzieję, że on cię na tych wakacjach nie zgubi.
- Pożyjemy, zobaczymy. A teraz idę spać!- Odwróciłam się plecami do Harry'ego, a ten przysunął się do mnie i przytulił.

Pierwszym odgłosem, który usłyszałam po otworzeniu oczu, było burczenie w moim brzuchu. Zwlekłam się z łóżka, ubierając buty Emu. Zeszłam po schodach na dół i zaczęłam przeszukiwać lodówkę. W sumie nic ciekawego w niej nie było... Głównie kiełbaski, piwo, jakaś woda... A mi się chce jeść! Z wielkim bólem stwierdziłam, że znowu muszę wejść na górę i do Nialla. On na pewno ma jakieś jedzonko. Weszłam bez pukania i zastałam Meg i Niallera rozwalonych na tym łóżku, jak rozjechane żaby. Głowa Horana zwisała z rogu łóżka, a Megan brakuje jeszcze kilku centymetrów, żeby spadła... Każde z nich ułożone w inną stronę, a poduszki i kołdra porozwalane po calusieńkim łóżku. Jakbym ich nie znała, to pomyślałabym, że nieźle poszaleli ostatniej nocy. I każdy wie co tutaj mam na myśli. Wracając... Podeszłam do walizki Nialla i otworzyłam ją. Tak jak myślałam, znalazłam w niej jakieś żelki, które postanowiłam zjeść. Zamknęłam walizkę i bezszelestnie wyszłam z pokoju. Wróciłam do Hazzy, który o dziwo już nie spał.
- Gdzie byłaś?
- Po jedzenie.- Potrząsnęłam paczką żelków.
- Skąd je masz?
- Z walizki Nialla.
- Zabrałaś mu żelki?!- Harry prawie wyskoczył z łóżka.
- No tak i mam zamiar je zjeść.
- Nie chcę być na twoim miejscu, jak się Niall dowie...
- A ja jestem ciekawa, co on na to powie...- Zjadłam pół paczki gumowych misiów i resztę zostawiłam na szafce nocnej. Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. <KLIK> W miarę ogarnięta zbiegłam na dół, gdzie siedziała cała zgraja. Lou kłócił się o coś z Zaynem, Liam gadał z Danielle, Harry coś jadł, a Meg, Pezz i El zawzięcie o czymś rozmawiały. Nie było jedynie Nialla... Oj, mam złe przeczucia...
- No hej, hej!- Usiadłam na małej kanapie w salonie, który tak jak wspominałam jest połączony z kuchnią.
- Cześć, Natalie!- Odpowiedzieli zgodnym chórkiem, na co się zaśmiałam.
- Wiecie gdzie jest Niall?
- Jeszcze nie wstał.- Odpowiedziała Megan.
- To idę go wydostać z pokoju.- Podniosłam się leniwie i wchodząc po schodach dodałam.- Życzcie mi powodzenia!- Wskakiwałam co drugi schodek, aż znalazłam się pod drzwiami do ich pokoju. Weszłam bez pukania, a Nialler nadal leżał rozwalony na łóżku.
- Wstawaj!- Dźgnęłam go w ramię.- No wstawaj!- Tym razem uderzyłam go poduszką, ale nie raczył się podnieść.- Wstawaj, leniu!- Wskoczyłam na łóżko okładając go poduszką. Nawet nie drgnął... A on w ogóle jeszcze żyje? Jest ciepły, to znaczy, że chyba tak.
- Zjadłam ci żelki!- Krzyknęłam szybko i niezrozumiale, zasłaniając się przy tym poduszką i czekając na jego reakcje. W sumie w domu chłopaków panują dwie zasady:
1. Nigdy, pod żadnym pozorem nie zabieraj jedzenia Niallowi, chyba że chcesz stracić rękę albo inną część ciała.
2. Prawo dżungli, czyli jak nie walczysz, to umierasz (W tym przypadku zasada tyczy się głównie żarcia)
Niby proste, a jakie przydatne! Tylko fakt, że Nialler ani drgnął, nadal, jakoś mi nie pasuje.- Słyszałeś?! Zja-dłam-Ci-żel-ki!
- Dobrze, Natalie... Teraz daj mi spać, za pół godziny zejdę do was...
- Co?! Ty chory jesteś?! Przecież... Yyy...- Moje oczy musiały wyglądać jak piłeczki ping pongowe!- Przecież zabrałam ci jedzenie... Nic mi nie zrobisz?! Nawet nic nie powiesz?!
- Przecież to tylko jedzenie... Nat, daj mi spać! Ty sobie w lesie drzemałaś, a ja musiałem słuchać jak się wiewiórki gryzą, no już! Pół godzinki, proszę!
- No-o dobrze...- Wstałam z łóżka i zeszłam powoli po schodach, z rozdziawioną paszczą. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie, patrząc się w jeden punkt... Kim on jest i co zrobił z Niallem?!
- Natalie? Wszystko dobrze?- Meg pomachała mi ręką przed oczami.
- On... On powiedział... On powiedział, że to tylko jedzenie!- Jąkałam się niemiłosiernie!
- Co?!- Krzyknęli wszyscy, niemal równocześnie. Czyli dla nich, to tak samo wielkie zaskoczenie, jak dla mnie. A co jak go coś w tym lesie dziabnęło?! I teraz ma jakieś halucynacje, albo sama nie wiem co!!! Wszyscy siedzieli po cichu, aż na dół zszedł Niall.
- No cześć wam!- Zaglądnął do lodówki, wyciągnął z niej kiełbaskę i ugryzł kawałek.- No co wam jest?- Powiedział z pełną buzią.
- Nic, a ty się czujesz dobrze?- Wydukał Liam.
- No i to jeszcze jak! Ta noc w lesie dał mi jakiegoś kopa!
- Ale na pewno?
- No tak!
- Ja idę się przewietrzyć!- Wstałam z kanapy i wyszłam na zewnątrz. Postanowiłam pójść na pomost, tak więc zrobiłam. Usiadłam na końcu i zamoczyłam nogi w dość chłodnej wodzie. Twarz skierowałam w stronę słońca, zamykając oczy. Lubię sobie tak czasem posiedzieć i pomyśleć o niczym. W sumie to Niall zatłukłby kogoś, jak ten zabierze mu jedzenie, a ja? Mi tam nie przeszkadza, że mam specjalne traktowanie u blondyna. Nialler jest świetny! Nie rozumiem jak można hejtować kogoś takiego! Przecież on zaraża optymizmem! Jak widzisz tą czuprynkę i te śliczne, białe ząbki, od razu chce ci się śmiać! Dziwię się, że on nie ma jeszcze dziewczyny... Jakby dobrze poszukał na pewno znalazłby tą jedyną, która pokochałaby go tak samo, jak on ją! Każda chciałaby mieć tak ślicznego chłopaka! Ten uśmiech, który po prostu mówi sam za siebie... Te postawione do góry włosy... Te śliczne niebieskie oczy, w których można się zatracić... To jaki jest opiekuńczy... To jak troszczy się o innych, czasem zapominając o sobie... Po prostu ideał... Zaraz co?! Czy ja właśnie rozmarzyłam się na temat Nialla?! Nie Natalie! Opanuj się! Moje krzyczenie na siebie w myślach przerwał ktoś, kto pociągnął mnie za nogi i wpadłam do jeziora. Zdążyłam nabrać powietrza, zanim znalazłam się pod wodą. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą blondyna. Uśmiechał się pomimo iż byliśmy pod wodą. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i powoli zaczął się wynurzać. Jak tylko moja głowa wydostała się na powierzchnię, nabrałam powietrza. Byliśmy pod pomostem.
- Niall! Wystraszyłam się!- Chlapnęłam ma niego wodą. Mówiłam już, że blondyn nadal obejmuje mnie w talii, przyciągając do swojego nagiego torsu, który swoją drogą jest cudowny? Natalie! Co ty do cholery robisz?! Wróć do żywych! Nie wspominałam? No to już to zrobiłam. Nasze twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie, a oddechy były przyspieszone i stało się... Znowu się pocałowaliśmy... Co ja robię?! Przecież jestem z Harrym! Kurwa jego mać! Ale Niall jest cudowny i cudownie całuje... Zapomniałam się, zapomniałam o całym świecie. Wplotłam palce we włosy chłopaka, pogłębiając pocałunek. Natalie! Po raz kolejny skarciłam się w myślach, ale tym razem skutecznie. Odsunęłam się od Nialla, spuszczając wzrok.
- Ja tak nie mogę...- Wyszeptałam, uwalniając się z uścisku blondyna.- Przepraszam...- Zaczęłam powoli odpływać, ale on jak na złość musiał mnie zatrzymać!
- Nie masz za co...- Horan mocno mnie przytulił.
- Chodź, bo jeszcze pomyślą, że się utopiliśmy!- Uśmiechnęłam się szeroko i chwyciłam deski, żeby móc się wydostać z wody. Wwlokłam się jakoś na pomost, a Nialler za mną.- Nie wybaczę Ci tego, że mnie wciągnąłeś do tej zimnej wody!
- Nie marudź, wyschniesz...
- Dobrze Ci mówić! Ty ubrałeś kąpielówki, a ja wpadłam w ciuchach!- Rozwaliłam się plackiem na deskach, czekając aż wspomniane ubrania wyschną.
- No dobra, już tak nie będę...- Blondynek położył się obok mnie.
- Niall?- Przekręciłam się na bok, dźgając go w brzuch.
- Hm?- Mruknął nie otwierając oczu.
- Zapominamy o tym pocałunku, to się nie zdarzyło.
- Jak wolisz, Nat...- Chłopak podniósł się na łokciach.- Ja tam tego nie zapomnę, mogę jedynie milczeć, jeżeli o to chodzi...
- Tak Niall, o to... Ja nie chcę żeby Harry się dowiedział, nie chcę kolejnej kłótni.- Położyłam się z powrotem.
- Jasne, Natalie... Rozumiem...


*Oczami Megan*

Poszłam na pomost żeby zapytać się Natalie czy idzie ze mną pospacerować, a przy okazji sprawdzić czy jest z nią Niall, bo już myślałam, że znowu się zgubił! Weszłam na drewnianą kładkę, ale nie zastałam tam ani Natalie, ani Nialla. No pięknie! A co jak naprawdę się zgubili?!
- Ja tak nie mogę...- Usłyszałam dobrze znany mi głos, należący do mojej przyjaciółki. Dobiegał on spod pomostu, czyli to tam siedzą!- Przepraszam...- Na desce zobaczyłam dłoń dziewczyny, więc szybko stamtąd odeszłam. O czym ona mówi? Na pewno była tam z Niallem, na sto procent! Błagam Natalie nie pakuj się w jakieś bagno! Jak ona znowu coś nabroiła to ją rozszarpie! A na stówę ona i Niall mają coś do siebie! Jak się Harry dowie, to ja się za nią stawiać nie będę! Boże Megan, co ty gadasz?! Jasne, że ją będę bronić, w końcu się przyjaźnimy! Jasne! Ona naważyła piwa, a ja będę musiała je wypić! Muszę z nią porozmawiać! Zrobiłam w tył zwrot i skierowałam się z powrotem na pomost. Szłam od strony lasu, czyli jakoś tak śmiesznie zza drzew. Jednym słowem ciężko mnie było zobaczyć.
- Ja nie chcę żeby Harry się o tym dowiedział, nie chcę kolejnej kłótni.- Stanęłam za drzewem. Wiem, że nie powinnam podsłuchiwać, ale uwierzcie, że to tylko dla jej dobra.
- Jasne, Nat... Rozumiem...- Czyli Natalie i Niall, oni... Mają romans? Boże Nat! Wszystko, tylko nie grać na dwa fronty! Pamiętasz?! Pewnie brzmię jakbym chciała przemówić Nat do rozsądku telepatycznie. Dobra idę tam!
- Natalie! Możemy pogadać?- Krzyknęłam z końca pomostu.
- Mam złe przeczucia, bo po pierwsze jak mówisz do mnie "Natalie" takim tonem głosu, to jesteś wkurzona, a po drugie jak mówisz "Możemy pogadać?" To na ogół świadczy o tym, że coś się stało, ale ok... Możemy pogadać.- Uśmiechnęła się.- Z góry informuję, że ja nic nie zrobiłam!- Podniosła ręce w geście obronnym.
- To pogadasz ze mną?
- Jasne! Siadaj!- Klapnęła miejsce obok siebie.
- W cztery oczy...- Posłałam ciepły uśmiech do Nialla, który przyglądał się całej sytuacji.
- Em... No dobrze, to chodź...- Nat wstała i poszłyśmy w stronę lasu. Szłyśmy powoli w ciszy... Nie wiem jak mam zacząć: "Hej, Natalie! Wiem, że jesteś z Niallem, ale ostrzegam Cię, że nie możesz oszukiwać Harry'ego!" Przecież to brzmi idiotycznie! I jeszcze będzie miała wyrzuty, że podsłuchiwałam! Jestem za bardzo pochopna! Powinnam pierwsze pomyśleć co jej powiem, a dopiero później poprosić o rozmowę!
-To o czym chciałaś pogadać?- Kurw...
- Em... No ja... Bo wiesz...
- Megan! Wysłów się wreszcie!- Blondynka zaczęła się ze mnie śmiać.
- No bo, słyszałam jak rozmawiasz z Niallem i uważam, że powinnaś o tym wiedzieć i jeszcze chciałam Ci powiedzieć, że nie powinnaś grać na dwa fronty.- Powiedziałam na jednym oddechu, strasznie niezrozumiale, urywając końcówki wyrazów, albo zjadając literki. No ale nie wyszło, bo sądząc po minie Nat wszystko zrozumiała!
- Żartujesz sobie, Meg?- Skrzywiła dziwnie twarz.
- Nie, mówię poważnie!
- Ale mnie z Niallem nic nie łączy! Chyba...- Ostatnie słowo wypowiedziała sama do siebie, ale i tak zdołałam je usłyszeć.
- Jak to, chyba?
- No ja... Bo teraz coraz częściej uciekam myślami do Nialla i ja...
- Wiesz, że samo uciekanie myślami nie świadczy o tym, że go kochasz?- Przerwałam jej.
- No tak... Ale ja... Sama już nie wiem...- Spuściła głowę.- Coraz częściej zastanawiam się czy związek z Hazzą ma jakiś sens.
- To znaczy?
- Prawie cały czas się kłócimy, a ja mam wrażenie, że za łatwo mu odpuszczam... Meg, przecież on mnie nawet uderzył! Myślisz, że jakby mnie naprawdę kochał, to by to zrobił?- Popatrzyła się na mnie i zaraz potem znów wbiła wzrok w ziemię.- Bo ja nie mam pojęcia...
- Nat, to jest twój wybór. Ale wiesz, że nie możesz zwalać całej winy na Harry'ego, prawda? To, że ty zakochałaś się w innym, nie jest jego winą. Z całym szacunkiem Natalie, ale mam wrażenie, że próbujesz obwiniać za to Hazzę. Chcesz przypisać jemu wasz mały kryzys.
- Może... Wiesz jaka jestem...
- Wiem!- Uśmiechnęłam się, mocno ją przytulając.- I dziwie się sobie, że z tobą wytrzymałam!
- Ja z tobą też!- Dźgnęłam mnie w brzuch z chytrym uśmiechem. Taką ją lubię najbardziej!
- Wiem, jestem nieznośna!- Skrzywiłam się.- To chodź, wracamy.
- Tak jest!- Natalie chwyciła mnie pod ramie i szybkim krokiem ruszyłyśmy w drogę powrotną. Nie będę się mieszać w sprawy Nat. Oczywiste, że jej pomogę, kiedy będzie tego potrzebowała, ale na razie zostawiam jej wolną rękę. Miejmy nadzieje, że wszystko się ułoży. Wróciłyśmy do domu... Chłopaki rozpalali ognisko, a dziewczyny krzątały się po kuchni, czyli żarełko! Tak, w tym jestem zgodna z Niallem i Natalie, jedzonko jest zarąbiste!
- Gdzie wy tak długo byłyście?- Nialler podniósł się z drewnianego pieńka, na którym siedział i podszedł do nas.
- Na szpacerku!- Zrobiłam słodką minkę, akcentując "sz" 
- Dobrze, że się nie zgubiłyście.- Obok blondyna stanął Zayn.
- Nie było z nimi Nialla!- Krzyknął Hazz, znad ogniska.
- Ej! Każdemu może się zdarzyć, nie wspominając o tym, że to była wina Natalie!
- Ej!- Nat, walnęła Horana w ramię.- Było ciemno!
- Tylko się nie pobijcie...- Pezz wyszła z tarasu, trzymając w ręku patyki, na które najprawdopodobniej będziemy nabijać kiełbaski *u* Papu!
- Ale to on zaczął!- Niall pokazał palcem na loczka, a następnie skrzyżował ręce na piersi.
- Jak dziecko! A ty się dziwisz, że to Ciebie biorą za najmłodszego!- Liam pacnął się w czoło.
- Kocham was wszystkich po kolei!- Krzyknęłam biegnąc przed siebie z otwartymi ramionami i ostatecznie wskoczyłam na Lou. Oplotłam go nogami rękami, musiałam wyglądać jak koala! Koale są sweet!
- Louis! Czy ja o czymś nie wiem?- Z domu wyszła El i jak tylko nas zobaczyła, zaczęła się śmiać.
- Nie wiesz, że Lou jest eukaliptusem!- Krzyknęłam zeskakując z niego.- Znudził mi się, weź sobie...
- Ej! Ja się nigdy nie znudzę!- Tommo podniósł dumie głowę.
- To jest akurat prawda!- Dan do nas dołączyła i usiedliśmy wszyscy na pieńkach dookoła ogniska, nabijając na patyki po kiełbasce. Powoli robiło się ciemno, to długo musiałyśmy spacerować! (o.O) A może to przez to, że wstaliśmy późno, bo trzeba było ich po lesie szukać całą noc! Później Niall wyciągnął gitarę i zaczęliśmy sobie podśpiewywać, czasem zmieniając tekst na śmieszniejszy :) Tak około 23 wszyscy byliśmy trochę wcięci. Trochę to znaczy ja, Liam, Nat i reszta dziewczyn trochę, a za to Zayn, Harry, Niall i Lou trochę bardziej niż trochę. Wyzbierałyśmy chłopaków do pokojów, no mi przypadł Nialler. Dan miała najlepiej bo Li stał na własnych nogach, nie to co oni -,- 
- Chodź Nialler, idziemy spać!- Chwyciłam go pod ramie i zaczęłam kierować się w stronę wejścia do domu. Muszę przyznać, że Niall po pijaku jest całkiem zabawny. W ogóle ludzie po pijaku są zabawni!
- Ale ja jestem głodny!- Trochę się mu język plątał, ale o tym możemy zapomnieć.
- Zjesz sobie coś rano!
- Ale głodny to ja jestem teraz, a rano to nie wiadomo co będzie!
- Masz i nie gadaj już!- Wcisnęłam mu do ręki kiełbasę.
- Dziękuję!- Ostatecznie jakoś udało mi się go zmusić do pójścia spać. Osobiście stwierdzam, że to jest najlepszy wyjazd ever!

----------------------------------------------------------------------

Ta daaam! Rozdział wstawiam dzisiaj, bo jutro nie będę miała czasu :( Co tutaj jeszcze dodać? Może jedyne co, to że nie cieszy mnie ilość waszych komentarzy (niestety) Jeżeli przeczytasz, to zostaw po sobie ślad, chociażby najmniejszy! Dla Ciebie to jest chwilka, parę słów, a dla mnie to naprawdę wiele znaczy! :) Najlepiej jakbyście napisały co sądzicie o rozdziale i pomyśle na nowego bloga. Jeżeli nie spodoba wam się ta koncepcja, to mogę pokombinować nad czymś innym, tak żeby przypadło do każdego gustu ^^ Jak już wiecie pojawiła się ankieta, w której możecie głosować na nowych bohaterów, całkiem nowego bloga! (Zostanie ona zamknięta o 18.00 w sobotę 15.03) Puki co duuużą przewagą prowadzi Harry, naprawdę? Nie chcecie kogoś innego? Można czasem pokombinować, prawda? Ale jeżeli tak bardzo chcecie to jestem otwarta na wasze propozycje :) Jeżeli chcecie wiedzieć coś więcej na temat nowego bloga, to czekam na pytania :)

wtorek, 11 marca 2014

~ Zapowiedź Nowego Bloga!


Zwiastun robiłam ja, więc jest megaaa zjebany! Ale możecie powiedzieć czy będzie wam się podobał ten blog, czy po prostu muszę kombinować nad innym :) Czekam na wasze komentarze :)
Nowy rozdział post niżej! :3

22. "Naszym przeznaczeniem jest osiągnąć to co niemożliwe, a moim niemożliwym jest to, żebyś była ze mną szczęśliwa, przepraszam..."

- Natalie, ja przepraszam...- Styles podszedł do mnie, ale Niall go zatrzymał.
- Odpierdol się od niej!- Warknął.
- Niall, daj spokój.- Pociągnęłam blondyna za ramię. Ustąpił, chyba nie chciał mnie bardziej denerwować.- Dam sobie radę, tak? Jestem duża.- Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam.
- Nat...- Usłyszałam szept od strony Harry'ego, spojrzałam na niego. Oczy miał załzawione, a małe krople spływały po jego policzkach, spadają na podłogę. Stanęłam naprzeciwko chłopaka, starając się nie rozpłakać, albo przynajmniej bardziej się nie rozpłakać, bo w tym momencie ryczałam jak bóbr!
- Przepraszam, ja nie wiem co we mnie wstąpiło! Zrozumiem jeżeli mi nie wybaczysz... Naprawdę przepraszam! Ja...- Przerwał i chciał chwycić moją twarz w dłonie, ale się odsunęłam, wpadając przy tym na Nialla.- Ja Cię kocham...
- Ile razy mnie jeszcze skrzywdzisz, Styles? Ile?- Pociągnęłam nosem.- Ja tak nie potrafię!- Wydukałam dławiąc się własnymi łzami. Pokręciłam głową i odwróciłam się na pięcie, kierując do pokoju Nialla. Poszłabym do siebie, ale nie chcę zostawać sama. Rzuciłam się na łóżko i wbiłam twarz w poduszkę, mocząc ją łzami. Dumnie stwierdzam, że ten dzień mogę zaliczyć do tych z serii "zjebane". Przesiedziałam tutaj całe popołudnie i wieczór, oczywiście razem z Niallem. Ok. 23 poszłam wziąć prysznic, na korytarzu mijając Harry'ego. Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, zagryzając wargę, a jego oczy w jednej sekundzie zaszły łzami. Odwróciłam wzrok i skierowałam się w stronę łazienki.
- Natalie...- Chłopak złapał mnie za nadgarstek. Wzdrygnęłam się, co ewidentnie wskazało na to, że po prostu boję się osoby, którą jednak kocham. Odwróciłam się niepewnie, łapiąc z loczkiem kontakt wzrokowy, w jego oczach był strach, obawa. W jednym momencie puścił mój nadgarstek.- Boisz się mnie...- Wyszeptał, kompletnie zalewając się łzami.- Wszystko spieprzyłem!- Warknął sam na siebie i odszedł, tak po prostu. Zamknął się w pokoju. Otrząsnęłam się i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wróciłam do mojej blondynki.
- Niall, mogę dzisiaj spać z tobą?- Usiadłam obok niego, na łóżku.
- Jasne, Nat!- Horan mnie przytulił, całując w głowę. Nie wiem o co chodzi Harry'emu. Przecież jeden głupi całus w policzek, czy chociażby te nasze przytulasy, nie świadczą o tym, że jesteśmy razem. Co z tego, że Niall coś do mnie czuje? To tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa! Nikomu nic do tego! A Harry? Zachowuje się jak kretyn! Jest chorobliwie zazdrosny o swojego przyjaciela! No ludzie!!! Pomijam już fakt, że mnie uderzył, nie jestem mściwa czy coś. Szybko puszczam wszystko w niepamięć... Ale tutaj chodzi o całokształt! Nie zniosę tego!

Obudziłam się rano, a obok mnie leżał Niall. Słodko wyglądał jak spał, tak niewinnie xD Jasne Horan niewinny! Natalie, na mózg ci padło! Wstałam nie budząc chłopaka, ale okazało się, że walizka (moja mini szafa) jest u Styles'a! No Boże, ledwo co ją przeniosłam!!! Wyszłam z pokoju i skierowałam się pod bardzo dobrze znane mi drzwi. Stanęłam przed nimi, wdech i zapukałam.
- Dajcie wy mi wszyscy święty spokój!- Usłyszałam zachrypnięty głos. No nic, uchyliłam drzwi, wystawiając przez nie głowę.
- Sory Harry, ale nie chcę paradować cały dzień w przydużej koszulce Nialla, a tak się składa, że moje ciuchy są tutaj. Więc jakbyś pozwolił to biorę walizkę i znikam.- Weszłam do środka, zgarniając mini szafę i szybko skierowałam się w stronę wyjścia, żeby równie szybko opuścić to pomieszczenie.
- Natalie...- Usłyszałam za plecami, kur... A już byłam przy drzwiach!
- Hm?- Odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Ja chcę tylko wiedzieć, czy chociaż jest szansa, że kiedykolwiek mi wybaczysz.- Zostawiłam walizkę i usiadłam na rogu łóżka.
- Ja nie wiem. Nie chcę ciągnąć tego dalej, jeżeli to wszystko ma tak wyglądać. Kłócimy się bez przerwy od kilku dni!
- Nat, ja się zmienię, obiecuję! Przestane być zazdrosny o Nialla, zrobię wszystko, żebyś mi wybaczyła!- Loczek usiadł obok mnie.
- I jak ja mam ci zaufać?- Wstałam i poszłam z powrotem pod drzwi.- Nie wiem, Harry... Nie wiem co dalej.- Chłopak zrobił to co ja i znalazł się obok mnie, chwytając moje dłonie. Podniósł je na wysokość mojej głowy, a jego ramion (Jestem krasnalem!) i splótł nasze palce.
- Proszę... Kocham Cię i zrobię dla ciebie wszystko!
- Nigdy więcej mnie nie uderzysz?
- Boże Nat! Ty nawet nie wiesz jak ja tego żałuję! Nie wiem co we mnie wstąpiło! Nigdy Cię nie uderzę, kochanie...- Harry mocno mnie przytulił.
- Kocham Cię...- Wyszeptałam.
- Ja ciebie też...
- Ale bolało!- Odsunęłam się od niego, z bananem na twarzy.
- No przepraszam, no! Co mam jeszcze zrobić wiem, że nic mnie nie usprawiedliwia!- Hazz zrobił smutną minę. Pokazałam palcem wskazującym na swój policzek, a loczek go pocałował.
- A teraz możesz mi oddać!- Nadstawił swoją buźkę.
- Damie nie przystoi!- Zaczęłam się śmiać.- A ty to wieśniak!- Dźgnęłam loczka w brzuch.
- Jestem wieśniakiem!- Harry mocno mnie przytulił.
- Czyli szafa zostaje...- Klepnęłam walizkę i wyciągnęłam z niej ubrania na dzisiaj. <KLIK> Poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. Ubrana zbiegłam na dół i do kuchni, gdzie siedzieli już chłopcy. Otworzyłam lodówkę i zaczęłam wpatrywać się w jej zawartość.
- Jesz coś czy się chłodzisz?- Zapytał Niall, stając obok mnie. Prawdę mówiąc dzisiaj jest taki skwar jak nigdy, co w Londynie jest niesamowite! Nie da się oddychać!
- Chłodzę i szukam jedzenia.- Uśmiechnęłam się i ostatecznie wyciągnęłam mleko, które nalałam sobie do szklanki. Usiadłam przy stole razem z chłopakami, którzy pałaszowali tosty.- Co dzisiaj robimy?
- Nic! Przecież jest gorąco!- Jęknął Hazz.
- No i co? Ja bym poszła na basen.
- Nie bo Zayn się utopi!- Krzyknął Lou, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Dla mnie okay, zgarniam Perrie i możemy jechać!- Mulat wyciągnął telefon.
- To ja dzwonię po Danielle!
- To ja po Eleanor!- Każdy po kolei wyciągał komórkę.
- To ja dzwonię po Meg i jedziemy!- Krzyknęłam, wbiegając po schodach.- Za półtorej godziny odjeżdżamy!- Wybrałam numer do mojej Megan i zaczęłam szukać jakiś ciuchów. Równo po godzinie pod domem chłopaków zjawiły się dziewczyny. Kiedy usłyszałam dzwonek, szybko zbiegłam po schodach i uprzedzając Zayna otworzyłam im drzwi.
- Ej, to mój dom! Ja tu drzwi otwieram!
- Pezz!- Krzyknęłam rzucając się na blondynkę.
- Nat!
- No fajnie jeszcze dziewczynę mi zabierz.- Mulat dźgnął mnie w bok.
- Jestem Natalie.- Przywitałam się z pozostałą dwójką.
- A to chyba ktoś do Nialla...- El pokazała palcem na Meg, która wybuchnęła śmiechem.
- Jestem Meg, przyjaciółka Natalie.
- Miło nam poznać!
- Ej! Mam o wiele lepszy pomysł! Jedziemy na plaże!- Zza rogu wybiegł Niall.
- Tak!- Krzyknęłyśmy wszystkie niemal równocześnie. Po kolejnej godzinie wszyscy wpakowaliśmy się do busa i ruszyliśmy w drogę! No tak jak jest nas 10 osób+pełno jedzenia, to trzeba było dużo miejsca! W aucie nie obyło się bez śmiechu. Polubiłam Dan i El, Megan chyba też. Jedliśmy żarełko Nialla, co ewidentnie mu nie pasowało... Ale cóż, życie nie jest sprawiedliwe. Śpiewaliśmy piosenki, które akurat leciały w radiu.
- Na Twitter'a!- Krzyknęłam i zaczęłam nagrywać chłopaków.
Zaczęłam się z nich śmiać i dalej "tańczyłam" z nimi.
- Jesteśmy!- Krzyknął Hazz i wszyscy wystrzelili z auta jak z procy. Harry zamknął samochód i dobiegł do nas. Chłopaki zrzucili koszulki i wbiegli w wodę.
My zrzuciłyśmy ciuchy i ruszyłyśmy w stronę chłopców. Ja miałam ubrany ten strój, a Megan ten. Meg wpadła na Nialla, a ja na Hazzę, wiadomo na kogo poleciały Pezz, Dan i El :) Wszyscy zaczęliśmy się chlapać, aż Harry wciągnął mnie pod wodę.
Cali zmęczeni wyszliśmy z wody i rozwaliliśmy się na ręcznikach. Ja z Meg i resztą dziewczyn postanowiłyśmy się trochę poopalać, a chłopcy zaczęli budować zamki z piasku. Czas upłynął nam niemiłosiernie szybko.
- Mamy dla was niespodziankę!- Loczek położył się obok mnie.
- No jaką?
- Mamy wynajęte domki!- Krzyknął Lou.
- Ale my nie wzięłyśmy żadnych ubrań!- Meg zerwała się z ręcznika.
- Pomyśleliśmy za was!
- No to super!- Krzyknęłam i zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Wpakowaliśmy się z powrotem do auta i Hazz ruszył. Chłopaki nie chcieli powiedzieć gdzie dokładnie wynajęli te domki. No ale dowiedziałyśmy się po pół godziny, kiedy zaparkowaliśmy w lesie. Wygramoliłam się z samochodu i moim oczom ukazała się śliczna polana przy jeziorze, a kawałek dalej stał dość duży, drewniany dom. No był dość spory i przypuszczam, że wszyscy się tam jakoś pomieścimy, chociażby ze względu na to, że "chatka" jest piętrowa. Zayn z Liamem zaczęli wypakowywać z bagażnika walizki, w tym moją szafę.
- To na ile tu będziemy?- Podeszłam do Nialla.
- Trzy dni.- Uśmiechnął się i mnie przytulił.- Później musimy wracać, bo trzeba przygotować jakąś imprezę.
- Z jakiej okazji?
- Przecież będzie rocznica powstania One Direction!- Krzyknęła Meg.
- A no tak!
- Będziemy na tej imprezie, ale wyjdziemy wcześniej, Nat.- Kontynuował Niall.
- A to dlaczego?- Teraz wtrącił się Harry, a reszta zaczęła wnosić rzeczy do domku, albo bardziej domu.
- Przecież mówiłem, że zabieram Natalie na wakacje. A tak się złożyło, że najbliższy termin był akurat na 23.
- Na ile jedziecie?
- Na tydzień.
- A dowiem się w końcu, gdzie?- Wtrąciłam się w ich jakże zacną konwersację.
- Niespodzianka!- Horan wyciągnął z bagażnika swoją gitarę.
- Mam się bać?
- Możesz zacząć.- Weszliśmy wszyscy do pięknie urządzonego domku. Co ja się tak na ten domek uparłam, skoro to jest dom?! Na parterze była kuchnia, połączona z małym salonikiem. Sypialnia, którą zajęli Liam i Dan, a na piętrze były pozostałe cztery sypialnie i łazienka. Oczywiście w każdej sypialni było łóżko dwuosobowe, więc spaliśmy: ja z Harrym, Louis z El, Zayn z Pezz i Niall z Meg. Całość urządzona skromnie, ale za to taras i położone kawałek dalej miejsce na ognisko, dawały temu miejscu niesamowity charakter! Do tego to jeziorko i dwie huśtawki, powieszone na dużej gałęzi drzewa, które dostrzegłam dopiero po ponownym wyjściu z domu, pięknie! Po prostu pięknie! Wszyscy się rozpakowaliśmy i pastanowiliśmy zrobić ognisko. Dziewczyny zajęły się jedzeniem, ja i Niall poszliśmy poszukać patyków i tym podobnych, na nabicie kiełbasek, a reszta chłopaków zajęła się rozpalaniem ognia. Nie wiedziałam czy to dobry pomysł zostawiać ich samych z ogniem, ale Pezz mówiła, że ich przypilnuje.
- Ile już mamy tych patyków?- Krzyknął Niall, gdzieś zza krzaka.
- Co ty tam robisz?
- Jagody! To ile tych badyli?
- Em...- Przeliczyłam je szybko.
- Ja mam pięć!- Krzyknął.
- Ja cztery...- Podeszłam do chłopaka.
- To jeszcze dwa i wracamy, ciemno się robi.
- Racja, chodź! A czemu dwa?
- Na zapas.
- A no tak!- Pociągnęłam chłopaka za nadgarstek. Szłam przed siebie, a on za mną dokładniej rozglądając się za tymi patykami. Robiło się coraz ciemniej, a my dziwnym trafem jeszcze nie doszliśmy do domu. Coś mi tu nie gra...
- Em... Nat?
- No?- Odwróciłam się w stronę blondyna.
- A my nie powinniśmy skręcić za tamtym drzewem, przy tym zakręcie, koło tych krzaków w prawo?
- Tak Niall! Bo tu jest tylko jedno drzewo, tylko jeden zakręt i tylko jeden krzak!
- No to się zgubiliśmy...- Chłopak zaczął się rozglądać.
- Zadzwonię do Harry'ego...- Wyciągnęłam telefon.- Kurwa!
- Co?
- Nie mam zasięgu! A ty?- Horan zaczął grzebać po kieszeniach.
- Rozładowany...
- Cholera!- Krzyknęłam i kopnęłam jakąś gałązkę. Jest ciemno, a my siedzimy w nieznanym nam lesie, bez żadnego kontaktu ze światem!
- Ej spokojnie.- Niall podszedł do mnie i mocno przytulił.- Na pewno zaczną nas szukać, a my musimy zostać w miejscu, więc siadaj.- Blondyn usiadł na korzeniu drzewa, opierając się o jego pień, a mnie wziął na kolana.
- A ty co taki specjalista? Hm?
- Ja to się już nie raz zgubiłem!- Chłopak zaczął się śmiać. Robiło się coraz ciemniej i ciemniej, a ja co chwilę spacerowałam wokół drzew, ale w obrębie wzroku Nialla, próbując złapać zasięg. Na próżno... Taka dziura, że nawet pół kreski nie złapie. Ostatecznie usiadłam razem z Niallem. Oparłam głowę o jego ramie.
- Mam nadzieję, że nas znajdą.
- Ja też...- Co chwilę słyszałam w oddali jakiś szelest liści, czasem było słychać zwierzęta. Różne odgłosy zwierząt... Zdołałam rozpoznać jedynie jakąś wiewiórkę, sowę, czy nietoperze. Strasznie się boję! Z resztą od dziecka bałam się lasu, a szczególnie nocą. To pewnie dlatego, że jak byłam mała spałam z obozu w namiocie i wtedy weszła sobie tam myszka, akurat do mojego śpiwora. Boję się gryzoni, a fakt, że w lasach są ich setki wcale mi nie pomaga.
- Która godzina?-Z zamyślenia wyrwał mnie głos Nialla.
- Chwila...- Wyciągnęłam telefon z kieszeni.- Jest 01.23
- Długo tu siedzimy.
- Dwie godziny... Jestem zmęczona...- Ziewnęłam.
- Śpij, ja będę czuwał.- Blondyn szeroko się uśmiechną. Ułożyłam się na jego torsie i zasnęłam w jego ramionach. Oby nas znaleźli...

---------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział!!! Powolutku zaczynam kombinować z nowym FF Prace ruszyły w minimalnym tempie :) Muszę znaleźć kogoś kto zrobi mi szablon (Jak znasz kogoś, albo umiesz zrobić dobry szablon, zostaw komentarz z taką informacją, a na pewno się z tobą skontaktuję :) Szablon mogę mieć już zrobiony ^^) Trailer tym razem postaram zrobić sama. Chcę żeby nowy blog był dla was takim wielkim BUM! Pojawiła się ankieta, w której to WY wybierzecie bohaterów! Bardzo, bardzo, bardzo proszę o oddanie głosu! Zrobię wszystko, żeby adres do bloga nigdzie nie wyciekł (np. Podczas zamawiania szablonu) Dopiero jak wszystko zrobię, podam wam adres. Ale to nastąpi dopiero na początku wakacji, bo jakoś tak planuję zakończyć ten blog. Jestem troszkę zawiedziona ilością waszych wejść i komentarzy, choć niema tragedii :) I tak jesteście cudowne <3 Czekam na wasze pytania odnośnie tego i nadchodzącego bloga oraz na wasze komentarze!

P.S. Karls (Karla) Napisałam do Ciebie (Na koncie Google+) Ale nie wiem czy przeczytałaś... Bardzo dziękuję za propozycje prowadzenia razem z Wami, swoją drogą cudownego bloga Happily ♥ Ale niestety nie mogę :( Jak sama mówiłaś, że nie jesteś pewna co na to Ada... A ja po prostu nie mam czasu :( Z miłą chęcią przyjęłabym tą propozycję, ale wtedy bym się wykończyła... Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję! <3

czwartek, 6 marca 2014

21. Najpierw uzależniłam się od twojego uśmiechu, następnie od sposobu jakim się na mnie patrzyłeś, żeby na samym końcu uzależnić się od twojej obecności.

Obudziłam się rano, zaraz obok Hazzy. Nie potrafiłabym wytrzymać bez niego. Wybaczyłam mu, ale czy mogę mieć pewność, że nie będzie aż tak zazdrosny? Czy mogę mieć pewność, że zmieni się dla mnie? I czy w ogóle mogę mieć pewność, że on mnie kocha? Czy po prostu jest ze mną dla zabawy, żeby mnie uwieść, przelecieć i zostawić? Nigdy nie będę miała stuprocentowej pewności, że tak nie jest. Zawsze chociażby najmniejsza moja cząstka będzie mówiła "On Cię nie kocha." Ale jedno jest pewne, ja kocham Jego.
- Dzień dobry, słońce.- Odwróciłam się w stronę chłopaka, który szeroko się do mnie uśmiechał.
- Dzień dobry.- Pocałowałam go na "przywitanie". Miałam się odsunąć i wstać, żeby się jakoś ogarnąć i zrobić śniadanie, ale Hazz mi to uniemożliwił. Chwycił mnie za biodra i pociągną w taki sposób, że wylądowałam na jego torsie, a loczek mógł pogłębić pocałunek.
- Tego mi brakowało...- Wymruczał, między pocałunkami.
- Czego?
- Ciebie, kochanie...- Zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Nie wiem czemu, ale mam takie jakby wrażenie, że on na mnie naciska, że chce jak najszybciej się ze mną przespać. Głupie, nie sądzicie? Chodź nie wykluczone... Co ja gadam?! Nie Harry, na pewno nie ten chłopak!
- Śniadanko?- Usiadłam, opierając się o ramę łóżka.
- Nie wstawaj jeszcze, chcę sobie z tobą poleżeć...- Hazz, podparł się na łokciach.
- Jasne Styles, "poleżeć".- Zakreśliłam w powietrzu cudzysłów.- Ja już wiem co ci w tej główce siedzi.
- Czy ty mi coś zarzucasz?!
- Tak, że jesteś zboczony!- Zaśmiałam się.
- Wcale nie!
- Jasne Harry, jasne...- Poklepałam go po ramieniu i poszłam do Nialla, po jakieś ciuchy. Wczoraj nie chciało mi się przenosić mojej mini "szafy". To znaczy dość dużej walizki, z jakimiś ciuchami i kosmetykami. Zapukałam do drzwi.
- Wleź!- Usłyszałam z pokoju.
- Po rzeczy przyszłam. A tak w ogóle to cześć.- Uśmiechnęłam się do blondyna, który leżał rozwalony na łóżku. W sumie walizka jest spakowana, więc mogę ją zabrać.
- Cześć, Nat.
- Zrobię śniadanko, zamówienia?- Powiedziałam, wyciągając rączkę od walizki.
- Pomogę Ci.- Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do Harry'ego. Wygrzebałam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Ogarnięta zbiegłam na dół, gdzie czekał na mnie Niall.
- To co? Naleśniki?- Stanęłam obok niego.
- Ok.- Wyciągnęliśmy potrzebne produkty i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie. Na początku szło nam dość dobrze, dopóki mąka "przez przypadek" nie buchnęła Niallerowi w twarz.
- O ty!- Blondyn wziął dość sporą garść białego proszku i rzucił nią we mnie. Długo nie zostałam mu dłużna i zaczęła się wielka wojna na mąkę! Poszło całe opakowanie, a kiedy było już puste zbieraliśmy mąkę z podłogi, nadal w siebie rzucając.
- Mam mąkę we włosach!- Krzyknęłam, śmiejąc się i trzepiąc głową we wszystkie strony. Wtedy na głowę wysypało mi się nowiutkie opakowanie mąki.- Niall! Co to było?!
- Zemsta!- Krzyknął i zaczął uciekać, ale już w progu wpadł na Liama.
- Co wyście tu narobili?! Byliście sami 15 minut, bo jeszcze przed chwilą słyszałem jak Niall plącze się po pokoju! Wszędzie jest mąka!- Zaczął swoje kazanie, a blondyn stanął obok mnie. Musze powiedzieć, że pewnie wyglądaliśmy jak małe dzieci, które właśnie dostały karę. Staliśmy ze spuszczonymi głowami.- Ja nie mam zamiaru tu sprzątać! Ty to zrobisz!- Pokazał palcem na chłopaka.
- Ej, ale to ona zaczęła!
- Wcale nie!- Krzyknęłam szybko, żeby jakoś wymigać się od naszej "kary".
- Nieważne! Natalie jest gościem i nie będzie sprzątać!
- Ha!
- Ej, ale to nie fair!
- A ile wy macie lat?! Sześć czy mniej?!
- Ja mam 20!- Niall zaczął wymachiwać rękoma!
- A ja 19! Ale już niedługo!
- To kiedy ty masz urodziny?- Powiedział Liam, tym razem spokojnie.
- No tak za...- Zaczęłam liczyć na palcach.- Za 10 miesięcy!
- Nieważne! Nie było pytania! Sprzątacie to oboje!
- Dobrze, tato...- Mruknęliśmy równocześnie z Niallem i wybuchliśmy śmiechem.
- Ja nie mam do was siły...- Li wyszedł, a my zaczęliśmy sprzątanie. Horan włączył radio i poszło nam naprawdę szybko. Ale śniadania nie było... Po skończonej robocie poszłam na górę wziąć prysznic. Nie mogłam umyć włosów, bo mąka sklejała się w grudki. Dopiero po wielkich bólach udało mi się jako tako wyczyścić. Ubrania porządnie wytrzepałam, pozbywając się z nich mąki. Miałam tak ogromnego lenia, żeby poszukać nowych, że założyłam te stare. Ale wiecie, ja to ja i mi to się nawet oddychać nie chce. Zbiegłam na dół, gdzie czekali już chłopcy.
- I śniadania nie zjadłem!- Mruknął Hazz.
- Wszelkie pretensje proszę kierować do tego tu osobnika!- Wskazałam palcem na blondyna, który coś jadł. W sumie to większość dnia przeleżeliśmy na kanapie, oglądając jakieś bzdety. Zayn po południu pojechał do Pezz, a Liam do Dan ( Sory, ale Lanielle forever <3) Więc zostałam ja, Niall, Harry i Lou. Tak, z nimi będzie wesoło. Około 16.45 włączyliśmy kolejny bezsensowny film. Nialler musiał odebrać telefon, więc spauzowaliśmy film,a Hazz korzystając z okazji poszedł po swojego iPhone'a. W sumie, jakby nie patrzeć to Horan ciągle teraz do kogoś dzwoni, pisze SMSy... Może poznał jakąś dziewczynę, kto wie... Albo planuje napad na bank! Chodź wersja z dziewczyną jest bardziej wiarygodna. Blondynek zdążył już wrócić, ale loczka nie było... Swoją drogą to Niall jakiś szczęśliwy wrócił. Czy ja o czymś nie wiem?
- Nat, mam dla Ciebie propozycje nie do odrzucenia!- Chłopak wywalił się na kanapie, obok mnie.
- No słucham, słucham... Ale do Nando's nie idę!
- Nie tym razem.- Uśmiechnął się.- Chciałbym Cię zabrać na małe wakacje. Tylko wiesz...
- Nie, nie wiem.
- Nie możesz mi odmówić, bo wszystko już jest załatwione.
- To świetnie, ja idę na taki układ! Ale gdzie?
- Niespodzianka.- Zaczynam się bać.
- Ale co na to Harry? Ja się go muszę zapytać, bo wiesz po tej ostatniej akcji może być bardziej zazdrosny...- Oj, nie wiem co na to Styles. Czarno to widzę.
- To idź się zapytaj!
- Ok! Lece!- Szybko wstałam z kanapy i wbiegłam po schodach. Kilka sekund i byłam pod pokojem Hazzy.
- Harry! A Niall mnie chce gdzieś zabrać!- Krzyknęłam wbiegając do pokoju. Loczek siedział na rogu łóżka, z łokciami opartymi o kolana, a w dłoni trzymał telefon, którym nerwowo się bawił. Może Modest! coś wymyślił czy coś innego... Nie wnikam!
- Pojadę sobie z Niallem na wakacje!- Klapnęłam obok niego, mocno go przytulając. Ale on się odsunął...- Co jest?
- Nigdzie nie pojedziesz! A już na pewno nie z nim!- Chłopak wstał i zaczął na mnie krzyczeć.
- Mogę robić co chcę! Nie wiem o co ci chodzi z tym Niallem! Nie jestem twoją własnością, a z Niallem się TYLKO przyjaźnię!
- Ale jesteś moją dziewczyną i najwidoczniej o tym zapominasz!- Do pokoju weszli Blondyn i Louis.
- Co tu tak głośno?
- Wypierdalaj Horan!
- Ej, ale co ja zrobiłem?!
- Wypierdalaj!- Harry podszedł do niego i wyglądało na to, że zaraz się pobiją.
- Zostaw go! Ja nawet nie wiem o co ta awantura!- Krzyknęłam, stając przed Niallem.
- O co?! O co?! O to!- Chłopak podał mi telefon, trochę zdezorientowana zaczęłam przeglądać zdjęcia, które się w nim znajdowały. Jedno mnie i Horana jak się przytulamy i jeszcze jedno i jeszcze jedno, następne jak sobie leżymy na trawie, kolejne jak Niall bierze mnie na barana... Wszystkie z NY
- No zdjęcia. I co?- Oddałam Harry'emu telefon.
- Nie zgrywaj idiotki! Wiedziałem, że się z nim prędzej czy później puścisz!
- Co ty pieprzysz, człowieku?!
- Nawet nie próbuj mi wmawiać, że ty i Niall się tylko przyjaźnicie! Nie jestem idiotą , mam oczy i jeszcze na nie widzę! Nigdzie z nim nie pojedziesz!- Lou i Horan stali jak wryci, ja z resztą też!
- Pojadę, a ty nie będziesz mi rozkazywał! Mam tego kompletnie dość! Nie jestem jakąś twoją niewolnicą i mogę robić co mi się żywnie podoba! A skoro tak bardzo chcesz tego mojego romansu z Niallem to proszę! W końcu się z nim prześpię! Ty jesteś tylko zapatrzonym w siebie dupkiem, a Niall przynajmniej interesuje się tym, co ja czuję! To ty tu jesteś ten zły, nie on! Jesteś po prostu chamem!- Wykrzyczałam mu w twarz i odwróciłam się na pięcie, żeby wyjść, ale Styles chwycił mnie za nadgarstek i pociągną do siebie.
- Odszczekaj to!
- Nie i nic mi nie zrobisz!- A jednak zrobił... Jego dłoń odbiła się od mojego policzka, a ja odsunęłam się od niego, łapiąc za piekące miejsce. Do oczu napłynęły mi łzy, a Niall i Lou byli w takim szok, że przez chwilę wstrzymali oddech.
- Nienawidzę Cię!- Wybiegłam z pokoju i zamknęłam się w łazience. Zsunęłam się po drzwiach na podłogę, dając upust emocjom.


*Oczami Nialla*

- Nienawidzę Cię!- Natalie wybiegła z pokoju. Co tu się kurwa stało?! Czy on ją do cholery uderzył?! Zacisnąłem pięści i podszedłem do Styles'a i chwyciłem go za koszulkę, przyciskając tym samym do szafy. Miałem go uderzyć, a on już najwyraźniej przygotował się na przyjęcie ciosu, ale ostatecznie wycofałem się. Nie wiem dlaczego. Pokręciłem z pożałowaniem głową i pobiegłem do Nat. Zacząłem walić w drzwi i prosić, żeby mnie wpuściła.

*Oczami Natalie*

Niall już od godziny dobija się do tych cholernych drzwi, a ja nie mogę się uspokoić. Nie wierzę, że Harry mógł mnie uderzyć, po prostu nie wierzę! Ja głupia myślałam, ze on mnie kocha! Jakby mnie kochał, to by mnie nie uderzył, ufałby mi! W końcu zdecydowałam się otworzyć drzwi. Przekręciłam zamek i z powrotem usiadłam na podłodze, podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam twarz w dłonie.
- Boże, Natalie!- Blondyn wpadł do środka i usiadł obok mnie, mocno do siebie tuląc.
- Nie wiesz jak się o ciebie martwiłem, że sobie coś zrobisz!
- Niall...- Wydukałam w jego tors, mocząc przy tym jego koszulkę. Przynajmniej on jest przy mnie.
- Spokojnie...- Chłopak jeździł dłońmi po moich plecach.- No już...- Chwycił moją twarz w dłonie. W końcu się uspokoiłam.- Już dobrze...- Nialler pocałował mnie w głowę i pomógł wstać. Przemyłam twarz wodą i wyszłam z blondynem z łazienki. Ale już na korytarzu stał Harry, który kłócił się z Lou. Stanęłam i zagryzłam wargi, żeby powstrzymać łzy. Styles odwrócił się w moją stronę.
- Natalie, ja przepraszam!- Podszedł do mnie, ale Niall go zatrzymał.

-------------------------------------------------------------------

Rozdział miał być w sobotę, ale jak już napisałam, to postanowiłam go dodać, znajcie moją dobroć! :) Obecnie wyrobiłam sobie nowy sposób na pisanie :) Codziennie wieczorem, powolutku, jak mi się nudzi i mam rozdział w przód. :) Postanowiłam, że rozdziały będą pojawiać się do dwóch (maksymalnie) razy w tygodniu. Najprawdopodobniej w środy i soboty :) Oczywiście jak będzie wolne, wakacje czy coś to rozdziały będą pojawiać się częściej. Czekam na wasze komentarze, na których bardzo mi zależy i zachęcam do zadawania mi pytań na Ask'u bloga :) Cieszę się, że mam aż tyle wejść i w ciągu dnia pobiliście rekord tego bloga, czyli nabiliście ponad 500 wyświetleń! (Dokładnie 530) Jak weszłam i to zobaczyłam normalnie myślałam, że pisnę ze szczęścia! Jesteście niesamowici! Jak również zauważyliście zmieniłam wygląd bloga... Podoba wam się? Skromnie stwierdzam, że mam najlepszych czytelników ever! <3 Kocham was mordki! Nad życie!

sobota, 1 marca 2014

20! Miłość bez wzajemności jest zawsze najsilniejsza.

A ten rozdział dedykuję sobie, ze względu na to, że ostatnio wena ze mnie aż kipi! Normalnie wpadłam nawet na pomysł na nowego bloga, ale to już w notce pod rozdziałem. Miłego czytania :)


- Co ty tu robisz?- Powiedziałam przez zaciśnięte zęby, a za moim plecami stanął Niall.
- Nat, proszę porozmawiaj ze mną... Ja przepraszam, wiem jestem egoistycznym dupkiem. Nie zasługuję na Ciebie, Niall miał rację. Myślałem tylko o sobie, przepraszam...Nie powinienem być o Ciebie aż tak zazdrosny, ale zrozum... Pierwsze całowałaś się z Niallem, później spędzałaś z nim chyba więcej czasu niż ze mną... Bałem się, że on mi Cię zabierze. Kocham cię Natalie, musisz mi wybaczyć...- Wytarł łzy, które spływały po jego policzkach i kapały na podłogę.- Proszę...
- Już za późno Harry... Daj mi spokój...- Już miałam zamykać drzwi, kiedy Styles mi przeszkodził.
- Będę o Ciebie wałczył, do końca...
- Ale to już jest koniec.- Wyszeptałam, powstrzymując łzy.
- Nadzieja zawsze umiera ostatnia...- Więcej nic nie powiedział, ponieważ zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie i spojrzałam na Nialla. Wzięłam kilka głębokich oddechów, żeby się jakoś uspokoić.
- Ej, wszystko będzie dobrze, zobaczysz!- Blondyn mocno mnie przytulił.
- Mam nadzieję... Dziękuję, że ze mną jesteś.
- Zawsze przy tobie będę, każdej nocy, każdego dnia, w każdej chwili...-  Położyłam głowę na jego ramieniu. Właśnie tego potrzebowałam. Obecności ważnej dla mnie osoby...
- Jesteś głodny?
- Zawsze i wszędzie! A co?- Powiedział to z taką powagą w głosie, że nawet nie wiedziałam co mam na to odpowiedzieć.
- Chcę pizzę!- Przeciągnęłam błagalnie.
- Zamawiamy?
- Czytasz mi w myślach! Ty potworze!- Odsunęłam się od Nialla na odległość ok. 2 metrów.
- Przecież mówiłem, że cie zjem!-  Znowu mnie do siebie przyciągnął i usadowił na swoich kolanach. Nasze twarze znalazły się na niebezpiecznej odległości. Uśmiechnęłam się i wstałam, żeby jakoś zapobiec temu, co mogło się stać. Weszłam do salonu i rozwaliłam plackiem na kanapie. Nie musiałam długo czekać aż Niall do mnie dołączy. Zamówiliśmy pizze i czekając na dostawę, włączyliśmy kolejną, bezsensowną komedię. Leżałam wtulona w blondyna i co chwilę wybuchaliśmy głośnym śmiechem. Chociaż on pomaga mi zapomnieć o tej całej sytuacji z Hazzą. W ogóle nie rozumiem jak on mógł powiedzieć coś takiego, jak mógł być aż tak zazdrosny! Teraz będzie tu przychodził, przepraszał i w ogóle, jaki on to nie jest kochany! W filmie zaczęła się jedna z TYCH scen. Oczywiście ja 100% zboczeniec gapiłam się na to, jak Niall na żarcie! Poczułam na swojej szyi pocałunki, odwróciłam głowę w stronę blondyna, który momentalnie przestał robić to, co robił.
- Em, Niall... To nie jest chyba najlepszy moment...
- Żartujesz?! To jest najgorszy z możliwych momentów! Boże , ja jak coś wymyśle!- Przetarł twarz dłońmi.
- Ty jak coś wmyślisz, to przynajmniej się pośmiać można.- Zadzwonił dzwonek do drzwi. Niall wstał i wziął wcześniej przygotowane przez nas pieniądze. TAK! W końcu udało mi się go przekonać, że mogę płacić sama za siebie! Jestem wielka! Horan wrócił z dużym, kartonowym pudełkiem. Po pomieszczeniu rozniósł się specyficzny zapach pizzy.
- Aż mi ślinka cieknie.
- Zainwestuj w śliniak!
- Haha, śmieszne Horan, a teraz daj mi jeść!
- Nat, bo ja nie chcę nic mówić, ale..- Urwał w najgorszym momencie.
- Ale co?
- No bo tam za drzwiami siedzi sobie jakby gdyby nigdy nic Harry...- Co proszę?! Co ten imbecyl znowu wymyślił?! Wstałam mijając Nialla i poszłam do drzwi. Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się siedzący na wycieraczce Hazz.
- Do reszty Ci odbiło? Siedzisz tu jak jakiś żul, weź wstań!- Pociągnęłam go za ramie.
- Będę tu siedział, tak długo jak będę musiał.- Odpowiedział nawet się na mnie nie patrząc.
- Ciebie coś nieźle w głowę pierdolnęło!
- Ty Nat, ty mnie pierdolnęłaś.- Dlaczego to ja zawsze mam takie chore akcje?!- Musisz mi wybaczyć...
- Daj spokój i idź do domu!
- Nie!- Jak osioł! Kompletny imbecyl!
- Harry, idź do domu!- Skoro on uparty, to ja też, a co?
- Nie odejdę stąd dopóki nie będę miał pewności, że chociaż się zastanowisz nad wybaczeniem mi...
- Jezusie...- Kucnęłam obok loczka.- A jeżeli obiecam, że się nad tym wszystkim zastanowię, to pójdziesz do domu? Nie możesz, tak tu siedzieć! Zbiegną się paparazzi i będzie afera, albo się przeziębisz. Wygląda na to, że będzie padać...- Do całej tej piątki, to trzeba podchodzić jak do dzieci -,-
- Zastanowisz się?
- Ech... No zastanowię, tylko idź już!
- Kocham Cię, Nat...- Wyszeptał przez łzy.- Jak nikogo innego...
- Tak Harry, wiem! Naprawdę idź już, a ja się nad tym wszystkim zastanowię i dam Ci znać, co wymyśliłam.- To już nie był ten sam Hazz, który kipiał energią, słodko się uśmiechał i robił różne dziwne rzeczy. Teraz odkąd na niego tak nakrzyczałam w ogóle się nie uśmiecha, chodzi przygnębiony, wrak człowieka... Ale sam sobie na to zasłużył! Wróciłam do Nialla i wzięłam się za jedzenie.
- I co ja mam teraz zrobić?- Mruknęłam do blondyna.
- Mnie się pytasz? Niestety, tutaj ci nie pomogę, bo to jest tylko i wyłącznie twoja decyzja...- Co racja, to racja... Ale nie mam bladego pojęcia co zrobić. Kocham Harry'ego, ale tym razem przegiął! To już jest szczyt tego co mógł zrobić, żeby mnie zdenerwować!
- Wykończę się!- Zaczęłam skakać po kanałach, zatrzymałam się dopiero na wiadomościach. I co? Znowu ja i Harry, czyli jednak paparazzi się dowiedzieli...- O kurwa!


" Najsłynniejsza para w show-biznesie, przechodzi obecnie kryzys. Modelka Natalie Watson i jej nowy chłopak Harry Styles z One Direction, spędzali ostatnio czas w NY. Wiadomo, że chłopcy mieli tam koncert charytatywny. Niestety kilka dni przed powrotem doszło do niemiłego incydentu. Świadkowie podają, że Natalie całowała się z Niallem Horanem i zobaczył to Harry."

Spojrzałam na blondyna, a on na mnie. Pokazano nasze wspólne zdjęcie.

" Dwójka kłóciła się na ulicy. Dzisiaj  widziano Harry'ego pod domem Natalie w Londynie. Niestety rozmawiali oni przez próg. Mamy nadzieję, że to nic poważnego i wkrótce znowu zobaczymy ich jako parę."

- No to się porobiło...- Siedziałam z otwartą buzią.
- Sprawa ucichnie...
- Miejmy nadzieję...- Mruknęłam.- Wyjdziemy gdzieś? Nie chce mi się tu siedzieć, a jest dopiero 13.00.
- Ale gdzie chcesz iść?
- Spacer?
- Jasne!
- To ja idę się przebrać.- Niall kiwnął porozumiewawczo głową. Wstałam i weszłam na górę do mojej garderoby. Wygrzebałam jakieś ubrania. Nie wiem co mam zrobić. Wybaczyć Harry'emu? Zawiodłam się na nim, ale jednak go kocham, a miłość wszystko wybaczy, prawda? Czas pokaże... Zeszłam na dół, oby się nie rozpadało.
- Gotowa! Chodź!- Zabrałam klucze od domu, telefon i jakieś pieniądze. Niall wyłączył telewizor i wyszliśmy na ulice Londynu. Szliśmy powoli w stronę parku, chwyciłam Horana pod rękę. Oczywiście po drodze spotkaliśmy kilka fanek, które chciały zrobić sobie zdjęcie albo ze mną, albo z blondynem. Męczy mnie sprawa z Harrym, nie mam pojęcia co mogę zrobić. Mówi się, że między miłością, a nienawiścią jest bardzo cienka linia, stoję dokładnie na tej linii. Z jednej strony kocham Hazzę, ale nienawidzę go za to co zrobił.
- Jesteś nieobecna, męczy Cię ta sprawa, prawda?- Z zamyślenia wyrwał mnie Niall.
- I to jeszcze jak!- Stanęliśmy pod drzewem.
- To twój wybór.- Nialler mnie przytulił i zaczęło padać. Co ja gadam?! Zaczęło lać jak z cebra!
- No nie!
- Na trzy biegniemy, stąd do nas jest pięć minut.- Horan chwycił moją rękę.- Gotowa?
- No baa!
- 1, 2... 3!- I puściliśmy się biegiem do domu chłopaków. Mijaliśmy ludzi, którzy się na nas dziwnie patrzyli. Zaczęłam się śmiać i dobiegliśmy. Wpadliśmy do domu, cali mokrzy! Woda lała się z nas stróżkami!
- Boże kochany!- Wstrząsnęłam rękami.
- Hahaha! Rozmazałaś się!- Niall przetarł dłonią po mojej twarzy, rozmazując cały mój makijaż.
- Idioto!- Walnęłam go przemokniętym rękawem mojego swetra.- Lou?
- Co?- Usłyszeliśmy krzyk z góry.
- Daj nam dwa ręczniki!- Odkrzyknął Niall. Na dół zszedł Harry i podał nam to, o co prosiliśmy.
- Dzięki.- Uśmiechnęłam się, a on się odwrócił i poszedł. Wytarłam dokładnie włosy i zdjęłam buty.- Idę do łazienki.
- Jasne.- Poszłam na górę i do łazienki. Zdjęłam mokre ciuchy i bieliznę, umyłam włosy i owinęłam je ręcznikiem. Wyszłam z pomieszczenia owinięta ręcznikiem i skierowałam się do pokoju Nialla. W końcu to tam mam teraz swoje rzeczy. Wygrzebałam bieliznę i pierwsze lepsze ciuchy. Wróciłam do łazienki, żeby się ubrać i wysuszyć włosy. Jak już się w miarę ogarnęłam, zeszłam na dół, gdzie siedzieli wszyscy oprócz Zayna. Pewnie jest u Perrie, czy coś...
- Nigdy więcej!- Walnęłam się na kanapę, zaraz obok Nialla.
- To ty chciałaś iść na spacer!
- No wiem.- Zaśmiałam się. W domu panowała napięta atmosfera...- Ej! To, że się pokłóciłam z Harrym nie znaczy, że wszyscy mają siedzieć cicho i nic nie mówić, jak tylko się pojawiam! Ty też!- Rzuciłam w loczka poduszką. Żaden nic nie powiedział.- No dobra! Jak wam tu przeszkadzam to pójdę. Wystarczy powiedzieć!- Wstałam i pociągnęłam Nialla za rękę.- Odwieziesz mnie...
- Nie Nat, nikomu nie przeszkadzasz! Siadaj!- Powiedział Harry. Popatrzyłam się na niego, nic... Ma taki dziwny, smutny i pusty wzrok. Nie uśmiecha się, unika kontaktu wzrokowego ze mną i z Horanem. Stanęłam bez słowa i oczywiście się pobeczałam, bo to bym nie była ja, jakby nie płakała o byle gówno! Harry stanął naprzeciwko mnie. Otwierał usta, żeby coś powiedzieć i w ostatnim momencie rezygnował. Rzuciłam się na niego, ciągle płacząc.
- Kocham cię!- Wydukałam, mocząc jego koszulkę.
- Przepraszam...
- Już wszystko dobrze...- Mocniej się do niego przytuliłam. Niallowi zadzwonił telefon, więc wstał i poszedł odebrać.
- Wychodzę!- Krzyknął i zatrzasnął za sobą drzwi. Usiadłam na kanapie, nadal tuląc się do Hazzy. Mam nadzieję, że to był dobry wybór...

-------------------------------------------------------------

Taa daam! Nowy rozdział! Mam nadzieję, że się wam spodobał i że nie jesteście jakoś zawiedzeni, takim zwrotem akcji. Mam pomysł na nowego bloga... Tylko takiego bardziej w stylu Dark. Zaczęłabym go już pisać gdyby nie to, że nie mam czasu ostatnio :( Prowadzę już dwa blogi, więc trzeci odpada... To FF małymi kroczkami zbliża się ku końcowi... Ale nie mówię, że za 10 rozdziałów będzie koniec i tyle z tego! Planuję go jeszcze pisać tak z 20-30 rozdziałów, a to dość sporo. :) Teraz informacja dla pewnego anonimka, którego wprost ubóstwiam! Mianowicie, proszę podpisuj się jakoś :) Chciałabym wiedzieć, kto to czyta... No i właśnie! Komentarze! Wy to się coś nie staracie! W ankiecie jest wyraźnie zaznaczone, że czytają 23 osoby! A ile ja mam komentarzy? Pięć, otóż to! Jak się mi starać nie będziecie, to ja zastrajkuję i nie będę dodawać rozdziałów! Będę je pisać, ale nie dodam! FOCH! :c Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące tego bloga, lub mojego pomysłu na nowego, zapraszam na Ask'a bloga, do którego (Dla niepoinformowanych) link znajdziecie w stronach u góry, po waszej prawej. Czekam na moje komentarze!